Szkockiej przybywa procentów

Wartość sprzedaży whisky rośnie dwa razy szybciej niż wolumen. Zdaniem polskich dystrybutorów pięć minut trunku potrwa lata.

Szkocka whisky w Polsce chodzi chwiejnym krokiem — import albo przeżywa ożywienie, albo się załamuje. Ubiegły rok był udany. Scotch Whisky Association podsumowało w raporcie jedynie 10 największych odbiorców (Polska jest w drugiej dziesiątce), ale „PB” uzyskał od stowarzyszenia dane o naszym rynku. Dynamika wartości sprzedaży robi wrażenie — wyniosła aż 16,3 proc. w stosunku do 2017 r. roku. Jeszcze ciekawsze jest jednak to, że dynamika w ujęciu wolumenowym była ponad dwa razy niższa — wyniosła 7,4 proc. Ubiegłoroczne wyniki dały nam 16. miejsce na świecie wśród odbiorców bursztynowego trunku pod względem wartości (awans z 17.) i 14. — pod względem wolumenu (spadek z 13.).

Awans wśród największych

— Rynek whisky rośnie i będzie rósł. Dwucyfrowa dynamika w kolejnych latach jest jak najbardziej realna. Według niektórych prognoz Polska ma wręcz szansę stać się piątym konsumentem na świecie. Wzrost wartości szybszy niż wolumeny, widoczny już kolejny raz, świadczy o rozbudowie kategorii premium — komentuje Marek Sypek, szef Stocka Polska.

Twierdzi, że na whisky wydajemy już ponad 2,3 mld zł.

— Kategoria premium [do której zalicza się się whisky kosztujące ponad 80 zł za butelkę — red.] rośnie najszybciej, bo o ponad 30 proc. — mówi Marek Sypek.

Polacy przestawiają się z tańszych wersji bursztynowego trunku, czyli blended whisky, na wersje droższe — single malty. Marek Sypek podkreśla, że wybierają go zamiast wódki.

— Konsument szuka nowych smaków, na tym zyskują takie alkohole, jak whisky, gin i rum. Wprowadzamy więc do Polski kolejne marki, w dużej części z najwyższej półki — mówi szef Stocka w Polsce.

Zdaniem Krzysztofa Kouyoumdjiana, dyrektora ds. relacji zewnętrznych w CEDC, zwiększenie ruchu na rynku to m.in. zasługa importerów, którzy rozszerzają ofertę. CEDC chwali się, że tylko w tym roku dodało do polskiego portfela trzy nowe szkockie whisky.

Szansa dla innych

Szerszy strumień szkockiej wpływającej do Polski może być również skutkiem wprowadzenia przez UE 25-procentowego cła na amerykańską whiskey. Amerykanie z Distilled Spirits Council raportowali, że wartość sprzedaży trunku na unijne rynki, które odpowiadają za 60 proc. eksportu, zmniejszyła się w drugiej połowie roku o 13,4 proc.

— To utrudnienie dla importerów. My też mamy w portfelu amerykańską whiskey i przez długi czas, podobnie jak inni gracze rynkowi, braliśmy podwyżki na siebie, więc klient ich nie odczuwał — twierdzi Marek Sypek.

Amerykańska whiskey to jednak tylko skrawek polskiego rynku — prym wiedzie szkocka, której eksport w zeszłym roku sięgnął 1,2 mld butelek wartych 4 mld GBP, z czego 1,4 mld GBP przypadło na UE. Wizja brexitu na warunkach, które utrudnią jej sprzedaż, to koszmarny sen branży. Ryszard Woronowicz, rzecznik Związku Pracodawców Polskiego Przemysłu Spirytusowego, uważa, że zjawiska widoczne na rynku whisky dobrze wróżą całemu segmentowi mocnych trunków.

— Do wzrostu sprzedaży whisky już się przyzwyczailiśmy, a do tego, że wartość rośnie szybciej niż wolumen, się przyzwyczajamy. Spodziewam się, że ten trend rozszerzy się na inne kategorie. Rynek alkoholi mocnych jako całość jest pod względem wolumenowym raczej nasycony — widać delikatne zwyżki, ale nie można oczekiwać znaczącego zwiększenia konsumpcji. Szansą dla producentów i dystrybutorów jest natomiast wzrost wartości, czyli rozbudowa portfolio pod kątem produktów premium — podsumowuje Ryszard Woronowicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy