Szanse akcesji maleją do zera

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2016-07-18 22:00

Relacje Unia Europejska - Turcja: i tak źle, i tak niedobrze, a wszystko i tak wskazuje na to, że kraj Erdogana do UE nie zostanie przyjęty nigdy.

Następstwa chaotycznego buntu części tureckiej armii wywołują uzasadniony niepokój Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego (NATO) oraz Unii Europejskiej (UE). Jest i tak źle, i tak niedobrze. Z jednej strony — dla cywilizowanego świata w XXI wieku nie do przyjęcia byłaby kolejna turecka junta, wystarczy już tych XX-wiecznych. Z drugiej — niepokoi ostra rozprawa autorytarnej władzy z demokratyczną opozycją, która nie miała nic wspólnego z buntem. Z trzeciej jednak — tylko silna władza może zagwarantować dotrzymanie unijno-tureckiej umowy w sprawie zahamowania tsunami uchodźców...

Recep Tayyip Erdogan
Reuters/FORUM

Gospodarze szczytu NATO w Warszawie wręcz rozpływali się nad jednością sojuszu. Na PGE Narodowym widziałem z dość bliska, jak m.in. prezydenci Barack Obama i Recep Tayyip Erdogan z sojuszniczym braterstwem i oddaniem patrzyli sobie w oczy. Tydzień później władca turecki pokrzykuje na amerykańskiego, domagając się wydania swojego dawnego kumpla, a obecnie domniemanego inspiratora buntu, mułły Fethullaha Gulena. Taki zwrot wywołuje naturalne pytanie, czy słowa i gesty polityków mają jakiekolwiek znaczenie, a jeśli tak — to które?

Prezydent Turcji jeszcze jako premier otrzymał w 2012 r. złotą statuetkę Business Centre Club. Uzasadnieniem było „likwidowanie barier rozwoju gospodarczego, konsekwentne dążenie do budowy demokracji i wolnego rynku oraz wzorcowe przeprowadzenie reform nazwanych cichą rewolucją”. Chwalebną laudację wygłosił Jerzy Buzek, a laureat stwierdził (z ekranu, bo z powodu choroby na galę do Teatru Wielkiego nie dotarł), że Turcja od dawna powinna być członkiem UE i że to wspólnota, a nie jego kraj, traci na tej nieobecności. Przez cztery lata akcesja nie wykonała ani kroku do przodu, a rozwój wydarzeń po weekendowym buncie części wojska wskazuje, że członek NATO od 1952 r. do Unii Europejskiej nie zostanie przyjęty nigdy.