Szame wnioskuje o upadłość GPPI

KZ, KSA
opublikowano: 2010-03-12 09:57

Szame, spółka zależna od giełdowych Zakładów Dziewiarskich Mewa, złożyła w poznańskim sądzie rejonowym wniosek o ogłoszenie upadłości GPPI.

„W opinii zarządu GPPI wniosek Szame jest bezzasadny i stanowi wyłącznie element trwającego konfliktu pomiędzy ZD Mewa a akcjonariuszami GPPI. Jest to kolejna próba nadszarpnięcia dobrego wizerunku spółki. W ocenie zarządu jest to w szczególności reakcja na wyrok zasądzający na rzecz GPPI kwotę 414 tys. zł i dkonanego skutecznego zajęcia komorniczego konta ZD Mewa” – czytamy w komunikacie.

Zarząd spółki podkreśla też, że ZD Mewa ani żadna z jej spółek zależnych nie przedłożyła obligacji do wykupu w sposób przewidziany artykułem art. 921[6] Kodeksu Cywilnego, to jest za zwrotem dokumentu albo udostępnieniem go dłużnikowi celem pozbawienia dokumentu jego mocy prawnej, w związku z czym GPPI nie pozostaje w zwłoce ani opóźnieniu ze spełnianiem świadczeń z obligacji.

Według komunikatu Mewy, GPPI nie wykupiło wyemitowanych przez spółki obligacji. Ich termin wykupu przypadał na 22 grudnia ub. r. Według Mewy, łączna kwota zobowiązań GPPI wobec Szame to 1,14 mln zł. Z kolei Meva Fashion (spółka zależna Mewy) oczekuje uregulowania zobowiązań z tytułu niewykupionych obligacji na łączną kwotę 870 tys. zł.

Mewa poinformowała także dziś, że GPPI spłaciło na rzecz Meva Fashion 400 tys. zł pożyczki wraz z odsetkami.

Pod koniec 2008 r. Mewa zawarła umowę inwestycyjną z akcjonariuszami GPPI. Spółki miały związać się kapitałowo a Mewa miała zacząć zdywersyfikować swoją działalność, odchodząc od dystrybucji i produkcji odzieży i bielizny w kierunku działalności inwestycyjnej oraz obrotu wierzytelnościami (czym zajmuje się właśnie GPPI).

Do realizacji postanowień umowy doszło częściowo, a pod koniec czerwca 2009 r. między jej stronami wybuchł konflikt po tym, jak rada nadzorcza Mewy zaleciła zarządowi dużą ostrożność we współpracy z GPPI. GPPI uznało to za naruszenie dobrego imienia i zażądało odszkodowania. Dziewiarska spółka twierdzi, że przy zawieraniu umowy inwestycyjnej została wprowadzona w błąd i chce się z niej wycofać. Strony są w trakcie ustalania sposobu „oddania” sobie swoich akcji i rozejścia się.