Szwedzkie plany do kosza

Beata Tomaszkiewicz
opublikowano: 2006-09-07 00:00

Koniec marzeń o detalu. Bank chce ciąć koszty i czeka na kapitał. Planuje obsługę samorządów, handel emisjami gazów i finansowanie wiatraków.

Po kilku miesiącach przygotowań BOŚ kończy pracę nad nową strategią rozwoju. Zupełnie inną od tej, jaką chciał wprowadzić SEB, szwedzki inwestor, który wycofał się z banku w sierpniu.

— W czwartek na posiedzeniu zarządu mamy zająć się zatwierdzeniem nowej strategii na lata 2007-11 — ujawnia Stanisław Kostrzewski, wiceprezes BOŚ.

Potrzeba 700 mln zł

Zakłada ona zwiększenie kapitałów. Jak twierdzi Stanisław Kostrzewski, główni inwestorzy banku — narodowy i wojewódzkie fundusze ochrony środowiska (mają ponad 85 proc. akcji) — zagwarantowali już podniesienie kapitału z nieco ponad 0,5 mld zł do 1,2 mld zł w 2009 r. Nie wiadomo jeszcze, jak to zrobią i czy w grę wchodzi nowa emisja akcji. Wiadomo jednak, że w przyszłości może się zwiększyć ich płynność na GPW, na której w wolnym obrocie jest zaledwie 1 proc.

— Niewykluczone, że ich płynność w przyszłości zdecydowanie wzrośnie. Wcześniej jednak bank musi uporać się z podstawowymi problemami i pokazać efekty realizacji nowej strategii — uważa Stanisław Kostrzewski.

Podkreśla, że byłby szczęśliwy, gdyby w wolnym obrocie znalazła się połowa akcji BOŚ. To zdecydowanie zwiększyłoby ich atrakcyjność w oczach inwestorów, zwłaszcza dużych, którzy wybierają do portfeli płynne spółki.

Nowa strategia zasadniczo różni się od przygotowanej za czasów SEB. Przede wszystkim spółka przestanie gonić za największymi bankami detalicznymi. Zarząd ostro krytykuje np. rozdmuchanie przez poprzednią ekipę portfela kredytów hipotecznych.

— Nie oznacza to jednak, że odejdziemy od detalu. W tym roku pojawią się nawet nowe produkty, także lokaty. Działalność detaliczna jest dla nas zbyt kapitałochłonna, dlatego jej zakres będzie dostosowany do wielkości BOŚ — tłumaczy Stanisław Kostrzewski.

Podstawowym biznesem ma być finansowanie inwestycji związanych z ochroną środowiska.

— Umacnianiu się w tej niszy ma służyć także wejście BOŚ na towarową giełdę energetyczną. Chcemy zarabiać na pośrednictwie w handlu limitami emisji gazów — mówi Stanisław Kostrzewski.

BOŚ chce wykorzystać rodzącą się modę na elektrownie alternatywne (np. wiatrowe) i finansować ich budowę. Zamierza wzmocnić współpracę z samorządami, bo jest wprawdzie bankiem pierwszego wyboru przy emisji obligacji municypalnych, ale rachunki samorządów traci na rzecz konkurentów.

Koszty pod nóż

— BOŚ potrzebny jest ostry program obniżania kosztów, zarówno osobowych, jak i rzeczowych. Nie planujemy jednak zwolnień, chcemy tylko zwiększyć efektywność dzięki lepszej organizacji pracy i skorelowaniu wynagrodzeń z rezultatami. Choć to dziwne, do tej pory nie było takiego systemu — podkreśla Stanisław Kostrzewski.

Pomóc w cięciu kosztów ma wdrażany już zintegrowany system IT. Pełną parą będzie działał jesienią 2007 r. Na razie wskaźnik kosztów do dochodów C/I wynosi 76 proc., podczas gdy w bardzo efektywnych bankach 50 proc., a średnia rynkowa jest poniżej 60 proc.