Szejnfeld obiecuje, Kluska wątpi

Jarosław Królak
opublikowano: 2009-08-04 00:00

Nie będzie śledztw sterowanych politycznie — obiecuje wiceminister. Eksperci w to powątpiewają.

Echa rozdzielania prokuratury od Ministerstwa Sprawiedliwości

Nie będzie śledztw sterowanych politycznie — obiecuje wiceminister. Eksperci w to powątpiewają.

Po uchwaleniu przez Sejm ustawy rozdzielającej Prokuraturę Generalną od Ministerstwa Sprawiedliwości pojawiły się głosy, że dzięki temu zanikną polityczne naciski na prokuratorów. O takie był oskarżany przez przeciwników politycznych m.in. Zbigniew Ziobro, szef resortu w rządzie PiS. Taka patologia istnieje od dawna. W ostatnich latach opisywaliśmy wiele kontrowersyjnych śledztw przeciwko Bogu ducha winnym przedsiębiorcom. Najgłośniejszym przykładem urzędniczego bezprawia była sprawa Romana Kluski. Adam Szejnfeld, wiceminister gospodarki, wydał komunikat, w którym wychwala rząd PO, dzięki któremu uczciwi biznesmeni mają wreszcie spać spokojnie.

— Jestem przekonany, że politycy nie będą już mieli możliwości naciskania na śledztwa, także wobec przedsiębiorców. Znikną podejrzenia, że pewne sprawy są sztucznie kreowane, a inne zamiatane pod dywan. Przypadki bezprawnych działań, których symbolem jest Roman Kluska, nie powtórzą się — zapewnia Adam Szejnfeld.

— Samo rozdzielenie tych funkcji niewiele pomoże. W mojej sprawie prokuratura była tylko narzędziem nacisku. Należy zlikwidować powiązania ludzi z komunistycznych służb specjalnych z organami ścigania i ich wpływy w ministerstwach. Inaczej niewiele się zmieni — mówi założyciel Optimusa.

Eksperci dodają, że bez ucywilizowania przepisów dotyczących śledztw biznes ciągle nie będzie mógł spać spokojnie.

Kruk krukowi…

Sejm uchwalił ustawę 17 lipca. Prokurator generalny będzie powoływany na sześć lat przez prezydenta spośród dwóch kandydatów wskazanych przez Krajową Radę Sądownictwa i Krajową Radę Prokuratorów. Wiceminister Szejnfeld przypomina, że już kilka lat temu, badając sprawę Kluski, apelował o rozdzielenie prokuratury od ministerstwa w celu uniemożliwienia sterowania prokuraturą w śledztwach.

— Sejmowa Komisja Gospodarki pod moim przewodnictwem sporządziła katalog postulatów mających w przyszłości nie dopuszczać do takich haniebnych sytuacji. Jednym z głównych było właśnie odpolitycznienie prokuratury. Jednak nie zrealizował tego ani rząd SLD, ani PiS. Cieszę się, że teraz jest to możliwe — mówi wiceminister.

Podkreśla, że demoralizujące było to, że winni krzywd Kluski nie ponieśli żadnej kary.

— Trudno sobie wyobrazić, aby prokuratura podległa rządowi skutecznie ścigała swoich kolegów z innych resortów. Teraz to się zmieni — zapewnia Adam Szejnfeld.

Przypomnijmy — Roman Kluska był szykanowany przez służby podległe kilku resortom: finansów, sprawiedliwości, obrony narodowej.

To za mało

Założyciel Optimusa daje receptę.

— Przede wszystkim trzeba wreszcie wprowadzić odpowiedzialność urzędników za błędy i bezprawne działania — uważa Roman Kluska.

Grzegorz Wlazło, społeczny rzecznik przedsiębiorców przy PKPP Lewiatan, przyznaje, że rozdzielenie jest konieczne, lecz niczego nie gwarantuje.

— Ważne jest to, kto zostanie prokuratorem generalnym, polityk czy fachowiec — mówi rzecznik.

Andrzej Sadowski, wiceprezes Centrum im. Adama Smitha, też jest sceptyczny.

— Należy przede wszystkim naprawić i ucywilizować przepisy regulujące śledztwa. Bez tego nadal ludzie będą siedzieli latami w aresztach, oczekując sprawiedliwości — mówi Adam Sadowski.

Ryszard Krauze, Janusz Filipiak, Roman Kluska, Emil Wąsacz, Grzegorz Ślak, Andrzej Modrzejewski — znani biznesmeni: aresztowani, napiętnowani lub ścigani. Większość z nich nawet nie usłyszała zarzutów, żaden nie został skazany. Nazwiska można mnożyć. Poniżej opis kilku najgłośniejszych spraw.

We wrześniu 2006 r. policja na polecenie prokuratury zatrzymuje nad ranem Emila Wąsacza, byłego ministra skarbu, w związku ze śledztwem w sprawie prywatyzacji PZU. Akcja miała miejsce 2 dni przed sejmową debatą nad raportem komisji śledczej ds. PZU. Sąd uznał, że pokazowe zatrzymanie było bezzasadne.

W lutym 2002 r. UOP w pokazowy sposób zatrzymuje na polecenie prokuratury Andrzeja Modrzejewskiego, prezesa PKN Orlen. Akcja miała miejsce dzień przed posiedzeniem rady nadzorczej, która w jej efekcie usunęła Modrzejewskiego z funkcji prezesa. Według Wiesława Kaczmarka, byłego ministra skarbu, powodem zatrzymania była chęć zablokowania wartego 14 mld USD kontraktu na dostawy ropy. Zarzuty nie zostały potwierdzone. Sąd oczyścił Modrzejewskiego.

W lipcu 2002 r. CBŚ na zlecenie prokuratury wyciąga nad ranem z łóżka Romana Kluskę, założyciela i prezesa Optimusa, i aresztuje go na 36 godzin. Skarbówka i prokuratura zarzucają mu wyłudzenia zwrotów VAT na 14,5 mln zł. Wojsko rekwiruje pojazdy Kluski na "potrzeby obronności kraju". Prezes Optimusa wychodzi z aresztu po wpłaceniu rekordowej kaucji 8 mln zł. W listopadzie 2003 r. NSA orzeka, że nie złamał prawa. Prokuratura umarza śledztwo przeciwko Romanowi Klusce.

W 2006 r. ABW zatrzymuje na polecenie prokuratury Grzegorza Ślaka, prezesa Rafinerii Trzebinia. Zostaje on aresztowany na miesiąc pod zarzutem uszczupleń podatkowych na nienotowaną skalę 764 mln zł. W 2008 r. skarbówka orzeka, że żadnych uszczupleń podatkowych… nie było. Ślak skarży prokuratora. Kilka tygodni temu prokuratura skierowała natomiast do sądu akt oskarżenia przeciwko Ślakowi. Sprawa jest w toku.