Według producentów systemów ERP, jedynie 30 proc. przedsiębiorstw sektora energetycznego jest w pełni przygotowanych do konkurowania na rynku UE.
Proces integracji Polski z UE wymusi inwestycje w informatyzację sektora energetycznego, chociażby dla przystosowania istniejących rozwiązań do wymogów w zakresie prawa i sprawozdawczości. Otwarcie rynku sprawi, iż polskie przedsiębiorstwa tego sektora, chcąc konkurować z europejskimi rywalami, będą zmuszone do ograniczenia kosztów.
— Instalacja odpowiedniego oprogramowania umożliwiającego kontrolę nad kosztami powinna być głównym celem informatyzacji przedsiębiorstw sektora — przekonuje Paweł Żak, dyrektor sprzedaży Oracle Polska.
— Integracja z UE oznacza dostosowanie wytwarzania energii do norm ekologicznych, a jej dystrybucji do wolnego rynku i konieczności pozyskiwania i utrzymywania klientów. Energetyce polskiej powinno zależeć nie tylko na zachowaniu bezpieczeństwa energetycznego państwa, ale też na zapewnieniu sobie stałego miejsca na wolnym rynku europejskim — dodaje Ewa Mieczkowska, doradca ds. sektora energetycznego IFS Poland.
Taka sobie rzeczywistość
Dotychczas zaledwie około jednej trzeciej zakładów energetycznych jest w pełni przygotowana lub znajduje się w trakcie przygotowań do konkurowania na ogólnoeuropejskim rynku.
— Szacujemy, że około 30 proc. zakładów energetycznych zakończyło, lub jest w trakcie wdrożenia zintegrowanego systemu wspomagającego zarządzanie. Pozostali często dysponują rozproszonymi systemami od różnych producentów, które nie są w stanie obsłużyć całościowo procesów biznesowych, a problemy skumulują się za sprawą konsolidacji sektora, z jednej strony, z drugiej zaś z powodu integracji z UE — twierdzi Przemysław Błoński, architekt rozwiązań dla energetyki SAP Polska.
Paweł Żak zauważa, że pomimo udanych wdrożeń systemów ERP oraz systemów dziedzinowych, w kilku zakładach energetycznych i elektrowniach, branża jako całość jest w dużo mniejszym stopniu zinformatyzowana nie tylko w porównaniu z energetyką innych krajów europejskich, ale nawet na tle innych gałęzi polskiej gospodarki. Zdaniem Przemysława Błońskiego, dynamika rozwoju rozwiązań IT w sektorze energetycznym jest wysoka, ale pojawia się pytanie, na ile są to inwestycje trafione.
— Wydaje się, że podstawowym problemem jest niewystarczający poziom wiedzy o tym, jaki model biznesowy wybrać i za pomocą jakich narzędzi można zakładany wynik osiągnąć. Przyczynia się do tego także postawa wielu dostawców IT, którzy nie mając kapitału na zapewnienie właściwego rozwoju oprogramowania prowadzą politykę świadomego nakłaniania swoich klientów do odkładania decyzji i oferowania im rozwiązań nieadekwatnych do potrzeb — twierdzi Przemysław Błoński.
Integracja to podstawa
Europejskie koncerny energetyczne wykorzystują zintegrowane takie systemy wspomagające zarządzanie, które obejmują wszystkie obszary działania spółki energetycznej, a także multienergetycznej, czyli obsługującej także dostawy gazu, wody, wywóz śmieci. Systemy te automatyzują i upraszczają procesy zachodzące w poszczególnych działach, a także te, które dotyczą całości funkcjonowania firmy. Kluczowa jest tu integracja wewnętrznych procesów firmy energetycznej z obsługą klienta — narzędziem, które to zapewni, jest właśnie zintegrowany system informatyczny.
— Są zarządy firm energetycznych, które podjęły już decyzję o informatyzacji, obejmującej zarówno procesy wewnętrzne, jak i obsługę klienta. Te są już przygotowane do konkurowania z firmami, które przyjdą z UE do Polski i będą przyciągać klientów jakością i profesjonalizmem działania. Ci, którzy takich działań nie podjęli, mają jeszcze wiele do nadrobienia — twierdzi Przemysław Błoński.
Nowe inaczej
Spółki dystrybucyjne, elektrownie i elektrociepłownie, które obecnie stoją przed decyzją wyboru odpowiedniego systemu wspomagającego zarządzanie, będą musiały wziąć pod uwagę znacznie więcej kryteriów niż dawniej.
— W nowych warunkach ekonomicznych, systemy ERP będą musiały realizować już nie tylko elementy sprawozdawczości księgowej — ich funkcjonalność rozszerzy się o elementy CRM, hurtowni danych, czy systemów analiz technicznych. Pod względem zastosowanej technologii, rozwiązania informatyczne będą musiały uwzględniać możliwość zmian organizacyjnych zachodzących w przedsiębiorstwach, częściowe zmiany profilu działalności oraz różnorodność procesów biznesowych. Potrzebne będą także inne aplikacje klasy „back-office” — takie elementy systemu, które obsługują np. remonty, inwestycje, przeglądy, środki trwałe, planowanie sprzedaży czy utrzymanie ruchu — twierdzi Paweł Żak.