Szukaj wolności w kawalerce na wynajem

Katarzyna Sadowska
opublikowano: 12-11-2009, 06:56

Dwaj rentierzy radzą, jak z głową inwestować w mieszkania. Co zrobić, by po czterdziestce nie martwić się o pieniądze? Kupować lokale na wynajem. Nawet na kredyt.

Rynek nieruchomości zaczyna podnosić się z kolan. Na poprzedniej górce wielu inwestorów się poparzyło, licząc na pokaźny zarobek z szybkiego obrotu mieszkaniami. Czy dziś inwestowanie w nie ma sens? Sławek Muturi i Robert Zduńczyk twierdzą, że tak. Autorzy książki "Wolność finansowa dzięki inwestowaniu w nieruchomości" chcą nauczyć Polaków inwestowania z głową. Na własnym przykładzie.

— W latach 90. zaczęliśmy pracę w jednej z największych na świecie firm doradczych. Teraz jesteśmy rentierami. Ja od kilku miesięcy, a Robert już od kilku lat poświęca się swoim pasjom. Osiągnęliśmy wolność finansową dzięki budowie portfela nieruchomości — mówi Sławek Muturi.


Kluczowy plan

Wolność finansowa to nie to samo, co bogactwo.

— To comiesięczne wpływy z innych źródeł niż praca zawodowa. Wpływy, które przewyższają wydatki gospodarstwa domowego — podkreśla Sławek Muturi.

To np. przychody z najmu mieszkania. Albo kilku — jak w przypadku autorów poradnika. Obaj zaczynali od kupna... kawalerki na rynku wtórnym.

— Chcemy zmienić podejście Polaków do inwestowania w nieruchomości: z nastawienia na szybki zarobek w nastawienie na długoterminowe regularne zwroty — mówi Sławek Muturi.

Jego zdaniem, przy inwestycjach z długim horyzontem czasowym każdy moment jest dobry, by zacząć. Bieżące wahania cen nie mają większego znaczenia.

— Dobrze mieć własną gotówkę na starcie, ale nie ma przeszkód, by mieszkanie kupić na kredyt. Jest tylko jedno ale: wszystko trzeba dokładnie skalkulować. Spodziewane wpływy z najmu muszą być wyższe od kosztów kredytu. Trzeba też pamiętać o dodatkowych opłatach czy podatku i wszystko to wziąć pod uwagę — tłumaczy Robert Zduńczyk.

Jak oszacować wpływy z najmu? Zbadać rynek, przejrzeć ogłoszenia dotyczące mieszkań o podobnym standardzie w tej okolicy. No dobrze, kupujemy. Cena zupełnie się nie liczy?

— Za każdym razem warto szukać okazji. Na nieruchomościach zarabia się nie wtedy, kiedy się je sprzedaje, ale wtedy, kiedy kupuje — mówi Rober Zduńczyk.

Częsty błąd

Ale — uwaga — nie należy kupować tego, co nam się podoba!

— To częsty błąd. Gusty są różne, a przecież nigdy nie będziemy w tym mieszkaniu mieszkać. Budujmy portfel oparty na swoich preferencjach, ale nie emocjonalnych — tłumaczy Sławek Muturi.

Trzeba się zastanowić np., czy lepiej mieć w portfelu dwie kawalerki, czy jeden apartament. Dobrą inwestycją może być mieszkanie w miejscu, w którym sami nigdy nie chcielibyśmy mieszkać, np. w sąsiedztwie dużej uczelni.

— Pomyślmy o tym, kto jest grupą docelową, komu chcemy wynająć mieszkanie i co zapewni ciągłość najmu — mówi Robert Zduńczyk.

Jeśli celujemy w studentów, bliskość uczelni i centrów kulturalnych to podstawa. Nie warto kłaść na podłodze drogiego parkietu, bo nikt go nie doceni. Ważny będzie np. dostęp do bezprzewodowego internetu czy komfortowo zaaranżowana część wspólna, jeśli w lokalu ma mieszkać kilka osób.

— Podsumowując: zmieńmy podejście do inwestowania w nieruchomości. Nie liczmy na szybki zarobek i nie kierujmy się emocjami, ale zdrowym rozsądkiem. To będzie procentować — twierdzi Sławek Muturi

Rynek nieruchomości zaczyna podnosić się z kolan. Na poprzedniej górce wielu inwestorów się poparzyło, licząc na pokaźny zarobek z szybkiego obrotu mieszkaniami. Czy dziś inwestowanie w nie ma sens? Sławek Muturi i Robert Zduńczyk twierdzą, że tak. Autorzy książki "Wolność finansowa dzięki inwestowaniu w nieruchomości" chcą nauczyć Polaków inwestowania z głową. Na własnym przykładzie.

— W latach 90. zaczęliśmy pracę w jednej z największych na świecie firm doradczych. Teraz jesteśmy rentierami. Ja od kilku miesięcy, a Robert już od kilku lat poświęca się swoim pasjom. Osiągnęliśmy wolność finansową dzięki budowie portfela nieruchomości — mówi Sławek Muturi.

Kluczowy plan

Wolność finansowa to nie to samo, co bogactwo.

— To comiesięczne wpływy z innych źródeł niż praca zawodowa. Wpływy, które przewyższają wydatki gospodarstwa domowego — podkreśla Sławek Muturi.

To np. przychody z najmu mieszkania. Albo kilku — jak w przypadku autorów poradnika. Obaj zaczynali od kupna... kawalerki na rynku wtórnym.

— Chcemy zmienić podejście Polaków do inwestowania w nieruchomości: z nastawienia na szybki zarobek w nastawienie na długoterminowe regularne zwroty — mówi Sławek Muturi.

Jego zdaniem, przy inwestycjach z długim horyzontem czasowym każdy moment jest dobry, by zacząć. Bieżące wahania cen nie mają większego znaczenia.

— Dobrze mieć własną gotówkę na starcie, ale nie ma przeszkód, by mieszkanie kupić na kredyt. Jest tylko jedno ale: wszystko trzeba dokładnie skalkulować. Spodziewane wpływy z najmu muszą być wyższe od kosztów kredytu. Trzeba też pamiętać o dodatkowych opłatach czy podatku i wszystko to wziąć pod uwagę — tłumaczy Robert Zduńczyk.

Jak oszacować wpływy z najmu? Zbadać rynek, przejrzeć ogłoszenia dotyczące mieszkań o podobnym standardzie w tej okolicy. No dobrze, kupujemy. Cena zupełnie się nie liczy?

— Za każdym razem warto szukać okazji. Na nieruchomościach zarabia się nie wtedy, kiedy się je sprzedaje, ale wtedy, kiedy kupuje — mówi Rober Zduńczyk.

Częsty błąd

Ale — uwaga — nie należy kupować tego, co nam się podoba!

— To częsty błąd. Gusty są różne, a przecież nigdy nie będziemy w tym mieszkaniu mieszkać. Budujmy portfel oparty na swoich preferencjach, ale nie emocjonalnych — tłumaczy Sławek Muturi.

Trzeba się zastanowić np., czy lepiej mieć w portfelu dwie kawalerki, czy jeden apartament. Dobrą inwestycją może być mieszkanie w miejscu, w którym sami nigdy nie chcielibyśmy mieszkać, np. w sąsiedztwie dużej uczelni.

— Pomyślmy o tym, kto jest grupą docelową, komu chcemy wynająć mieszkanie i co zapewni ciągłość najmu — mówi Robert Zduńczyk.

Jeśli celujemy w studentów, bliskość uczelni i centrów kulturalnych to podstawa. Nie warto kłaść na podłodze drogiego parkietu, bo nikt go nie doceni. Ważny będzie np. dostęp do bezprzewodowego internetu czy komfortowo zaaranżowana część wspólna, jeśli w lokalu ma mieszkać kilka osób.

— Podsumowując: zmieńmy podejście do inwestowania w nieruchomości. Nie liczmy na szybki zarobek i nie kierujmy się emocjami, ale zdrowym rozsądkiem. To będzie procentować — twierdzi Sławek Muturi

Dobrze mieć własną gotówkę na starcie, ale nie ma przeszkód, by mieszkanie kupić na kredyt.
Dobrze mieć własną gotówkę na starcie, ale nie ma przeszkód, by mieszkanie kupić na kredyt.
None
None

Rynek nieruchomości zaczyna podnosić się z kolan. Na poprzedniej górce wielu inwestorów się poparzyło, licząc na pokaźny zarobek z szybkiego obrotu mieszkaniami. Czy dziś inwestowanie w nie ma sens? Sławek Muturi i Robert Zduńczyk twierdzą, że tak. Autorzy książki "Wolność finansowa dzięki inwestowaniu w nieruchomości" chcą nauczyć Polaków inwestowania z głową. Na własnym przykładzie.

— W latach 90. zaczęliśmy pracę w jednej z największych na świecie firm doradczych. Teraz jesteśmy rentierami. Ja od kilku miesięcy, a Robert już od kilku lat poświęca się swoim pasjom. Osiągnęliśmy wolność finansową dzięki budowie portfela nieruchomości — mówi Sławek Muturi.

Kluczowy plan

Wolność finansowa to nie to samo, co bogactwo.

— To comiesięczne wpływy z innych źródeł niż praca zawodowa. Wpływy, które przewyższają wydatki gospodarstwa domowego — podkreśla Sławek Muturi.

To np. przychody z najmu mieszkania. Albo kilku — jak w przypadku autorów poradnika. Obaj zaczynali od kupna... kawalerki na rynku wtórnym.

— Chcemy zmienić podejście Polaków do inwestowania w nieruchomości: z nastawienia na szybki zarobek w nastawienie na długoterminowe regularne zwroty — mówi Sławek Muturi.

Jego zdaniem, przy inwestycjach z długim horyzontem czasowym każdy moment jest dobry, by zacząć. Bieżące wahania cen nie mają większego znaczenia.

— Dobrze mieć własną gotówkę na starcie, ale nie ma przeszkód, by mieszkanie kupić na kredyt. Jest tylko jedno ale: wszystko trzeba dokładnie skalkulować. Spodziewane wpływy z najmu muszą być wyższe od kosztów kredytu. Trzeba też pamiętać o dodatkowych opłatach czy podatku i wszystko to wziąć pod uwagę — tłumaczy Robert Zduńczyk.

Jak oszacować wpływy z najmu? Zbadać rynek, przejrzeć ogłoszenia dotyczące mieszkań o podobnym standardzie w tej okolicy. No dobrze, kupujemy. Cena zupełnie się nie liczy?

— Za każdym razem warto szukać okazji. Na nieruchomościach zarabia się nie wtedy, kiedy się je sprzedaje, ale wtedy, kiedy kupuje — mówi Rober Zduńczyk.

Częsty błąd

Ale — uwaga — nie należy kupować tego, co nam się podoba!

— To częsty błąd. Gusty są różne, a przecież nigdy nie będziemy w tym mieszkaniu mieszkać. Budujmy portfel oparty na swoich preferencjach, ale nie emocjonalnych — tłumaczy Sławek Muturi.

Trzeba się zastanowić np., czy lepiej mieć w portfelu dwie kawalerki, czy jeden apartament. Dobrą inwestycją może być mieszkanie w miejscu, w którym sami nigdy nie chcielibyśmy mieszkać, np. w sąsiedztwie dużej uczelni.

— Pomyślmy o tym, kto jest grupą docelową, komu chcemy wynająć mieszkanie i co zapewni ciągłość najmu — mówi Robert Zduńczyk.

Jeśli celujemy w studentów, bliskość uczelni i centrów kulturalnych to podstawa. Nie warto kłaść na podłodze drogiego parkietu, bo nikt go nie doceni. Ważny będzie np. dostęp do bezprzewodowego internetu czy komfortowo zaaranżowana część wspólna, jeśli w lokalu ma mieszkać kilka osób.

— Podsumowując: zmieńmy podejście do inwestowania w nieruchomości. Nie liczmy na szybki zarobek i nie kierujmy się emocjami, ale zdrowym rozsądkiem. To będzie procentować — twierdzi Sławek Muturi

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Sadowska

Polecane