Z roku na rok przeprowadza się coraz więcej kursów na pełnomocnika jakości. Ale szkolenie szkoleniu nierówne.
— Można wyróżnić trzy poziomy szkoleń. Firma decydująca się na wdrożenie systemu powinna zapewnić wszystkim pracownikom szkolenie podstawowe z zakresu wymagań normy ISO 9001: 2000. To najprostszy kurs, zazwyczaj jedno-dwudniowy. Kolejne szkolenie, na audytorów wewnętrznych, jest bardziej specjalistyczne. Skierowane jest do osób z pewnym doświadczeniem. Najbardziej zaawansowane jest szkolenie na pełnomocnika ds. jakości. Osoba pełniąca tę funkcję jest stróżem jakości w firmie i jest odpowiedzialna za ten system. Szkolenia na pełnomocnika są najdłuższe, mogą trwać nawet 9 dni — tłumaczy Elżbieta Kot, prezes zarządu Instytutu Wdrożeń Norm i Standardów Europejskich.
Z roku na rok jest coraz więcej szkoleń na pełnomocnika ds. jakości. Choć norma nie określa ich uprawnień.
— Norma nic nie mówi na temat uprawnień pełnomocników ds. jakości, ale przyjęło się, że osoba powołana na to stanowisko ma ukończone szkolenie — mówi Elżbieta Kot.
Szkolenia prowadzą jednostki certyfikacyjne, instytuty i firmy konsultingowe. I w zależności od organizatora różne są też ceny i długość kursu. Czasem trwają dwa-trzy dni, a czasem dziewięć, a koszty wahają się od kilkuset złotych do nawet kilku tysięcy. Ale myli się ten, kto myśli, że różnią się od siebie jedynie poziomem wykładów i ceną.
— Zakres szkoleń jest bardzo różny, czasem jest to jeden etap, a czasem kilka — mówi Maciej Skała, wicedyrektor departamentu zarządzania DGA.
Podobnie jak z zakresem szkoleń jest i z jednostkami, które je prowadzą.
— Nie trzeba mieć szczególnych uprawnień, by organizować szkolenie, ale tu istotna może być renoma instytucji, która je przeprowadza — podkreśla Elżbieta Kot.
Kurs w renomowanej firmie, np. jednostce certyfikacyjnej ma kilka zalet. Jak choćby możliwość współpracy z tą jednostką, bo renomowane firmy często „opiekują się” absolwentami swoich kursów. Szczególnie gdy w grę wchodzi najwyższy szczebel wtajemniczenia, czyli audytor zewnętrzny.
— W mniej znanych instytucjach przyszły pełnomocnik ds. jakości zwykle przestaje interesować firmę w chwili opuszczenia kursu, taki certyfikat może też mieć mniejszą rangę — uprzedza Elżbieta Kot.
A poza tym certyfikat wydany przez taką placówkę uznawany jest też przez inne państwa.
Ale na takie szkolenie na pełnomocnika ds. zarządzania jakością lepiej nie przychodzić, nie mając zielonego pojęcia o ISO. Tak samo pracownik, który chce zajmować się jakością w firmie, musi już coś wiedzieć.
— Organizacje coraz częściej decydują się na szkolenie pracownika, ponieważ nie stać ich na zatrudnienie firm konsultingowych. Ale trzeba pamiętać, że sama wiedza teoretyczna nie wystarcza, bardzo istotne jest również doświadczenie. Ponadto inna jest ranga tego stanowiska w firmie 10-osobowej, a inna w zatrudniającej 10 tys. pracowników — podkreśla Maciej Skała.
— Jeżeli podczas audytu certyfikacyjnego firmy okaże się, że osoba powołana na to stanowisko nie ma ukończonego kursu pełnomocnika, ale ma doświadczenie i odpowiednie wykształcenie, to wystarcza i jest w pełni akceptowane — uspokaja Elżbieta Kot.