Branża medyczna przygotowuje się do kolejnego rozdania unijnych pieniędzy. W nowym budżecie Bruksela stawia nacisk na badania i innowacyjność, wdrożenie technologii informatycznych oraz inwestycje ekologiczne. Już wiadomo, że na ponad 2 mld zł mogą liczyć: szpitale o znaczeniu ponadregionalnym (i jednostki diagnostyczne z nimi współpracujące), opiekujące się np. matką i dzieckiem oraz obszar szeroko pojętego ratownictwa medycznego.
![Choć Grupa Nowy Szpital, której założycielem jest Marcin Szulwiński, sceptycznie podchodzi do dotacji unijnych, będzie się o nie starała. Pieniędzy potrzebuje na remonty przejmowanych placówek. Obecnie rozmawia z właścicielami czterech lecznic powiatowych. [FOT. WM]
Choć Grupa Nowy Szpital, której założycielem jest Marcin Szulwiński, sceptycznie podchodzi do dotacji unijnych, będzie się o nie starała. Pieniędzy potrzebuje na remonty przejmowanych placówek. Obecnie rozmawia z właścicielami czterech lecznic powiatowych. [FOT. WM]](http://images.pb.pl/filtered/eac4398b-08ad-4238-b23f-3e77e8b7c8f0/518a4349-9acf-5ac0-86b5-0e0a03088cfb_w_830.jpg)
Jarosław J. Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali (PFS), uważa, że w nowym rozdaniu pieniądze nie będą tak łatwo dostępne jak wcześniej. Z tego powodu PFS wraz z Ogólnopolskim Klastrem Innowacyjnych Przedsiębiorstw na początku października powołał do życia Polski Innowacyjny Klaster Medyczny Pikmed. Będzie zrzeszał m. in. szpitale z PFS, uczelnie, instytucje badawcze oraz jednostki samorządowe.
— Pojedyncze placówki będą miały duże trudności ze zdobyciem unijnych funduszy. Liczymy, że dzięki kooperacji z różnymi podmiotami zwiększymy szansę na finansowanie — mówi Jarosław J. Fedorowski.
Część szpitali wcale nie pali się do aplikowania po unijne pieniądze. Wojciech Puzyna, dyrektor Centrum Medycznego Żelazna, które prowadzi stołeczny szpital św. Zofii, stawia sprawę jasno: zarządzanaprzez niego placówka, nie będzie ubiegała się o fundusze z Brukseli.
— Kupiony za unijne pieniądze sprzęt nie może być wykorzystywany do zabiegów komercyjnych — tłumaczy Wojciech Puzyna.
Marcin Szulwiński, założyciel Grupy Nowy Szpital, nie wyklucza, że placówki z jego sieci będą starały się o dotacje.
— Muszę jednak przyznać, że dość sceptycznie do nich podchodzę. Po pierwsze, znaczna część z nich jest marnowana, po drugie — zaburzają grę rynkową. Może zamiast wydawać je na inwestycje w mury i sprzęt medyczny, lepiej byłoby je przeznaczyć na zbudowanie systemu, który umożliwiałby śledzenie losów pacjenta i jego choroby — od podstawowej opieki zdrowotnej po leczenie szpitalne. Dzisiaj tego typu informacje nie są przekazywane między poszczególnymi podmiotami medycznymi — twierdzi Marcin Szulwiński. Część pieniędzy trafi na informatykę, z czego cieszy się też Krzysztof Jeżowski, ekspert rynku medycznego.
— Placówki medyczne mają spore braki w obszarze infrastruktury IT. Co więcej, do 2017 r. dokumentacja w szpitalach będzie musiała przenieść się do sieci. Dzisiaj niewiele z nich ją prowadzi, a jeszcze mniej ma fundusze, aby ją wprowadzić — podkreśla Krzysztof Jeżowski.
Zwraca też uwagę, że w poprzednim rozdaniu część pieniędzy była wydawana bez zastanowienia. Szpitale po nie aplikowały nie zawsze zastanawiając się nad sensem inwestycji. Tegoroczny raport Najwyższej Izby Kontroli potwierdził, że co trzecia placówka nie wykorzystuje potencjału zakupionego sprzętu.