Szarpanina między progiem a kasą

opublikowano: 28-07-2019, 22:00

Spodziewane lada dzień zarządzenie przez prezydenta wyborów do Sejmu i Senatu uruchomi wreszcie ich kalendarz.

Główną informacją będzie, czy zagłosujemy w niedzielę 20 października 2019 r., czy może już 13 października. Partie poznają zaś ostateczny termin zgłoszenia do Państwowej Komisji Wyborczej formuły i nazwy komitetu wystawiającego kandydatów. Będzie na to cały sierpień, zatem po stronie opozycyjnej chocholi taniec może potrwać jeszcze kilka tygodni. Najprostsze jest zgłoszenie komitetu pod nazwą partii, wtedy do Sejmu obowiązuje próg 5 proc. głosów, przy czym już za 3 proc. przysługuje subwencja z budżetu. Utworzenie koalicji podnosi poprzeczkę do 8 proc., w dziejach III RP pamiętne są przykłady przeszacowania sił. Na otarcie łez subwencja przysługuje koalicji (przez cztery lata) już po uzyskaniu 6 proc. Trzecim wyjściem jest utworzenie komitetu wyborczego wyborców, jego nazwa może być wieloczłonowa, pozostaje próg 5-procentowy, ale później nie należą się żadne budżetowe pieniądze.

Władysław Kosiniak-Kamysz i Paweł Kukiz arytmetycznie czują się skazani na siebie, ale warunki stawiają sobie zaporowe.
Zobacz więcej

Władysław Kosiniak-Kamysz i Paweł Kukiz arytmetycznie czują się skazani na siebie, ale warunki stawiają sobie zaporowe. Fot. Adam Chełstowski

Wszystko wskazuje, że po stronie opozycyjnej wystartują aż trzy bloki. Koalicja Obywatelska, oparta na PO i Nowoczesnej, ma gwarantowane co najmniej 8 proc. Lewicowa konkurencja pod wodzą SLD, tym razem z udziałem Razem i Wiosny, podwyższoną poprzeczkę raczej też przeskoczy. W rozsypce jest natomiast utopijna Koalicja Polska wymyślona przez PSL. Nawet razem z Kukizem ’15 próg 8 proc. głosów wydaje się dla niej za wysoki, bezpieczne byłoby 5 proc., ale Paweł Kukiz musiałby zwinąć swój ruch i wejść na listy PSL — czego nie zrobi. Rozwiązaniem salomonowym byłby wspólny start w formule komitetu wyborców, czyli bez nadziei na państwowe pieniądze. Kukiz jest do tego przyzwyczajony, ale dla ludowców brak budżetowego finansowania oznaczałby koniec świata. To ich najbardziej dotyczy tytułowy problem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu