SYSTEM WZMOCNI GIEŁDĘ

Ewa Bednarz
opublikowano: 1999-09-09 00:00

SYSTEM WZMOCNI GIEŁDĘ

W II kwartale roku 2000 giełda przeżyje komputerowy Big Bang

ODRABIANIE STRAT: GPW, kierowana przez Wiesława Rozłuckiego, przeszła długą drogę od czasu, gdy w marcu 1994 r. notowania akcji sięgnęły apogeum. Po ponad pięciu latach WIG-owi nadal brakuje 19,6 proc. do rekordowych 20 760,3 pkt. Tymczasem giełdy zachodnie biją kolejne rekordy... fot. Borys Skrzyński

Warszawska Giełda Papierów Wartościowych już niedługo będzie musiała stawić czoło konkurencji giełd zachodnich. Zdaniem Wiesława Rozłuckiego, prezesa GPW, sposobem na obronę pozycji będzie sprawne uruchomienie nowego systemu informatycznego, kupionego od giełdy paryskiej.

Celem wprowadzenia nowego systemu nazwanego Warset jest dostosowanie organizacji obrotu do międzynarodowych standardów.

— Już niedługo maklerzy za pomocą jednej stacji roboczej będą mogli połączyć się z zagranicznymi giełdami. System pozwoli również na korzystanie z różnych funkcji informacyjnych, takich jak wykorzystanie dobieranego przez użytkownika zestawu wyświetlanych informacji lub obserwowanie prezentacji graficznej przebiegu notowań wybranego papieru — wyjaśnia prezes Rozłucki.

Big Bang już wkrótce

Nowy system zacznie funkcjonować w drugim kwartale 2000 roku. Wcześniej, już we wrześniu, będzie on dostosowany do potrzeb giełdy.

— Są to nieliczne modyfikacje, które często wynikają bardziej z samego systemu rozliczeń niż z obrotu giełdowego. Chcemy, aby Warset niewiele się różnił od swoich odpowiedników na innych giełdach. Dlatego rezygnujemy z handlowania blokami akcji w trakcie notowań ciągłych. W nowym systemie jednostką transakcyjną będzie jedna akcja — tłumaczy prezes.

Zapewnia, że zakończono już prace nad harmonogramem i organizacją sesji oraz rodzajami zleceń.

— Po wprowadzeniu Warsetu nastąpią zmiany w sposobie notowań. Papiery najbardziej płynne będą notowane tylko w systemie ciągłym, średnio płynne — na dwóch fixingach, mało płynne — na jednym — zapowiada Wiesław Rozłucki.

Pozostałe zmiany w systemie będą dotyczyły zakresu dostępnej informacji o aktualnym stanie rynku. Inwestorzy będą widzieć na monitorach arkusz zleceń również przed otwarciem sesji i w ten sposób znać tzw. teoretyczny kurs otwarcia.

Bierność maklerów

Giełda zapewnia standardowe stacje robocze wraz z oprogramowaniem również domom maklerskim. Prezes obawia się jednak, że nowy system nie będzie w pełni wykorzystywany przez maklerów.

— W konkurencji z rynkami zachodnimi nasze domy maklerskie nie mają szans nie tylko na sukces, ale nawet na przetrwanie. Na świecie operacje na rynku kapitałowym przeprowadza się na krawędzi ryzyka. Nasze biura są zbyt opieszałe w działaniu i nie wprowadzają innowacji. Przyzwyczaiły się do tego, że innowacje pochodzą z giełdy. Ich główną zasługą jest niestawianie oporu proponowanym zmianom — skarży się prezes.

System Warset umożliwi inwestorom m.in. składanie zleceń stop, uruchamianych, gdy kurs giełdowy przechodzi pewną określoną w zleceniu granicę.

— Nowy system ułatwi te operacje, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby klient już teraz zawarł umowę z maklerem na składanie takich zleceń. Niestety, maklera wyłącza się z myślenia, sprowadzając go do roli maklomatu — ubolewa prezes.

Opieszałość domów maklerskich wpływa negatywnie na ich sytuację finansową. Brak nowych rachunków i spadek obrotów to nie tylko zmniejszenie dochodów biur, ale również spadek obrotów na giełdzie.

Na pogorszenie płynności wpływa także notowanie na rynkach zachodnich GDR-ów i ADR-ów, a coraz więcej spółek interesuje się emisją kwitów depozytowych. Ponieważ w komisji nie ma wielu prospektów, nadzieją dla rynku może być emisja polskich kwitów depozytowych. Koncepcję wprowadzenia na polski rynek zagranicznych spółek publicznych popierają GPW, KPWiG oraz KDPW.

— Do wprowadzenia na rynek PDR-ów potrzebna jest współpraca banku, który wyemitowałby kwity. Mam nadzieję, że notowanie pierwszych nastąpi już niedługo — mówi Wiesław Rozłucki.

Obrona przed sąsiadami

Kolejnym zagrożeniem dla warszawskiej giełdy jest zapowiedź utworzenia przez Frankfurt i Wiedeń elektronicznej platformy obrotu akcjami spółek z Europy Środkowej i Wschodniej. Odpowiedzią na tę koncepcję jest nawiązanie bliższej współpracy z giełdami w Bratysławie, Lublanie, Budapeszcie i Pradze.

— Będziemy dążyli do zharmonizowania godzin otwarcia notowań na giełdach naszego regionu. Być może dojdzie do wzajemnego członkostwa. Najlepszym rozwiązaniem byłoby ułatwienie zagranicznym inwestorom dostępu do polskich akcji poprzez współpracę domów maklerskich i odwrotnie — wyjaśnia Wiesław Rozłucki.

Nie obawia się on jednak porozumienia Frankfurtu z Wiedniem.

— Od planu utworzenia wspólnego rynku do realizacji pomysłu daleka droga. Proszę zauważyć, że głośno odtrąbione zbliżenie giełd we Frankfurcie i Londynie idzie jak po grudzie — mówi prezes.

CeTO ma sens

Prezes Rozłucki zdaje sobie sprawę z konieczności obniżania prowizji wobec konkurencji zachodniej. Liczy się więc z poważnym, spadkiem dochodów giełdy. Jest to również jedna z przyczyn, dla której GPW nie chce angażować się w przejęcie rynku pozagiełdowego CeTO.

Zdaniem prezesa, nie byłaby to opłacalna inwestycja. Każdy system giełdowy, zwłaszcza elektroniczny, wymaga nakładów nie tylko na założenie, ale i utrzymanie.

Nie oznacza to jednak, że prezes GPW chce szybkiej śmierci rynku pozagiełdowego.

— CeTO jako rynek jest z pewnością potrzebny, ale niekoniecznie jako osobna instytucja — uważa Wiesław Rozłucki.

Schody do prywatyzacji

Od dłuższego czasu główną przeszkodą w sprywatyzowaniu warszawskiej giełdy jest stanowisko biur maklerskich, które chcą obejmować akcje GPW po cenie niższej od ich wartości księgowej.

Podobnie zachowywały się banki i domy maklerskie, które miały możliwość objęcia części kapitału akcyjnego giełdy już kilka lat temu. Zrezygnowały jednak z tego, ponieważ giełda była spółką działającą non profit, nie zapewniała więc swoim akcjonariuszom np. dywidendy.

— Akcje kupione nawet po cenie księgowej pięć lat temu mają dzisiaj wartość księgową kilkakrotnie wyższą. Ci, którzy nie kupili, mogą dziś tylko żałować — twierdzi prezes.