Pozorowanie to udawanie wysiłku i zaangażowania, by zachować pozytywny wizerunek w oczach innych. Każdemu zdarza się taka gra pozorów. Nie chodzi jednak o przerwę w pracy na kawę, telefon do bliskich czy obiad. Mowa o celowej firmowej grze pozorów.
Coś powie, coś wtrąci
Na pierwszy rzut oka pracownik idealny. Działa szybko i skutecznie. Tu coś powie, tam coś wtrąci. Sypie pomysłami. Szkoda tylko, że zbyt często nie swoimi. Pozorowanie pracy może przybierać różne formy, np. aktywne zgłaszanie pytań, wychodzenie z pomysłami, aby szef zauważył pracownika. A gdy szef wychodzi – pracownik wraca do obijania się. Surfowanie po internecie, spędzanie czasu na portalach plotkarskich czy facebooku, załatwianie prywatnych spraw… A podczas zebrań i firmowych spotkań obibok wciąż mówi na ten sam temat, wraca do już omówionych problemów, rozmawia o sprawach niezwiązanych z działalnością firmy.
Dlaczego ludzie pozorują pracę? Powodów może być wiele.
- Nie ma jednolitego profilu takiego osobnika. Jedni są wyrachowani i leniwi. Inni chcą pożyć czymś innym niż praca. Jeszcze inni mogą mieć poważny kłopot z uzależnieniem od sieci. Albo osoba mocno skoncentrowana na pracy może poczuć, że straciła wpływ na swoją karierę lub wykonywane obowiązki, a przez to nie widzi sensu dalszego angażowania swojej uwagi w sprawy firmowe – wymienia Anita Chmara z firmy szkoleniowej Berndson.
Zdaniem Marka Małkowicza z Integra Consulting na udawanie pracy pozwalają te firmy, w których nie ma jasnych zasad współpracy, podejmowania decyzji, komunikacji. Powodem może też być brak kryteriów oceny pracy.
- Co gorsza, uczciwi i zaangażowani pracownicy tracą w takim środowisku motywację do działania. Są sfrustrowani i mniej się angażują w pracę, bo koledzy niczego nie robią, a i tak odnoszą sukcesy – dodaje Marek Małkowicz.
Kto ma problem
Szef często nie zauważa rzeczywistych poczynań pozoranta. Dopiero podsumowując jego pracę, dochodzi do wniosku, że trudno wskazać jego osiągnięcia czy zadania, które sam zrealizował. Czasem jednak szef przymyka oko, by po prostu oszczędzić sobie trudnych rozmów. Bo póki pracę za takiego pracownika wykonują inni, póty wszystko jest niby w porządku. W takiej sytuacji sprawy w swoje ręce często biorą współpracownicy.
- Pierwszym krokiem jest rozmowa w cztery oczy. Przedstawienie problemu na podstawie faktów, bez ocen i przypisywania negatywnych intencji. Zamiast mówić: „Jesteś nieodpowiedzialny i zależy ci tylko na tym, by zepchnąć na kogoś swoją robotę”, powinniśmy powiedzieć: „Słuchaj, na osiem godzin pracy, średnio dwie spędzasz na prywatnych rozmowach. Odbieram za ciebie telefony i robię połowę rzeczy za ciebie. Muszę zostawać po godzinach, a na tym cierpi moje życie prywatne. Chcę, żeby od dziś się to zmieniło, inaczej będę musiał tę sprawę przedyskutować z szefem. Oczywiście, możemy tam pójść razem, żebyś mógł przedstawić swój punkt widzenia” – radzi Aneta Chmara.
Jeśli udawacz mimo to się nie zmieni, można się umówić na rozmowę z szefem.
- I nie będzie to żadne „donoszenie”, tylko chęć rozwiązania problemu – przekonuje ekspert Berndsona.
A jak rozmawiać z szefem? Marek Małkowicz sugeruje delikatnie zwrócić mu uwagę na problem, np. „Jest w zespole osoba, która pozoruje pracę. Widzę, jak to wpływa na motywację innych do pracy”. Ważne, by szef nie odebrał tego jako próby prowadzenia jakiejś rozgrywki: „pognębić kogoś, aby wywindować siebie”.
Innym sposobem może być prośba do szefa, żeby w firmie przeprowadzić anonimowe badanie opinii o współpracownikach (tzw. ocena 180 stopni lub 360 stopni). Albo, kiedy się z taką osobą pracuje przy jednym zadaniu, można prosić kierownika o sprawdzenie wykonania zadań przez członków zespołu.
W bałaganie łatwiej: Na udawanie pracy pozwalają firmy, w których nie ma jasnych zasad współpracy, podejmowania decyzji, komunikacji albo brak kryteriów oceny pracy – mówi Marek Małkowicz z Integra Consulting.

