System REACH zadusi chemicznych maruderów

Anna Bytniewska
opublikowano: 2008-11-17 00:00

Firmy, które zostawiły wstępną rejestrację chemikaliów na ostatnią chwilę, mogą już zwijać interes. Dużo w tym winy Unii.

Firmy, które zostawiły wstępną rejestrację chemikaliów na ostatnią chwilę, mogą już zwijać interes. Dużo w tym winy Unii.

Czasu zostało niewiele. 1 grudnia mija termin wstępnej rejestracji w systemie REACH chemikaliów znajdujących się w obrocie w Unii. Ministerstwo Gospodarki ostrzega, że firmy, które jeszcze tego nie zrobiły, mogą mieć poważne problemy z rejestracją produkowanych lub importowanych substancji. Jeżeli nie zdążą, grozi im wstrzymanie działalności.

Maruderów są tysiące. Wiele firm, zwłaszcza małych, nie wiedziało o konieczności wstępnej rejestracji. Obowiązek rejestracji ciąży na co najmniej kilku tysiącach, dopełniło go 449 krajowych podmiotów.

Za ciasny system

Jeśli maruderzy zgłoszą się w ostatniej chwili, europejski system elektronicznej rejestracji REACH — IT może nie wytrzymać. Już teraz jest przeciążony.

— Europejskie firmy zarejestrowały w systemie więcej substancji, niż przewidywali jego twórcy. Miał pomieścić 160 tys. różnych chemikaliów, a zarejestrował około 1 mln. Tylko dwie duże firmy europejskie zgłosiły około 100 tys. Nie mając pewności, które substancje z portfolio produktowego podlegają rejestracji, wysłały do systemu całe listy — mówi Andrzej Krześlak, szef punktu konsultacyjnego Ministerstwa Gospodarki ds. REACH w Instytucie Chemii Przemysłowej.

Mali zaspali

Zdaniem Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego (PIPCh), duzi sobie poradzą.

— Duże firmy już uporały się ze wstępną rejestracją. Mogą zdarzyć się przypadki dotyczące pojedynczych chemikaliów, co do których nie były pewne, czy podlegają systemowi REACH. Problem jest z mniejszymi firmami — mówi Jerzy Majchrzak, ekspert PIPCh.

Dowiadują się dopiero teraz, że muszą to zrobić, i gorączkowo szukają informacji na temat REACH.

— Codziennie otrzymujemy 40-50 zapytań drogą elektroniczną w tej sprawie. Nie nadążamy z odpowiedziami — mówi Andrzej Krześlak.

Jest interwencja

Problem dostrzegła już Europejska Rada Przemysłu Chemicznego.

— Poinformowała Europejską Agencję Chemikaliów [EACH, organ koordynujący system REACH — red.], że nie wszystkie warunki techniczne, które miały umożliwić terminową rejestrację substancji, zostały spełnione. Elektroniczny system wystartował z półtoramiesięcznym opóźnieniem. I od razu stwarzał problemy: wprowadzało się dane, a on je odrzucał — twierdzi Andrzej Krześlak.

Nie wyklucza, że firmy, które z przyczyn technicznych nie mogły się zarejestrować, skierują sprawę do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.

— To niewiele zmieni, bo EACH nie ma uprawnień do przedłużenia terminu wstępnej rejestracji. Może to zrobić tylko Parlament Europejski oraz Rada Unii Europejskiej — podkreśla Andrzej Krześlak.

Chemia pod kontrolą

REACH ma doprowadzić do tego, że stosowanie chemikaliów w UE będzie bezpieczne. Mają być one rejestrowane przez system i oceniane. Dopuszcza on możliwość ograniczenia handlu i stosowania niektórych z nich. System dotyczy firm, które produkują lub importują spoza UE produkty i preparaty chemiczne, materiały budowlane, elektronikę, zabawki, maszyny, części zamienne, tekstylia, które zawierają substancje chemiczne lub uwalniają je podczas stosowania.

System powołało do życia rozporządzenie Parlamentu Europejskiego. Obowiązuje od 1 czerwca 2007 r