Szerokotorową linią kolejową przez 22 lata jeździły transporty rudy i siarki. Dziś wozi się nią głównie rudę żelaza i węgiel, a wkrótce także tiry.
Zbudowana pod koniec lat 70. linia hutniczo-siarkowa miała być jedną z ważniejszych strategicznie tras kolejowych — łączyła Hutę Katowice z granicą ZSRR. W 2001 r. zarząd PKP majątek linii przekazał spółce z o.o. o nazwie Linia Hutnicza Szerokotorowa (LHS). Najdłuższa linia szerokotorowa w Polsce ma 395 km i jest najdalej na zachód Europy wysuniętym szlakiem kolejowym o rozstawie szyn 1520 mm.
— Podstawą do utworzenia spółki było to, że linia stanowiła swego rodzaju bocznicę w stosunku do szlaków normalnotorowych użytkowanych przez polskie koleje — tłumaczy Zbigniew Tracichleb, prezes zarządu i dyrektor naczelny LHS.
Wyeliminują popychy
Wśród klientów LHS prym wiedzie hutnicza firma Mittal Steel Poland — wykorzystuje aż 70 proc. przewozów świadczonych przez spółkę.
— Planowane zwiększenie transportu rudy w tym i w przyszłym roku to dla nas wyzwanie, któremu staramy się sprostać dzięki rozbudowie naszego potencjału — informuje prezes Tracichleb.
Oznacza to przede wszystkim modernizację lokomotyw, co umożliwi prowadzenie składów pociągów o masie ponad 5 tys. ton.
— W kilka lat wyeliminujemy potrzebę popychów, czyli wspierania jazdy pociągu, zwłaszcza na wzniesieniach, przez lokomotywę doczepioną z tyłu składu — zapowiada szef LHS.
Zmodernizowane maszyny mają mieć moc 3 tys. KM (obecnie o tysiąc KM mniej).
W ciągu doby trasę LHS przemierza około dziesięciu par pociągów towarowych. Prezes chce zwiększyć tę liczbę. Nie będzie to jednak możliwe bez modernizacji i rozbudowy zaplecza technicznego, mijanek i własnych wagonów.
— Na razie koncentrujemy się na rozbudowie stacji granicznej Hrubieszów, która pozwoli na przyjęcie większej liczby pociągów i szybszą ich odprawę w kierunku wschodnim. Jednocześnie modernizujemy część lokomotyw i planujemy zakup kilku lżejszych do prac manewrowych na stacjach — wymienia prezes LHS.
Podwójne gagariny
Zbigniew Tracichleb jest związany z firmą od początku jej istnienia.
— Zacząłem tu pracę tuż po ukończeniu Technikum Kolejowego w Lublinie, a już po roku zostałem maszynistą lokomotyw spalinowych ST-44, zwanych przez kolejarzy gagarinami, bo pochodziły z ZSRR — wspomina prezes.
Wciąż pamięta długie godziny spędzone w kabinie maszynisty.
— Pociągi prowadzone przez gagariny w trakcji podwójnej przekraczały masę czterech tysięcy ton. Problemem, który zresztą pozostał do dziś, były bardzo wysokie wzniesienia i strome spadki terenu, bo przy długim składzie wymagało to niezwykłej koncentracji maszynisty i błyskawicznej reakcji na nieprzewidziane kłopoty, na przykład przeszkody na torach. Zdarzały się także awarie lokomotyw — dziś, na szczęście, już sporadyczne — które zakłócały rytm pracy całej linii — opowiada prezes LHS.
Przewozy kombinowane
Dziś spółka jest w luksusowej sytuacji — nie ma konkurencji.
— Jesteśmy jedynym przewoźnikiem na tej trasie, mamy niezbędne licencje z zakresu zarządzania infrastrukturą i prowadzenia przewozów towarowych — tłumaczy Zbigniew Tracichleb.
Pozwala to samemu kształtować politykę taryfową, co — zdaniem prezesa — jest atutem dla klientów. Bliska już liberalizacja rynku przewozów, która zakłada udostępnienie linii kolejowych innym operatorom, spółki nie martwi.
— Szerokotorowa linia o znaczeniu lokalnym nie podlega ustawodawstwu unijnemu — informuje prezes Tracichleb.
Jego zdaniem, wejście Polski do Unii stworzyło szerokotorowej kolei nowe możliwości prowadzenia przewozów kombinowanych z Zachodu na Wschód.
— Posiadanie linii łączącej nasz kraj z Ukrainą i innymi państwami dawnego bloku wschodniego to wielki atut spółki, który podkreślają partnerzy naszych klientów z innych krajów UE — zapewnia prezes LHS.
Za najważniejsze zadanie uważa zwiększenie masy ładunków. W najbliższych miesiącach ma zostać nawiązana bliższa współpraca z kolejami ukraińskimi — głównymi partnerami z tamtej strony granicy.
— Przeprowadzimy rozmowy z Dyrekcją Generalną Kolei Ukraińskich w Kijowie w sprawie przewozów między innymi tirów — zapowiada Zbigniew Tracichleb.



