Szwedzi kupują polskiego lidera

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 2009-10-08 12:44

HTL-Strefa lepiej będzie się rozwijała, gdy będzie poza giełdą – przekonuje fundusz EQT, który wzywa do sprzedaży 100 proc. akcji.

13,71 zł za akcję HTL-Strefy płaci EQT szwedzki fundusz private equity. Przekonuje, że to dobra cena.

- Nasza cena jest wyższa niż średni kurs z ostatnich trzech i sześciu miesięcy. HTL-Strefa jest mało płynną spółką, więc to jedyna okazja by zrealizować zyski, które przez ostatnie lata w dużej mierze były tylko na papierze. Nasz wycena jest też wysoka na tle spółek medycznych notowanych na zagranicznych giełdach – przekonuje Piotr Czapski.

Zarządzający funduszem podkreśla, że fundusz przejmuje spółkę, bo widzi w niej potencjał, a nie ze względu na cenę.

- Wycena jest na maksymalnych poziomach w perspektywie dwóch lat. Ale my patrzymy fundamentalnie, a nie oportunistycznie - nie czekamy na dołek na giełdzie, ale kupujemy bo wierzymy w rozwój spółki. To, że oferujemy dobrą cenę potwierdza fakt, że główni właściciele zobowiązali się sprzedać akcje. Wyjmując sektor bankowy to największe transakcja wykupu poprzez wezwanie w Polsce i największa transakcja na rynku private equity – mówi Piotr Czapski.

Po skupieniu akcji fundusz planuje wycofanie z giełdy. EQT przekonuje, że tak będzie lepiej dla spółki.

- Przez trzy lata HTL-Strefa czerpała benefity z bycia firmą giełdową. Pokazała się światowym partnerom i inwestorom. Dziś jest dobry moment by w prywatnych rękach rozwijać się dalej. Ustabilizować produkcję, wchodzić na nowe rynki, pomyśleć o przejęciach. Do tego nie jest już potrzebny status spółki publicznej, łatwiej to zrobić w prywatnych rękach – mówi Piotr Czapski, partner i szef polskiego biura EQT w Polsce.

Dotychczasowi główni właściciele (Andrzej Czarnecki i Noryt) na pełną zapłatę trochę poczekają. Na razie dostaną część, pozostałe 76,5 mln EUR otrzymają w dwóch ratach (za 18 i 36 miesięcy).

- Główni akcjonariusze nam zaufali i zdecydowali się skredytować transakcję. Akcjonariusze mniejszościowi, którzy odpowiedzą na wezwanie dostaną całość w gotówce od razu – podkreśla Piotr Czapski. 
W firmie rewolucji nie będzie.

- Nie planujemy większych zmian w modelu zarządzania ani w poziomie zatrudnienia. Będziemy współpracowali z dotychczasowymi właścicielami. Plan jest taki by pan Czarnecki był honorowym szefem rady nadzorczej, pan Wyszogrodzki pozostanie dyrektorem generalnym i prezesem – mówi Piotr Czapski.