Czytasz dzięki

Szczyt przerywany powoduje nerwicę

opublikowano: 20-07-2020, 22:00

W momencie wysyłania niniejszego komentarza do papierowego „PB” jedyną pewną informacją, jaką dysponowałem z obrad Rady Europejskiej (RE) w Europa Building, było… ustanowienie rekordu ich długości.

Co prawda był to szczyt przerywany wielogodzinnymi zajęciami w podgrupach, ale czterodniowy. W niedzielę zanosiło się raczej na zawieszenie posiedzenia i powtórne zebranie się 27 prezydentów/premierów jeszcze w lipcu. Zwłaszcza szefowie rządów (prezydentów uczestniczy tylko kilku) od poniedziałku mieli przecież masę spraw w swoich krajach. Charles Michel, przewodniczący RE, uznał jednak, że za kilkanaście dni szanse na finansowy kompromis będą tylko mniejsze. Dlatego rekord, ustanowiony w XX wieku i w składzie 15 państw, został teraz poprawiony. W Nicei RE obradowała 8-11 grudnia 2000 r., czyli także od piątku do poniedziałku, ale wtedy do obiadu skończyła.

Charles Michel na tarasie Europa Building z premierami Grupy Wyszehradzkiej.
Zobacz więcej

Charles Michel na tarasie Europa Building z premierami Grupy Wyszehradzkiej. FOT. KRYSTIAN MAJ/KPRM

Na obecnym szczycie przedmiot sporów nie zmieniał się nie tylko od piątku, lecz od miesięcy. Występował na długo przed atakiem COVID-19 i dotyczył traktatowych wieloletnich ram finansowych (WRF) 2021-27. Nieuchronne odejście Zjednoczonego Królestwa, czyli drugiego po Niemczech budżetowego płatnika netto, skonsolidowało pozostałych. Naturalnie utworzyła się tzw. oszczędna piątka: Holandia, Austria oraz Dania, Szwecja i Finlandia. To państwa od lat przestrzegające dyscypliny budżetowej, zarzucające szeroko rozumianemu unijnemu Południu roztrwanianie pieniędzy i wystrzegające się uwspólnotowienia długu. Pandemia tylko pogłębiła pęknięcie, ponieważ do zwyczajnych WRF doszedł ratunkowy koronafundusz wyliczony na 0,75 bln EUR. Jego wysokość ustalona została na podstawie oszacowania potrzeb gospodarek unijnych państw. Nadal abstrakcją są źródła sfinansowania tego instrumentu. Inżynieria finansowa okazuje się tak skomplikowana, że jedynym konkretem pozostaje… gigantyczny dodruk pustych pieniędzy. Nic dziwnego, że na szczycie RE nabrzmiewał spór, jaka kwota ma zostać rozdana w formule grantów, a jaką obejmą oprocentowane pożyczki. 0,5 bln EUR to na pewno nie to samo co 0,39.

Paradoksalna stała się sytuacja standardowych WRF 2021-27. Na ostatnim przed pandemią stacjonarnym szczycie RE 21 lutego nie było wcale daleko od ich zatwierdzenia. Wtedy kością niezgody okazały się setne części procenta zsumowanego dochodu narodowego brutto 27 państw. Płatnicy netto chcieli wskaźnika 1,0, zajmujący się wyłącznie stroną wydatkową Parlament Europejski oczekiwał aż 1,3, realnie stanęło na 1,07. Notabene wyjściowy projekt WRF z 2018 r., autorstwa Komisji Europejskiej pod wodzą Jean-Claude’a Junckera, przyjęty został na poziomie 1,11 proc. Było o co się spierać, albowiem w skali bilionowej każda setna część procenta to 10 mld EUR. RE symbolicznie odeszła 21 lutego na drugi krąg, zakładając że w marcu, a już na pewno w czerwcu uda się WRF kompromisowo miękko posadzić, jak udawało się zawsze co siedem lat. Niestety, od marca wszystko się posypało. Gdyby WRF 2021-27 zostały przyjęte, obecna debata na temat samego instrumentu odbudowy gospodarek byłaby znacznie prostsza.

Najsłynniejsza maksyma przypisywana Sokratesowi brzmi „wiem, że nic nie wiem”. Ateński filozof, skazany za wyznawanie niewłaściwych bogów, nie pozostawił żadnych pism, zatem nie wiemy, czy zacytowane odkrycie jest na pewno jego autorstwa. W każdym razie w odniesieniu do szczytu RE w chwili zamknięcia tego tekstu pasowało idealnie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane