65-letni marszałek Włodzimierz Czarzasty jako przyszłościowy szef Nowej Lewicy odkurzył stary Sojusz Lewicy Demokratycznej i na czele Kancelarii Sejmu obsadził Marka Siwca, co prognozowaliśmy już w poprzednim tygodniu. Były szef prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego oraz wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego wraca do politycznej linii w 71. roku życia. Zmianę marszałka posłowie najbardziej odczują zakazem sprzedaży napojów alkoholowych w sejmowym kompleksie, czyli także w kultowym cocktail barze „za kratą”. Wchodzi w życie od poniedziałku 24 listopada, albowiem do końca trwającego posiedzenia „trzeba zarządzić zasobami, które są w tej chwili w restauracji”.
Najbardziej zdumiewającym punktem posiedzenia stało się zaskakujące wystąpienie Radosława Sikorskiego. Nie że bez żadnego trybu, akurat w tej kwestii jest on doprecyzowany. Szef MSZ skorzystał z art. 186 ust. 2 regulaminu Sejmu, który nakazuje udzielanie ministrom głosu poza kolejnością, ilekroć tego zażądają. Notabene zgodnie z ust. 1 identyczne prawo do wygłoszenia w każdej chwili orędzia ma prezydent RP. Na podstawie art. 179 regulaminu marszałek Włodzimierz Czarzasty przedłużył ministrowi czas wystąpienia ponad limit 15 minut prawie dwukrotnie, do 29 minut. Wystąpienie Radosława Sikorskiego było ostro konfrontacyjnym koreferatem wobec przemówienia okolicznościowego Karola Nawrockiego podczas obchodów Narodowego Święta Niepodległości. Obiektywnie trzeba przyznać, że urzędujący prezydent mocno wtedy przegiął, jego głos był po prostu deklaracją udziału za chwilę w ortodoksyjnie narodowym Marszu Niepodległości. No cóż, taki połówkowy – w odniesieniu do poglądów społeczeństwa – prezydent został wybrany 1 czerwca 2025 r. stosunkiem głosów ważnych minimalnie 50,88 do 49,12 proc. Ale został i ma wszystkie uprawnienia głowy państwa.
Koreferat Radosława Sikorskiego zawierał sporo wątków prawdziwych. Minister m.in. przypomniał całkowicie zamiatany przez prawicową opozycję pod dywan konstytucyjny art. 91 ust. 3: „Jeżeli wynika to z ratyfikowanej przez Rzeczpospolitą Polską umowy konstytuującej organizację międzynarodową, prawo przez nią stanowione jest stosowane bezpośrednio, mając pierwszeństwo w przypadku kolizji z ustawami”. Strona PiS i Konfederacji skutecznie odbija jednak piłeczkę, że traktaty unijne ponad ustawami może i tak, ale ponad samą Konstytucją RP – nigdy w życiu. Wyjątkowo uważnie słuchałem ministra, a że jestem szczególarzem – jako perfekcyjny szef MSZ zdenerwował mnie rzuconym z mównicy pytaniem, czy ktokolwiek słyszał lub może wie o szkicu nowego traktatu. Ależ oczywiście – słyszałem i czytałem nie tylko ja, lecz cała społeczność Unii Europejskiej. Taki jest przecież generalny postulat tzw. konferencji w sprawie przyszłości Europy, którą cztery lata temu rozkręcił francuski prezydent Emmanuel Macron. Konferencja zakończyła prace w maju 2022 r. i przedłożyła 49 wniosków. Komisja Europejska podjęła realizację tych, które nie wymagały nowelizacji traktatów. Odłożyła natomiast wszelkie pomysły zmian traktatowych, albowiem realnie oceniła, że w obecnych trudnych czasach absolutnie nie znajdą one koniecznego jednomyślnego poparcia państw członkowskich. Chodzi przecież nie tylko o zgodę prezydentów i premierów uczestniczących w szczytach Rady Europejskiej, lecz także ratyfikujących traktaty parlamentów, a w kilku państwach nawet obywateli głosujących w referendach.
Abstrahując jednak od wątków merytorycznych – wystąpienie szefa MSZ napięło spiralę werbalnej wojny rządu z prezydentem. Dotychczas przodował Donald Tusk, ostatnio dorównywał mu Waldemar Żurek, ale w środę Radosław Sikorski wskoczył na najwyższy stopień podium. Aż strach się bać, jak wkrótce odwinie się stary ringowy wyjadacz Karol Nawrocki.
