Szef "żółtych aniołów" rezygnuje

Peter Meyer, szef ADAC, zdecydował się ustąpić po ujawnieniu w ostatnich miesiącach serii skandali w  stowarzyszeniu niemieckich kierowców.

Meyer oświadczył, że ustępuje z powodu „ataków i zniesławień”, które szkodzą zarówno jemu jak i jego rodzinie. Dodał, że nie chce być nadal odpowiedzialny „za błędy i manipulacje wysokich rangą członków władz” organizacji.

ADAC, drugi na świecie pod względem wielkości automobilklub, do którego należą miliony Niemców, ma poważne problemy. Furgonetki i lawety ze względu na jakość i skuteczność usług zwane „żółtymi aniołami” mogą wkrótce mieć nowy przydomek — „upadłych aniołów”. 

Automobilklub jest jedną z najbardziej zaufanych niemieckich instytucji, ale Niemcy poznali kilka faktów na temat tego, co dzieje się w środku, więc zaufanie budowane przez dziesięciolecia może roztrzaskać się w mgnieniu oka. 

Wszystko zaczęło się od golfa, innego symbolu Niemców. W styczniu dziennik „Süddeutsche Zeitung” podał, że ADAC sfałszował wyniki cenionego plebiscytu na auto roku, którym w 2014 r. został volkswagen golf. Na samochód oddano 3409 głosów, a ADAC zmienił tę liczbę na 34 299 głosów. Michael Ramstetter, szef ADAC ds. komunikacji, powiedział, że celem manipulacji było zwiększenie prestiżu nagrody i samej organizacji.  

Koncern Volkswagena od razu po ujawnieniu tych rewelacji poinformował, że nie będzie w reklamach swojego topowego modelu wspominał o otrzymaniu tytułu ADAC. To, co było dla firm motoryzacyjnych dumą, nagle stało się źródłem obciachu. ADAC przyznał, że naciągał także wyniki poprzednich edycji konkursu z 2012 r. i 2013 r. Informacji o wcześniejszych nie ma, bo nie zachowała się dokumentacja.

Historia ma jednak ciąg dalszy, bo media niemieckie zaczęły ujawniać kolejne skandale. Niektórzy menedżerowie ADAC latali na spotkania żółtymi śmigłowcami ratunkowymi, a tabloid „Bild” doniósł, że prawnik, który jednocześnie jest synem jednej z bardziej znaczących menedżerek stowarzyszenia, poleciał samolotem ratunkowym na wakacje do Egiptu.  

Tygodnik „The Economist” na swoim blogu napisał, że problemem ADAC wydaje się łączenie zbyt wielu ról: służby ratowniczej, ubezpieczyciela, wydawcy, a także lobbysty. ADAC jest stowarzyszeniem, ale operuje potężnymi pieniędzmi, bo z samych tylko składek członkowskich ma ponad 1 mld EUR rocznie. Stowarzyszenie jest też wydawcą magazynu „Motorwelt”, który ma 13 mln czytelników.

Atmosfera w ADAC zrobiła się duszna, więc „żółte anioły” ruszyły do akcji… ratowania siebie. Zarys planu ratunkowego już zaprezentowano. Peter Meyer, szef ADAC, zapowiedział daleko idące reformy i zwołanie nadzwyczajnego walnego zgromadzenia, pierwszego od 1948 r. W spotkaniu może wziąć udział każdy z 19 mln członków, ale „Deutsche Welle” podkreśla, że mało prawdopodobne jest, by się zgromadzili, bo większość kupuje członkostwo dla programu pomocy drogowej.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ŁO, MD

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Motoryzacja / Szef "żółtych aniołów" rezygnuje