Sztuczna inteligencja w miejskiej komunikacji

Alstom wdraża system Mastria, który zbierze dane i zaleci, jak rozładować zatory w transporcie. Sprawdził się w Panamie, jest testowany w Barcelonie.

Na przystanek autobusowy niemal równocześnie przyjeżdżają dwa pojazdy tej samej linii. Prawie puste. Następny nadjedzie za pół godziny. Jeden. Pasażerowie będą w nim ściśnięci jak śledzie. Takie sytuacje to częsty obrazek w wielu miastach. Pasażerom dojeżdżającym do pracy w stolicy z podwarszawskich miejscowości albo gmin położonych na obrzeżach, zdarza się pozostać na peronie, ponieważ aglomeracyjne pociągi są tak zatłoczone, że trudno do nich wsiąść.

Podobne problemy mają mieszkańcy w innych krajach. Na przykład w Panamie nawet 70 proc. pasażerów w godzinach szczytu nie mogło zmieścić się do pojazdów metra.

- Organizator zwiększył liczbę pojazdów, ale to niewiele pomogło. Wdrożyliśmy więc nasz nowy system Mastria, który pobiera dane z odbiorników GPS różnych pojazdów, od operatorów transportu, informacje od operatorów sieci komórkowej. Na tej podstawie opracowuje model potoku pasażerów i rekomendację dotyczącą rozwiązań, które należy wdrożyć, by usprawnić komunikację. W Panamie określiliśmy precyzyjnie kiedy należy zagęścić siatkę połączeń i zatory udało nam się ograniczyć z 70 do 40 proc. – mówi Krzysztof Stachera, dyrektor sprzedaży i rozwoju biznesu i w Polsce, i na Ukrainie w Alstom Konstal.

Krótszy był także czas oczekiwania na metro.

Obecnie Alstom testuje system w Barcelonie. W tym mieście jego zadaniem jest jednak nie tylko badanie ruchu i opracowanie rekomendacji dotyczących siatki połączeń, która usprawni komunikację w razie tłoku, ale także proponowanie rozwiązań pozwalających pasażerom zachować dystans społeczny, niezbędny w okresie pandemii.

Rachunki w aplikacji

- System nie tylko zbiera i analizuje dane, ale także – dzięki sztucznej inteligencji – uczy się i może prognozować liczbę pasażerów z półgodzinnym wyprzedzeniem. Dlatego też miasta czy organizatorzy transportu, którzy skorzystają z Mastrii, mogą wybrać dostawców aplikacji, na które będą dostarczane dane z systemu. Dzięki temu pasażer mający aplikację, może sprawdzić liczbę pasażerów w pojeździe, którym planuje jechać, oraz uzyskać rekomendację pozwalająca mu wybrać inny środek komunikacji, jeśli pierwotny będzie zbyt zatłoczony – tłumaczy Krzysztof Stachera.

Tego typu rozwiązania przydatne mogą być także w Polsce, ponieważ w odróżnieniu od innych krajów obowiązują u nas obostrzenia ograniczające liczbę pasażerów komunikacji publicznej do 50 proc. Kierowcy autobusów, motorniczy czy konduktorzy nie mają jednak narzędzi, by precyzyjnie kontrolować zapełnienie pojazdów.

Krzysztof Stachera informuje też, że Mastria może zbierać dane ze stacji meteorologicznych i przewidywać korki oraz zatłoczenie komunikacji w razie pogorszenia pogody oraz przedstawiać organizatorom transportu rozwiązania, które można wdrożyć, by złagodzić negatywne skutki. System dostarcza też organizatorom dane o wypadkach i kolizjach w których uczestniczą pojazdy transportu publicznego, oraz przedstawia zalecenia dotyczące informowania służb medycznych, pożarniczych czy mundurowych. Dzięki temu szybciej można udrożnić ruch i wytyczyć objazdy.

Ekologia i inwestycje

W Polsce system może być także przydatny do organizacji przewozów po wyznaczeniu stref czystego transportu w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców. Do ich określenia obliguje projekt ustawy dotyczący elektromobilności, przedstawiony niedawno przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Pierwsze strefy mają się pojawić już w najbliższych pięciu latach. Nie będą mogły wjeżdżać do nich auta niespełniające niskie normy emisji spalin. Może to zwiększyć popyt na nisko i bezemisyjny transport, także publiczny. Miasta i przewoźnicy będą musieli więc opracować nowe prognozy potoków pasażerów, zbudować nową siatkę połączeń, a nawet przygotować się do zakupu taboru. W okresie pandemii takie analizy i przygotowania są jednak dużym wyzwaniem, bo trudno przewidzieć jak rozwinie się transport w czasie i po pandemii.

- Mastria może analizować nie tylko bieżące dane, ale także sprawdzić potoki pasażerów w ciągu ostatnich lat i na tej podstawie opracować model ruchu i prognozę po wyznaczeniu stref czystego transportu. Dzięki temu organizatorom łatwiej będzie zaplanować inwestycje taborowe i siatkę połączeń – mówi Krzysztof Stachera.

Nie tylko pendolino
Nie tylko pendolino
Alstom jest znany w Polsce głównie z dostawy pendolino. Pojazdy korporacji zostały także przed laty dostarczone do warszawskiego metra. Obecnie polski zakład Alstomu eksportuje m.in. pojazdy kolei podziemnej. W Polsce grupa planuje natomiast wprowadzić nowy system analizy ruchu.
Okiem eksperta
Pierwszy krok
Michał Beim
ekspert Instytutu Sobieskiego
Narzędzia liczące i zbierające dane o liczbie klientów, pasażerów itp. zyskują popularność. Cenną wiedzę mają operatorzy sieci komórkowych i Google. W Niemczech w sklepach są kurtyny liczące klientów i informujące, czy można wejść do sklepu, czy należy poczekać. Urządzenia liczące pasażerów są także w niektórych pojazdach, ale zazwyczaj dają tylko szacunkowe dane, dlatego w transporcie precyzyjne analizy są trudne.

W przypadku operatorów transportu publicznego posiadanie danych to pierwszy krok do usprawnienia systemu. Konieczne jest także zaplecze taborowe i kadrowe, a tego często brakuje, by elastycznie reagować na potrzeby i potoki pasażerów. Oferując systemy usprawniające transport, firmy takie jak Alstom mogą także zyskać na sprzedaży dodatkowego taboru. Bardziej przydatne będą one jednak dopiero wtedy, kiedy upowszechnią się pojazdy autonomiczne.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane