Największy operator będzie miał wgląd w informacje o groźnym rywalu
GRATULACJE: Analitycy zgodnie podkreślają, że za transakcję zakupu 4 proc. akcji Tel-Energo Pawłowi Rzepce, kierującemu Telekomunikacją Polską SA, należą się duże brawa. fot. Borys Skrzyński
Zdaniem analityków Salomon Smith Barney, TP SA kupiła 4 proc. akcji Tel-Energo tylko po to, aby mieć dostęp do wewnętrznych informacji o jednym ze swoich najgroźniejszych konkurentów. Dzięki tej transakcji po raz pierwszy wyceniono tę spółkę. Analitycy amerykańskiego banku ujawnili, że za 4 proc. Tel-Energo TP SA zapłaciła 65 mln zł, zatem wartość całej firmy wyceniono na 1,625 mld zł. Po TP SA i Netii to trzecia najdroższa firma w sektorze telefonii stacjonarnej.
Transakcja sfinalizowana 16 listopada między TP SA a Zakładem Energetycznym Płock była sporym zaskoczeniem nawet dla uważnych obserwatorów rynku. Zdziwienia nie kryli też przedstawiciele Polskich Sieci Elektroenergetycznych, głównego właściciela Tel-Energo. Tajemnicą pozostawała cena 4-proc. pakietu akcji. Strony nie chciały ujawnić kwoty.
Duża premia
Teraz wiadomo już jednak, że Telekomunikacja zapłaciła 65 mln zł za 65 tys. akcji o wartości nominalnej 100 zł każda. Oznacza to, że narodowy operator wyłożył 900 zł premii za każdy walor Tel-Energo.
— Na pierwszy rzut oka zakup 4 proc. akcji Tel-Energo przez TP SA za 60 mln zł nie ma większego sensu. PSE ma ambicje konkurowania z narodowym operatorem i nigdy nie wykazywało chęci mariażu z TP SA. Pakiet akcji jest również za mały, aby mógł wskazywać na wrogie intencje. Zatem należy przypuszczać, że jedynym rozsądnym wytłumaczeniem transakcji jest chęć uzyskania dostępu do wewnętrznych informacji o Tel-Energo, których zarząd TP SA nie mógłby zdobyć w inny sposób — oceniają analitycy Salomon Smith Barney.
Zarząd TP SA nie sprecyzował dotychczas, jakie ma dokładnie zamierzenia wobec Tel-Energo. Teoretycznie ta spółka jest największym rywalem narodowego operatora na rynku transmisji danych, a już wkrótce stanie się pewnie jego konkurentem również w sektorze połączeń long-distance.
— Mamy konkretne plany wobec tej spółki. Nie mogę ich jednak na razie ujawnić. TP SA rozpoczęła budowę grupy kapitałowej wokół konkretnych usług, m.in. transmisji danych. Ta transakcja jest elementem realizacji naszej strategii — mówił w listopadzie Paweł Rzepka, prezes TP SA.
Trzecia w szeregu
Od ponad roku wiadomo, że Tel- -Energo ma potencjał, aby stać się jednym z wiodących graczy na polskim rynku telekomunikacyjnym. Wówczas też właściciele tej spółki rozpoczęli poszukiwanie inwestora strategicznego. Tajemnicą pozostawała jednak wartość Tel-Energo. W bardzo dużym przybliżeniu mówiło się o wycenie wynoszącej 1 mld zł. Krzysztof Żmijewski, prezes PSE, podawał z kolei jeszcze bardziej przybliżone liczby: 200-300 mln USD (0,86-1,29 mld zł). Teraz wiadomo już jednak, jeśli oczywiście zaufamy wycenie sporządzonej przez TP SA, że wartość Tel-Energo przekracza 1,6 mld zł. W sektorze tradycyjnej telefonii wyżej cenione są tylko TP SA — ponad 37 mld zł i Netia — ponad 2,1 mld zł.
Cios w plecy
Zdaniem niektórych analityków, wejście TP SA do Tel-Energo może obniżyć wartość tej spółki dla potencjalnego inwestora.
— Wiadomo, że spółka zależna PSE jest w konsorcjum — Niezależny Operator Międzystrefowy (NOM), które już wkrótce będzie obsługiwać połączenia long-distance. Wcześniej jednak Tel-Energo zostanie pewnie wzmocnione inwestorem strategicznym. Wartość tej spółki musi jednak zostać zdyskontowana w związku z inwestycją Telekomunikacji. Najpoważniejszy konkurent NOM będzie miał bowiem wgląd nawet w najbardziej poufne informacje o firmie — twierdzi analityk zachodniego banku inwestycyjnego.
Wiadomo, że PSE planowało sprzedaż 26 proc. akcji Tel-Energo. Za taki pakiet inwestor powinien zapłacić ponad 420 mln zł, jeśli przyjmiemy wycenę sporządzoną przez TP SA i nie uwzględnimy dodatkowej premii, jaką należy wyłożyć za duży pakiet akcji.