Sztuka nie poddaje się kryzysom

  • Ewa Bednarz
opublikowano: 13-11-2020, 14:15

Pandemia nie tylko nie zaszkodziła polskiemu rynkowi sztuki, lecz paradoksalnie go wzmocniła. Tylko w pierwszym półroczu wzrósł o 27,2 proc.

Wojciech Fangor
Wojciech Fangor
Obraz #2, 1964 r., sprzedany w Polswiss Art za 3 186 000 zł.
materiały prasowe

W pierwszych sześciu miesiącach 2020 r. odbyło się 199 aukcji stacjonarnych, wylicytowano niemal 9 tys. dzieł sztuki, a obroty wzrosły z ubiegłorocznych 120,8 mln zł do 153,7 mln zł. To najlepsze półrocze w historii polskiego rynku aukcyjnego – wynika z raportu Artinfo.pl, kompendium wiedzy dla kolekcjonerów i inwestorów.

– W pierwszym półroczu 2020, czyli okresie, kiedy pandemia wywołała burzę w niemal każdej branży, sprzedaż sztuki wzrosła o niemal 30 proc. w stosunku do półrocza roku ubiegłego. Jeśli ta tendencja się utrzyma, to pod koniec roku znowu osiągniemy historyczny wynik – podkreśla Rafał Kamecki, twórca i prezes portalu Artinfo.pl, który w tym roku obchodzi 20-lecie.

Józef Brandt
Józef Brandt
„Pochód z łupami“ - powrót z wyprawy wiedeńskiej, około 1883-84. Desa Unicum. Cena wylicytowana 2 mln zł.
materiały prasowe

Rekordowe półrocze

Największymi wygranymi pierwszego półrocza były domy aukcyjne Polswiss Art i Agra Art, w których sprzedaż wzrosła odpowiednio o 59,6 proc. i 46,3 proc. rok do roku. Powody do zadowolenia mają również młodsi rozgrywający – Pragaleria, w której sprzedaż wzrosła o 133,3 proc. i Art in House ze wzrostem 84,6 proc.

Zdecydowana większość transakcji zawierana była powyżej 100 tys. zł. Padały też kolejne rekordy. Najlepszym dowodem jest sprzedaż na początku pandemii, 22 marca 2020 r., jednej z części rozproszonego dzisiaj tryptyku Jacka Malczewskiego „Artysta i Chimera” za 3,658 mln zł.

To najdroższe dzieło sztuki sprzedane w Domu Aukcyjnym Agra Art po zawziętej licytacji – od skromnych 500 tys. zł do 3,1 mln zł. Tydzień wcześniej „Wizja Ezechiela” Malczewskiego zmieniła właściciela w DA Polswiss Art za 3,068 tys. zł. Malczewski zyskuje od lat i pierwsze półrocze 2020 r. też należy do niego. W pierwszej dziesiątce najdrożej sprzedanych dzieł sztuki znalazły się jeszcze trzy jego obrazy: „Wiosna” z 1914 r. sprzedana za 2,242 mln zł, „Dziesiąta Muza” kupiona za 2,124 mln zł i już nieco tańszy „Pastuszek i Chimera”, którego cena wyniosła 1,451 mln zł.

Malczewskiego przebił jedynie „Portret prof. dra Karola Gilewskiego” Jana Matejki, za który młotek przybił rekordowe 5,9 mln zł, a ostateczna cena z opłatą aukcyjną wyniosła 6,962 mln zł. To ponad dwa razy więcej od ubiegłorocznego rekordu za olej „Wit Stwosz jako dziecko”, który był licytowany do 2,85 mln zł a właściciela zmienił z ceną 3,363 mln zł.

Rynkowe roszady

Lubomir Tomaszewski
Lubomir Tomaszewski
Figurka „Siłacz”, 1959 r., sprzedana w Pragalerii za 23 010 zł.
materiały prasowe

Wśród 10 najdroższych dzieł sztuki znalazło się również „Pospolite ruszenie u brodu” Józefa Brandta sprzedane za 1,711 mln zł. Poprzednio obraz ten pojawił się w Agrze Art w 1997 r. Licytowano go wówczas od 290 tys. zł do 375 tys. zł. Od tego czasu podrożał więc o przeszło 356 proc.

Ponad 27-procentowa średnioroczna stopa zwrotu powinna zadowolić każdego inwestora. Oznacza też, że do zapowiadanego od ubiegłej dekady zmierzchu monachijczyków wciąż jest daleko a sztuka dawna, mimo rosnącego zainteresowania współczesną, młodą i aktualną, wciąż ma się dobrze. Potwierdzają to również jesienne aukcje. Pod koniec października wczesne dzieło Brandta „Powrót z wyprawy wiedeńskiej”, otwierające serię prac nawiązujących do pogromu armii Kara Mustafy przez Jana III Sobieskiego, zostało sprzedane za 2,714 mln zł.

Z roku na rok coraz śmielej jest kupowana rzeźba. W ubiegłym roku rynek zelektryzowała sprzedaż zestawu 20 figur kroczących z brązu Magdaleny Abakanowicz „Caminado” za 8 024 mln zł. To najbardziej znana instalacja rzeźbiarki, która w 1999 r. trafiła na targi sztuki w Bazylei, a stamtąd prosto do Marlborough Gallery w Nowym Jorku, gdzie kupił ją Robin Williams. Dzięki Abakanowicz po raz pierwszy w 30-letniej historii polskiego rynku aukcyjnego rzeźba, która trafiła po latach do Polski, otworzyła też ranking najdroższych transakcji na polskim rynku sztuki.

Pod koniec marca tego roku na aukcję Desy Unicum trafił kolejny zestaw figur Abakanowicz – tym razem pięciu z 2008 r., które zostały kupione za 2,36 mln zł. Wśród pięciu najdroższych rzeźb sprzedanych w pierwszym półroczu znalazły się jeszcze dwie tej samej artystki: „Kroczący” z 1998 r. sprzedany za 590 tys. zł i „Dorota” z 1965 r. sprzedana za 519 tys. zł.

Do najdroższych i chętnie kupowanych rzeźbiarzy należy Igor Mitoraj, którego prace jeszcze kilka lat temu często spadały spod młotka. W ubiegłym roku padł jednak rekord – 885 tys. zł za unikatowy, bo odlany w 1987 r. w jednym egzemplarzu posąg „Iniziazione”. W tym roku cena za „Całującego anioła” przekroczyła 2 mln zł, a był to dopiero początek. Raport Arinfo nie obejmuje już drugiej połowy roku, tymczasem 29 października „Ikarię” Igora Mitoraja z kolekcji mBanku sprzedano w Desie Unicum za 2,7 mln zł.

– Na całym świecie umacnia się tendencja, zgodnie z którą najdroższe obiekty artystyczne z roku na rok stają się coraz droższe. A czasy kryzysu paradoksalnie oznaczają wyraźny wzrost cen i dochodów na rynku – zaznacza Rafał Kamecki.

Ożywienie wśród młodych

Patera
Patera
Francja, druga połowa XIX w.
materiały prasowe

Od lat chętnie kupowani są nieustannie drożejący klasycy współczesności. O rekordach za prace Wojciecha Fangora była mowa nie rzadziej niż o rekordach za prace Jacka Malczewskiego czy Stanisława Wyspiańskiego. Był okres Jerzego Nowosielskiego, Tadeusza Makowskiego, Henryka Stażewskiego, Stefana Gierowskiego, Romana Opałki i w końcu Tadeusza Kantora.

Zwiększa się jednak również zainteresowanie artystami coraz młodszymi i nie chodzi tu tylko o kupowanie prac najmłodszych, licytowanych często po 500 zł z nadzieją, że ich nazwiska kiedyś wypłyną i będą warte krocie.

Z danych zbieranych przez Artinfo wynika, że średnia cena za pracę najmłodszych artystów już w ubiegłym roku wzrosła o niemal 20 proc. do 1851 zł. W połowie 2020 r. było to o kolejne 28 proc. więcej – 2368 zł. Rekord należy do Daniela Pawłowskiego, młodego artysty z Włocławka, który dopiero przekroczył trzydziestkę, a od niedawna podbija serca kolekcjonerów – i to nie tylko polskich. Jego niezwykła praca „Babel” z 2019 r. licytowana była w Sopockim Domu Aukcyjnym od 20 tys. zł do 68 tys. zł. Nabywca musiał więc wyłożyć z opłatą aukcyjną ponad 80 tys. zł. Wciąż na topie jest Sandra Arabska, która już pięć lat temu przełamała granicę 40 tys. zł za pracę młodego artysty. Tym samym granica cenowa między młodymi artystami a klasykami zaczyna się powoli zacierać, bo nie wszyscy XX-wieczni artyści wyceniani są na setki tysięcy, a tym bardziej na miliony złotych.

Lumesa
Lumesa
Szwajcarski zegarek, po 1934 r., wylicytowany w domu aukcyjnym Rempex za 141 600 zł.
materiały prasowe

Zacieranie granic widać również na rynku fotografii kolekcjonerskiej. Witkacy prym wiódł przez lata, ale ostatnio coraz bardziej doceniane są również prace Ewy Partum, Piotra Uklańskiego i Natalii LL. W połowie października musiał też ustąpić Steve’owi McCurry, którego portret „Afgan Girl” swojego czasu obiegł świat, a teraz został sprzedany w Desie Unicum za 283,2 tys. zł.

Mimo pandemii rynek sztuki tętni więc życiem. Pierwsze półrocze było rekordowe, w lecie też nie brakowało interesujących aukcji, a jesień przyniosła kolejną zwyżkę cen. Koniec roku i grudniowe aukcje należą jednak do najciekawszych. Wiele więc może się jeszcze zdarzyć mimo ostatnich obostrzeń w związku z pandemią. Większość aukcji odbywa się przez telefon i internet nie od dziś, więc nie powinno być zaskoczenia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ewa Bednarz

Polecane