To pierwszy tak duży przetarg od dawna.

Budowa w Ostrołęce bloku opalanego węglem kamiennym, o mocy ok. 1000 MW, pochłonie, według szacunków, około 6 mld zł. Ostatni projekt o podobnej skali ogłoszono trzy lata temu — dotyczył budowy bloku opalanego węglem brunatnym dla PGE w Turowie. W piątek o 10 rano minął termin składania wniosków o dopuszczenie do tzw. dialogu konkurencyjnego, związanego z budową tego bloku. Oficjalnie złożenie wniosku zakomunikowało tylko konsorcjum Doosan, Mostostal Warszawa i Acciona.
Poza tym, jak wynika z naszych informacji, wnioski złożyły: Mitsubishi Hitachi, Polimex-Mostostal w konsorcjum z Rafako, GE Power oraz dwie firmy chińskie: China Chengdu Engineering i China Power Engineering Consulting Group. Można przewidywać, że przetarg będzie budził emocje ze względu na uczestniczący w nim Polimex-Mostostal. Budowlana firma skorzystała w ostatnich tygodniach z pomocnej dłoni, wyciągniętej do niej przez państwowe firmy energetyczne.
Po 70 mln zł wlały do jej kasy, w zamian za akcje, PGE, Enea, Energa i PGNiG Termika. Jednocześnie właścicielami nowego bloku w Ostrołęce są po połowie Enea i Energa. Emocje wokół przetargu wiążą się też z wątpliwościami, czy do budowy bloku w ogóle dojdzie. Samo ogłoszenie przetargu nie oznacza bowiem podjęcia decyzji inwestycyjnej — decyzja zapadnie dopiero przy podpisywaniu ostatecznej umowy z wykonawcą.
Tymczasem zarząd Energi wielokrotnie podkreślał, że liczy na wprowadzenie rynku mocy (to system wsparcia dla elektrowni konwencjonalnych). Jeśli rząd z nim nie zdąży, inwestycja może stanąć pod znakiem zapytania. Rząd jest jednak zmotywowany.
— To jedna z największych inwestycji w tym roku w Europie. Nie będzie to ostatni taki projekt w Polsce — mówił Krzysztof Tchórzewski, minister energii, kiedy Enea i Energa ogłaszały przetarg na blok w Ostrołęce.