Potwierdza to Wystawa Światowa Expo 2020 w Dubaju, trwająca od 1 października 2021 r. do 31 marca 2022 r. Pod względem wypasienia w XXI w. ustępuje tylko Szanghajowi 2010, bijąc Mediolan 2015 czy japońskie Aichi 2005. Najważniejsze jednak, że Dubaj 2020 pokonał pandemię COVID-19, chociaż rok musiał odczekać, podobnie jak igrzyska w Tokio. Przy wszystkich ograniczeniach i rygorach w miniony piątek show się rozpoczął i musi trwać.
Oaza Expo wydarta pustyni
Lejtmotyw Expo 2020 jest tak pojemny, że mieści dosłownie wszystko: „Connecting Minds, Creating The Future” („Łącząc umysły, tworzymy przyszłość”). Serce Expo 2020 bije na centralnej Al Wasl Plaza, pod największą na świecie kopułą do projekcji 360-stopniowych. To tutaj uroczyście otwierane są dni narodowe — Polska będzie miała swój 7 grudnia. Organizatorzy rozpisali główne hasło na nazwy trzech sektorów ogromnego terenu: Opportunity (możliwości), Mobility (mobilność) i Sustainability (zrównoważony rozwój). W każdym wzniesiono wielki pawilon tematyczny, zaś prezentacje 192 państw rozłożono mniej więcej po równo. Przydział nie ma znaczenia — kontynenty zostały przemieszane, zaś powiązanie pawilonu z nazwą danego sektora ma znaczenie jedynie adresowe.

Na podstawie wieloletniego doświadczenia (obecne Expo jest moim ósmym, licząc od tematycznej, morskiej Lizbony 1998) pierwsze kroki w Dubaju — oczywiście po priorytetowym otwarciu pawilonu Polski — skierowałem jak zawsze do gospodarzy wystawy. Na każdym Expo dominują oni architektonicznie, przypadkiem ekstremalnym był wywyższony ponad świat, wspaniały pawilon chiński w Szanghaju 2010. W tym kontekście Zjednoczone Emiraty Arabskie (ZEA), które 2 grudnia obchodzą 50-lecie niepodległości, zachowały przyzwoitość. Ich pawilon, kształtem przypominający szybującego sokoła, oczywiście należy do pierwszej kategorii wielkościowej, ale bez przesady. Ciekawsza jest koncepcja wewnętrzna. Zarówno w Dubaju, jak też w stolicy państwa Abu Zabi wyrosły lasy gigantów z betonu i szkła, które reprezentowane są hurtowo również w enklawie Expo. Sokoli pawilon ZEA to odreagowuje, wracając do epoki biedujących rybaków i poławiaczy pereł oraz beduińskich plemion koczowniczych. Kondygnacja podziemna dosłownie obrazuje korzenie naftowo-biznesowego potentata, czyli… pustynię. Ścieżka zwiedzania wije się pomiędzy usypanymi z naturalnego piasku kilkumetrowymi wydmami. Notabene oaza Expo wdarła się w pustynię, która się nie poddaje — czasem sypnie pyłem, zaś w okresie zimowym pawilony realnie mogą zderzyć się z piaskowymi burzami.

Kreatywność w modrzewiu
Koncepcja pawilonu gospodarzy jest bardzo dobrym podkładem dla zrozumienia filozofii występu Polski. Podstawą prawną narodowej wyprawy na Expo 2020 jest uchwala Rady Ministrów nr 146/2018 o ustanowieniu programu wieloletniego 2019-22. Po najnowszej nowelizacji budżetu program kosztuje 82,97 mln zł, miernikiem jego efektywności ma być ściągnięcie do polskiego pawilonu 10 proc. zwiedzających. Projekt realizuje Polska Agencja Inwestycji i Handlu pod nadzorem Ministerstwa Rozwoju i Technologii.
Działkę otrzymaliśmy w sektorze Mobility, przy Sky Avenue. Pawilon wzniesiony został między dominującą kubaturowo Koreą Południową a tradycyjnie czekoladową Belgią. Wraz z sąsiadami należymy na Expo do drugiej kategorii wielkościowej, czyli klasy średniej. Trzecią, najuboższą, stanowią niewielkie kubiki wystawiennicze, zbudowane przez gospodarzy dla światowej drobnicy, w tym dla większości państw z Afryki.
Zaprojektowany przez pracownię WXCA wraz ze studiem Bellprat Partner pawilon z mottem „Poland. Creativity inspired by nature” ma prostą, rozrastającą się ku górze strukturę modułowych prostopadłościanów. Wykonawcą było konsorcjum Międzynarodowych Targów Poznańskich i FM Aldentro. Ozdobnik elewacji stanowi kinetyczna instalacja stada ptaków, które reagują na powiewy wiatru. To nawiązanie do okoliczności, że Polska jest siedliskiem ptaków migrujących. Akurat w Dubaju taki wątek pasuje idealnie, tradycje ptasznicze są tam kultowe, właśnie dlatego pawilon gospodarzy architektonicznie nie mógł być inny. Normalnością jest wywiezienie wypasioną bryką na pustynię własnego sokoła, by się wylatał, niczym u nas wyprowadzenie psa, by się wybiegał.
Podobnie jak na Expo w Mediolanie 2015, gdzie w polskim pawilonie dominowały skrzynki jabłek, w Dubaju hasłowa „kreatywność inspirowana naturą” poszła w drewno. Konkretnie w modrzewia syberyjskiego, który w naszym kraju rośnie tylko w okolicach najzimniejszych, głównie na Suwalszczyźnie. To bardzo trwałe drewno, szeroko wykorzystywane w budownictwie zarówno konstrukcyjnie, jak też elewacyjnie. No i oczywiście w meblarstwie, w którym Polska jest potęgą, zatem pawilon stał się naturalnym nośnikiem reklamowym tej branży. W pustynnych ZEA drewno jest materiałem rzadkim i nietanim, dlatego koncepcję naszego surowego, na granicy siermiężności, pawilonu — zaprojektowanego na długo przed COVID-19 — w czasach epidemii można uwznioślić nazwaniem jej szczepionką na betonozę.
Konsumpcja gościnności
Na parterze pawilonu umieszczona została instalacja powitalna Polski Stół. Stworzyło ją konsorcjum firm Science Now, Stellar Fireworks, Tellart, RAZ oraz Ejsak Group. Ideą stołu jest specyficzna konsumpcja — polskiej gościnności. Powierzchnię tworzy ponad 120 niewielkich modułów, głównie drewnianych, ale nie tylko, także z gliny, szkła, miedzi, srebra, aluminium, stali i materiałów jachtowych. Każda kostka to osobna historia, którą przekazują studenci z pięciu naszych uczelni, współtworzący załogę pawilonu. Jest to pewien problem, który przybliżę na konkretnym przykładzie.
Oto jeden z drewnianych modułów precyzyjnie odwzorowuje Morskie Oko i Czarny Staw z Rysami, detal fantastyczny, ale… dla mnie i może dla 0,00001 proc. zwiedzających, którzy wiedzą, o co chodzi. Gdyby tak po naciśnięciu na stole tegoż klocuszka ukazywało się na ekranie tatrzańskie zdjęcie tego miejsca… Ale tak nie jest — sto procent powodzenia przekazu Polskiego Stołu znajduje się w ustach kreatywnej młodzieży, która opowiada, opowiada i opowiada. Jedna niemal 75-osobowa ekipa pracuje przez kwartał, około Nowego Roku nastąpi zmiana. Ile razy w tym czasie da się realnie przybliżyć i ile modułów bogatego stołu, nie dysponując jakimkolwiek wsparciem technicznym np. na ekranie? Z drugiej strony — taki ciepły kontakt bezpośredni ma dla zwiedzających wartość znacznie większą niż zimny przekaz z plansz czy monitorów.

Stroje załogi pawilonu zaprojektowała Barbara Florczyk, studentka architektury ubioru z Politechniki Łódzkiej. W wariancie najwygodniejszym do pracy na co dzień studentki prezentują się całe na biało, co gości arabskich zdumiewa. Jak wiadomo, odbijająca promienie słońca biała galabija jest strojem wyłącznie męskim, arabskie niewiasty noszą abaje czarne, ewentualnie w innym ciemnym kolorze, ale białe są niewyobrażalne. No cóż, muzułmańscy ortodoksi muszą przyjąć do wiadomości, że to kultura słowiańska. Gdyby przewodniczkom po polskiej wystawie dodać jeszcze kwieciste wianki, pasowałyby na Noc Kupały.