Szaleństwo przy...parzeniu herbaty

opublikowano: 16-11-2017, 22:00

Rozwijaj biznes z najlepszymi Maciej Wieczorek, twórcy Mabionu i Celon Pharmy, radzi budować firmy, które się lubi. Zachęca, by naukowców traktować z ojcowskim wsparciem, ucząc ich, że ocena biznesowego ryzyka to nie fanaberia

Hipomania to choroba psychiczna objawiająca się kilkudniowymi skokami nastroju w stronę euforii, ograniczenia snu, przypływów kreatywności i gigantycznej produktywności. Według dr. Macieja Wieczorka, biotechnologa, miliardera, twórcy giełdowych Mabionu i Celon Pharmy, to jest właśnie cecha pożądana u przedsiębiorcy czy menedżera.

NAUKA NA PROCENT:  Da się w Polsce zbudować dobre, młode firmy oparte na sile nauki. Tyle, że potrzeba do tego masy pieniędzy i świadomości, że na starcie mają tylko kilka procent szans na sukces — diagnozował dr Maciej Wieczorek, prezes Celon Pharma.
Zobacz więcej

NAUKA NA PROCENT: Da się w Polsce zbudować dobre, młode firmy oparte na sile nauki. Tyle, że potrzeba do tego masy pieniędzy i świadomości, że na starcie mają tylko kilka procent szans na sukces — diagnozował dr Maciej Wieczorek, prezes Celon Pharma. Fot. Marek Wiśniewski

— Jeśli osiągamy coś wyjątkowego, to często w stanach, które psychiatra mógłby nazwać hipomanią. Jestem za tym, by tak działać. Można tworzyć miejsca pracy z piłkarzykami, pokoikami do relaksu, ale według mnie biznes nie tak się robi. Najważniejsza jest stymulująca rozmowa między ludźmi, nakręcająca ich interakcja. Tworząc biznes, musimy jednak pamiętać o byciu uczciwym względem siebie i robieniu tego, co uważamy za słuszne. Duch startupowca, zdenerwowanie i spontaniczność też się przydają — podkreślał biznesmen, gość konferencji „PB” z cyklu „Rozwijaj biznes z najlepszymi”.

Ta pochwała niekontrolowanego szaleństwa w biznesie i oparcia go jedynie na nadzwyczajnych stanach umysłu ma kilka „ale”. W końcu nieleczona, nieokiełznana hipomania prowadzi do chaosmanii — destrukcyjnej na całej linii. Dlatego Maciej Wieczorek dodawał dużą łyżkę przewidywalności do mikstury spontaniczności.

— Zapadła mi w pamięć odpowiedź prezesa Exbudu, gdy dawno, jeszcze w latach 90., zapytano go o źródła sukcesu spółki. Powiedział wówczas, że z zarządzaniem firmą jest odkładnie tak jak z dobrą kucharką. Gdy jest proszona o herbatę, to nie biegnie z miejsca jej zrobić, tylko najpierw myśli, gdzie jest czajnik, filiżanki, cukier, susz, by wypełnić zadanie jak najbardziej efektywnie — tłumaczył zebranym słuchaczom doktor medycyny Maciej Wieczorek.

„Nature” do spania

Tytuł naukowy to nie fanaberia czy pozostałość po dawnej, akademickiej karierze. Akcjonariusz Celon Pharmy i Mabionu powtarza, że w pewnym momencie zrozumiał, że bez dogłębnego zrozumienia biomedycyny nie przeskaluje firmy poza lokalny rynek. Dlatego wgryzł się w książki, fachową literaturę i w trakcie biznesowej kariery zdołał zrobić doktorat. Dziś z naukowcami dyskutuje jak równy z równym, co ułatwia rekrutację talentów i rozeznanie etapów ryzyka poszczególnych projektów w firmach. Znak rozpoznawalny Macieja Wieczorka? Nabita dokumentami lekarska teczka, regularne wyjazdy na sympozja naukowe oraz lektura „Nature” do poduszki.

— Na własnej skórze przekonałem się, że muszę dogłębnie rozumieć ten biznes. Ale ja się nim bawię, lubię go, daje mi niesłychanie dużo satysfakcji. To mnie nakręca. Jedno z jego przesłań do przedsiębiorców brzmi z pozoru banalnie: „róbcie to, co lubicie”. Jeśli pogrzebać w tym głębiej, okazuje się, że to „lubienie” szybko przeradza się w pasję. — Jeśli robimy to, co lubimy, to osiągamy lepszy efekt we wszystkich dziedzinach. Jeśli mnie gnębi jakiś problem o drugiej w nocy, to wstaję i idę do komputera, rozgryzam go, szukam. Róbmy tak, poddajmy się takim impulsom. Sekret jest taki, że po czymś takim wcale nie wstaję rano zmęczony, przecież w nocy robiłem coś, co lubię — przekonywał bohater konferencji „PB”.

Syndrom teczki

Lata temu Maciej Wieczorek przeszedł na stronę „lubienia” — odszedł z przewidywalnego, stabilnego Adamedu, by założyć własny, biotechnologiczny start-up, i to w czasach, gdy marzenia większości lokalnych graczy ograniczały się do stworzenia jak najefektowniejszego opakowania kapsułek ibuprofenu. Jego zdaniem o sukcesie w branżach opartych np. na patentach decyduje umiejętność zrównoważonego stania na dwóch nogach — po stronie wiedzy naukowej i praktyki biznesowej. Zatem Maciej Wieczorek ani na chwilę nie został i nie zostanie jedynie naukowcem.

— Z mojego doświadczenia wynika, że tylko takie biznesy się udają, w których biznesmen staje się trochę naukowcem, a naukowiec biznesmenem. Wracam tu do oceny ryzyka, które de facto jest zrozumieniem. Zatem każdy naukowiec pracujący ze mną musi rozumieć zasady funkcjonowania firmy: płynności finansowej, konieczności płacenia podatków, relacji z rynkiem kapitałowym i tym podobne — wyłuszczał przedsiębiorca. Jednocześnie wskazywał, że dobre podejście do naukowca daje ogromne pole do popisu dla firm w Polsce. Wciąż problemem jest odnalezienie poukrywanych na polskich uczelniach osób, robiących doktoraty z małych wycinków biotechnologii, szalenie ważnych w całej układance wokół nowych leków.

— Zatrudniam około setki naukowców i z punktu widzenia zarządczego to trudna grupa, bo niemal każdy z nich to indywidualista. Jednocześnie dla młodych naukowców Polska to koszmar sztywnej hierarchii, muszą latami nosić teczkę za promotorem, by zrobić doktorat. W ten sposób tracą swoje najlepsze, najbardziej produktywne lata — mówił przedsiębiorca.

Stop na receptę

Kolejna recepta prezesa Celon Pharmy na rozwinięcie biznesów opartych na nauce? Masowe podlewanie uczelnianych projektów kilkoma milionami złotych na procesy badań przedklinicznych. Z założeniem, że być może niektóre stworzą coś interesującego dla którejś z firm kalibru Celon Pharmy. Tu liczby są nieubłagane — bez masowej, systemowej akcji nie ma co liczyć na nagły wysyp innowacji.

— Z 500 spin-offów, także uczelnianych, szansę na produkcję ma 5-10 tworzonych leków, ale innowacyjny o globalnym zasięgu powstaje tylko raz na dwa lata — twierdzi inwestor. Do sukcesu nie wystarczy więc odpowiednia motywacja, pracowitość i kilka dobrych pomysłów. Najważniejsze jest wybranie do realizacji tego właściwego. Ale jak to zrobić?

— W biznesie kluczowa jest umiejętność powiedzenia „stop” i „nie”. Myślę, że dla żadnego przedsiębiorcy przyznanie, że pomysł, nad którym pracował, jednak nie znalazł swojego miejsca na rynku, nie jest łatwe. Jednak wszędzie tam, gdzie w grę wchodzą innowacje i praca badawcza, do tej biznesowej asertywności musimy jeszcze dodać wyczucie, zrozumienie i szacunek. Relacja między naukowcem a projektem wygląda bowiem dokładnie tak, jak między rodzicem i dzieckiem — stwierdził dr Maciej Wieczorek. Wzorowa relacja rodzinna? Pojawia się wówczas, gdy przy robieniu herbaty w stanie ostrej hipomanii uda się uniknąć poparzeń.

Asy radzą

„Rozwijaj biznes z najlepszymi” to organizowana cyklicznie przez „Puls Biznesu” konferencja, podczas której najlepsi polscy menedżerowie dzielą się doświadczeniami z jej uczestnikami. W najnowszej — piątej edycji — zadania tego podjęli się: Ilona Weiss, prezes ABC Data, Krzysztof Domarecki, założyciel Grupy Selena, Tomasz Domogała, właściciel firmy inwestycyjnej TDJ, i dr Maciej Wieczorek. I właśnie materiał opracowany na podstawie wystąpienia Macieja Wieczorka kończy tegoroczną edycję projektu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Szaleństwo przy...parzeniu herbaty