Sztywny termin zapłaty szkodzi małym firmom

Monika Niewinowska
opublikowano: 2002-01-14 00:00

Do redakcji „Pulsu Biznesu” zgłosił się Roman Zięba, który jest właścicielem hurtowni kosmetycznej Ambra z Czechowic. Jego firma z jednej strony powiązana jest licznymi zależnościami z sieciami handlowymi, z drugiej zaś — z różnego rodzaju i wielkości dostawcami towaru. Jego niepokój wzbudziło pismo, otrzymane od jednej ze współpracujących z nim sieci hipermarketów. Zawierało ono pytanie, czy jest on, zgodnie z ustawą, przedsiębiorcą małym czy średnim. Jak się okazało, pytanie to ma ścisły związek z wejściem w życie od 1 stycznia 2002 r. ustawy o terminach płatności w obrocie gospodarczym. Zawiera ona bowiem zapis, nadający małym przedsiębiorcom prawo do naliczania swoim większym partnerom karnych odsetek już od 31 dnia od momentu dostarczenia towaru lub wykonania usługi. Małe firmy mogą korzystać z tego przywileju również wtedy, gdy umowa zakłada termin płatności dłuższy niż 30 dni.

— Przypuszczam, że sieci hipermarketów ograniczą swoje relacje z małymi przedsiębiorcami. Obawiają się prawdopodobnie naliczenia karnych odsetek w przypadku zakończenia współpracy. Moja firma jest przedsiębiorstwem średniej wielkości. Przyznam, że w tej chwili poważnie się zastanawiam nad rezygnacją z większości kontaktów handlowych z małymi dostawcami. Nie chcę po prostu ryzykować. Mam świadomość, że będzie to niekorzystne dla gospodarki, muszę jednak dbać o własne interesy. Nie mogę sobie pozwolić na udzielanie tak krótkich terminów płatności w momencie, gdy sam jestem zmuszony akceptować kilkakrotnie dłuższe — mówi Roman Zięba.

Duże firmy zapewniają, że nie będą ograniczać współpracy ze swoimi małymi partnerami.

— Wejście w życie ustawy o terminach zapłaty w obrocie gospodarczym nie wpłynie w żaden sposób na nasze relacje z małymi partnerami — zapewnia Krzysztof Jakubiak z Coca-Cola Services.

Opinię tę potwierdza również Lidia Deja z Geant Polska.

— Zależy nam na zachowaniu równowagi między dużymi i małymi dostawcami. Ustawa regulująca terminy płatności w obrocie z tymi najmniejszymi nie wpłynie na zmianę tych zasad — zapewnia Lidia Deja.

Większość dużych przedsiębiorców, stosujących dotychczas terminy płatności dłuższe niż 30 dni, stara się w tej chwili ustalić ustawową wielkość swoich partnerów.

— Wysłaliśmy do naszych dostawców listy z pytaniem, jakiej wielkości są przedsiębiorstwem. Pomoże nam to dostosować warunki umów do obowiązującego w tej chwili prawa — informuje Lidia Deja.

Dostosowanie warunków współpracy z małymi przedsiębiorcami do ustawy przysparza dużym firmom sporo kłopotów natury administracyjnej.

— Mimo że same zmiany w warunkach umów z małymi dostawcami nie będą znaczące, proces ustalania kto jest kim powoduje duże, niepotrzebne moim zdaniem, zamieszanie administracyjne — komentuje Wojciech Sokół z Tesco Polska.

Duże emocje wśród przedsiębiorców wzbudziła reakcja sieci hipermarketów na nową ustawę. Firmy te znane są z wymuszania na przedsiębiorcach długich terminów płatności. Zapewniają one jednak, że wejście w życie nowej ustawy nie spowoduje rewolucyjnych zmian w ich stosunkach z małymi przedsiębiorcami.

— Wejście w życie ustawy regulującej terminy płatności w obrocie z małymi przedsiębiorcami nie spowoduje zmiany w strukturze naszych powiązań handlowych. W większości umów stosujemy terminy płatności krótsze niż 30 dni, zwykle jest to 21 dni. Po ustaleniu, którzy z naszych partnerów są ustawowo małymi przedsiębiorcami, dostosujemy warunki płatności do nowych wymogów prawa — twierdzi Wojciech Sokół.

Reprezentanci sieci handlowych zapewniają również, że dostosowanie się do nowych wymogów prawa nie będzie wymagało zbyt wielu istotnych zmian w stosowanych dotychczas terminach płatności.

— W wielu przypadkach jeszcze przed pojawieniem się wspomnianych regulacji nie przekraczaliśmy 30-dniowych terminów płatności. W przypadku dostawców artykułów świeżych były one zawsze krótsze. Obecne zmiany będą więc dotyczyły niewielkiej liczby małych przedsiębiorców sprzedających za naszym pośrednictwem produkty inne niż świeże — wyjaśnia Lidia Deja.

Prawnicy zatrudniani w dużych przedsiębiorstwach są w stanie, bez wysiłku, znaleźć sposób na obejście niekorzystnego przepisu.

— Uważam, że te firmy, którym wyjątkowo zależy na uzyskaniu jak najdłuższych terminów płatności dość szybko znajdą sposób na ominięcie ustawy o terminach zapłaty w obrocie gospodarczym. Te zaś, którym zależy na dobrych, partnerskich stosunkach z dostawcami, oferują korzystne warunki niezależnie od istnienia tego typu regulacji prawnych — przekonuje Wojciech Sokół.

Prawnicy już dziś proponują rozwiązania, pozwalające na przedłużenie terminu płatności w przypadku, gdy wyrażą na to zgodę obie strony.

— Jako prawnik jestem przeciwnikiem tak drobiazgowego ingerowania w prawo gospodarcze. Takie regulacje nie przynoszą zresztą z reguły oczekiwanych efektów. Ten konkretny przepis można na przykład ominąć określając w odpowiedni sposób miejsce spełnienia świadczenia — mówi mecenas Beata Gessel, współwłaścicielka kancelarii Beata Gessel i Wspólnicy.

— Forma płatności jest sprawą indywidualną. My nie narzucamy terminów, lecz ustalamy je w drodze negocjacji. Strony świadomie akceptują warunki umowy — mówi Agata Paszkowska z Carrefour Polska.

Okiem eksperta

Ustawa budzi niepokój

Obejście nowych przepisów przez odbiorców towarów i usług dostarczanych przez małych przedsiębiorców nie będzie łatwe. Praktyka niektórych sieci supermarketów, które od kilku miesięcy proponują swoim kontrahentom składanie oświadczeń, iż nie są oni małymi przedsiębiorcami w rozumieniu prawa działalności gospodarczej, może nie przynieść zamierzonych rezultatów. Okoliczność, czy kontrahent jest małym przedsiębiorcą, czy też nie, jest niezależna od jakichkolwiek oświadczeń stron złożonych w umowie. Status małego przedsiębiorcy jest faktem, którego istnienie da się ustalić stosując przepisy prawa działalności gospodarczej. Złożenie przez małego przedsiębiorcę w umowie nieprawdziwego oświadczenia, iż statusu takiego nie posiada, może być dla jego kontrahenta, co najwyżej powodem do uchylenia się od skutków prawnych oświadczenia woli złożonego pod wpływem błędu, czyli zakwestionowania umowy zawartej z małym przedsiębiorcą. Oświadczenie takie nie zwolni natomiast od wynikającego z mocy prawa obowiązku zapłaty odsetek.

Należy jednak przypuszczać, że nowe przepisy będą w praktyce wykorzystywane dopiero w sytuacji zakończenia współpracy.

Z drugiej strony, samo ryzyko możliwości naliczenia odsetek w przyszłości może spowodować, że kontrahenci małych firm będą ostrożniejsi w ustalaniu długich terminów zapłaty.

Wojciech Koczara

prawnik z kancelarii prawnej D. Janczak i Wspólnicy, współpracującej

z Ernst & Young