Szef oświetleniowego EMC przyznał się do oszustw

DTK
23-03-2012, 09:30

Andrzej P. chce kary więzienia w zawieszeniu. Pokrzywdzona rodzina Buchajskich uważa, że to o wiele za mało.

Od niespodzianki zaczął się wczoraj proces Andrzeja P., byłego prezesa i właściciela toruńskiej spółki EMC, znanej w branży oświetleniowej dzięki opatentowanemu produktowi: energooszczędnym świetlówkom z możliwością ściemniania.

— Po odczytaniu aktu oskarżenia przez prokuratora Andrzej P. przyznał się do wszystkich dziesięciu przedstawionych mu zarzutów i zaproponował dobrowolne poddanie się karze, uzgodnionej z prokuratorem — informuje Piotr Szadkowski, przewodniczący II Wydziału Karnego Sądu Okręgowego w Toruniu.

Zaproponowana kara to dwa lata więzienia w zawieszeniu na cztery, naprawienie wyrządzonych szkód w okresie zawieszenia i 15 tys. zł grzywny. Wyrok w takim wymiarze może zapaść jednak pod warunkiem, że zgodzą się na niego wszyscy pokrzywdzeni. A już wiadomo, że tak się nie stanie.

— Ta propozycja w żaden sposób nie odpowiada randze popełnionych przez Andrzeja P. przestępstw, szczególnie że w zakresie naprawienia szkód opiera się na gołosłownej deklaracji. Na pewno jej nie zaakceptujemy — mówi Robert Buchajski, członek znanej z inwestowania na GPW rodziny, obecnie kontrolującej wydarzenia w spółkach: Sanwil Holding, Kredyt Inkaso i Wikana.

Należąca do rodziny Buchajskich cypryjska spółka Renale Management Limited w 2009 r. kupiła od Andrzeja P. udziały w EMC za 12 mln zł, by po trzech miesiącach dowiedzieć się, że sytuacja spółki jest krytyczna, a dokumenty finansowe — sfałszowane.

Nieprawdziwe księgi rachunkowe i bilanse EMC Andrzej P. przedstawiał też w bankach i władzom DM IDMSA, który obsługiwał emisję obligacji toruńskiej spółki. P. oszukał również dostawcę na ponad 3 mln zł, przywłaszczał pieniądze i samochody spółki, a także wypłacił żonie nienależnie ponad 0,5 mln zł.

W rezultacie jego działań w połowie 2011 r. sąd ogłosił upadłość likwidacyjną EMC. Najwięksi wierzyciele toruńskiej spółki to Deutsche Bank PBC i Bank BPH (łącznie 18,7 mln zł) oraz wierzyciele publiczno-prawni, tacy jak ZUS i fiskus (10,8 mln zł). Łącznie EMC zostawił po sobie 47 wierzycieli z wierzytelnościami na kwotę 41,3 mln zł.

Majątek spółki, który zostanie wystawiony na sprzedaż, syndyk Sylwester Zięciak szacuje na 15-20 mln zł. Dziś wydzierżawia go kontrolowana przez rodzinę Buchajskich firma Govena Lighting. I to ona realizuje kontrakt z IKEA na dostawę świetlówek do europejskich marketów szwedzkiej sieci handlowej.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DTK

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Kariera / Szef oświetleniowego EMC przyznał się do oszustw