Szeptel rezygnuje z K2
Z dwóch planowanych przejęć firm z branży internetowej spółka z Szepietowa ostatecznie poprzestanie na jednej firmie D*D Intercom z Krakowa.
— Nie będziemy przejmować firmy K2, decyzja jest ostateczna. W przyszłości na bazie firmy D*D pragniemy stworzyć spółkę Szeptel.Internet, którą być może wprowadzimy na któryś z rynków — twierdzi Michał Skolimowski, wiceprezes Szeptela.
D*D to firma specjalizująca się w tworzeniu sklepów internetowych, których nie brakuje w portalu Szeptela.
— Nasz portal e.pl wystartował na początku marca, a jego pełna wersja jest dostępna od miesiąca. Oczywiście cały czas uzupełniamy go o nowe serwisy. Tylko w maju zanotowaliśmy 2 mln odwiedzin — dodaje wiceprezes.
Podstawową działalnością spółki pozostaje cały czas świadczenie usług telekomunikacyjnych. W najbliższym czasie głównym celem dla Szeptela jest budowa sieci telekomunikacyjnej w Warszawie oraz połączenie jej z siecią łomżyńską.
— We wrześniu uruchomimy stację bazową systemu szerokopasmowego LMDS i planujemy przyłączanie pierwszych klientów, na razie oferując transmisje danych. Mając na uwadze inwestycje, w czerwcu będziemy starali się uplasować naszą nową emisję akcji. Będzie to emisja kierowana do wybranych inwestorów branżowych lub finansowych — sumuje wiceprezes.
Szeptel na fali hossy internetowej ogłosił śmiały plan internetowy, z jeszcze śmielszym budżetem. Z czasem przyszło otrzeźwienie razem z refleksją, że ściągnięcie z rynku 100 mln dolarów będzie niezwykle trudne.
— Jedyną szansą na realizację strategii będzie pozyskanie mocnego inwestora, najlepiej branżowego. Bardzo dobrze, że Szeptel organizuje swoje prezentacje za granicą, ale trzeba pamiętać, że pokazy takie organizują internetowi konkurenci Szeptela jak Agora i Prokom, a są to firmy chyba atrakcyjniejsze od spółki z Szepietowa.
— Spółka ma także poważną konkurencję w telekomunikacji. Transmisja danych to lukratywna usługa, ale gotową sieć w Warszawie ma jedynie Elektrim, a w okolicach stolicy Netia. Zachętą dla potencjalnego inwestora, który ewentualnie przejąłby Szeptel, może być zaistnienie na polskim rynku telekomunikacyjno-internetowym za stosunkowo nieduże pieniądze — twierdzi Tomasz Stadnik, doradca inwestycyjny Credit Suisse AM.