Producenci i dystrybutorzy motoryzacyjni działający w Polsce coraz gorzej swoją obecną i przyszłą sytuację - wynika z najnowszego badania nastrojów zrealizowanego przez KPMG i Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM)
W porównaniu z poprzednią edycją badania (z czerwca 2021 r.) widać wyraźny spadek pozytywnych ocen obecnej sytuacji branży. O 17 p.p. do 30 proc. spadł odsetek producentów oceniających ją bardzo dobrze lub raczej dobrze. Jedna trzecia producentów ocenia sytuację neutralnie. Taki sam odsetek uważa, że jest ona raczej zła. Zdecydowany spadek pozytywnych ocen obecnej sytuacji w branży motoryzacyjnej jest zauważalny również w przypadku przedstawicieli dystrybutorów – 31 proc. z nich raczej dobrze ocenia sytuację, co oznacza spadek aż o 35 p.p. w stosunku do poprzedniej edycji, przy czym o 3 p.p. (do zera) spadł odsetek oceniających sytuację jako bardzo dobrą. O 30 p.p. (do 40 proc.) zwiększył się odsetek złych i bardzo złych ocen.
Ciemne chmury
Przedstawiciele firm motoryzacyjnych także swoją przyszłość widzą w dużo ciemniejszych barwach niż kilka miesięcy temu. Zaledwie 24 proc. producentów i 23 proc. dystrybutorów jest zdania, że ich sytuacja poprawi się w ciągu najbliższego roku. Oznacza spadki odpowiednio o 37 p.p. i 29 p.p. w porównaniu do stanu z czerwca 2021 r. 44 proc. producentów i 37 proc. dystrybutorów uważa, że sytuacja znacząco się nie zmieni. Pogorszenie sytuacji prognozuje 32 proc. producentów motoryzacyjnych (wzrost o 25 p.p.) oraz 40 proc. dystrybutorów (wzrost o 26 p.p.). Przy czym w obydwu grupach pojawiły się przewidywania zdecydowanego pogorszenia, które w poprzednim badaniu nie występowały.
- Niestety, wyniki ostatniego barometru nie napawają optymizmem. Trzy największe problemy w ocenie zdecydowanej większości przedsiębiorców to niestabilna sytuacja społeczno-polityczna w kraju, nowe regulacje prawne i rosnące koszty pracy. To wielkie wyzwanie dla rządu, bo w dłuższej perspektywie może się przełożyć na znaczny spadek nowych inwestycji – mówi Jakub Faryś, prezes PZPM.
Połowa producentów motoryzacyjnych (47 proc.) w Polsce deklaruje, że w ciągu sześciu miesięcy zwiększy poziom sprzedaży, a 44 proc. zakłada zwiększenie przychodów. Większość producentów (66 proc.) nie planuje zmian w zatrudnieniu. Również blisko co drugi dystrybutor (46 proc.) zakłada wzrost sprzedaży. Zwiększenie przychodów planuje 40 proc. Jednocześnie większość respondentów na niezmienionym poziomie zamierza utrzymać liczbę serwisów, salonów sprzedaży oraz poziom zatrudnienia.

8 na 10 firm
Globalny kryzys związany z dostępnością półprzewodników również negatywnie odbija się na sytuacji polskich firm. 84 proc. menedżerów biorących udział w badaniu przyznało, że brak chipów wpłynął na spadek sprzedaży ich firm. 45 proc. przyznała, że w wyniku tego kryzysu wzrosły koszty ich działalności. Mimo tego stosunkowo niewiele firm motoryzacyjnych przyznało, że było zmuszonych zredukować etaty (14 proc.) lub obniżyć wynagrodzenia albo ograniczyć działalność (po 6 proc.).
Długotrwałymi skutkami kryzysu będzie zdaniem badanych, przede wszystkim dywersyfikacja kierunków dostaw. Wskazuje na nią 67 proc. respondentów. 57 proc. spodziewa się, że firmy motoryzacyjne rozpoczną lub zwiększą własne inwestycje w produkcję podzespołów, a 42 proc. uważa, że w następstwie obecnej sytuacji, branża motoryzacyjna rozpocznie bezpośrednią współpracę z producentami podzespołów.
- W 2020 r. branża ucierpiała w wyniku pandemii: fizyczne zamknięcie salonów, problemy z produkcją, spadek popytu. W ubiegłym roku sytuacja zaczęła się poprawiać – jednak wystąpił problem z brakiem półprzewodników, który ponownie uderzył w producentów i dystrybutorów motoryzacyjnych. Większość firm uważa, że powrót podaży pojazdów do poziomu sprzed kryzysu zajmie minimum dwa lata. Zaledwie 30 proc. uważa, że podaż wróci do normy w ciągu najbliższych 12 miesięcy – mówi Mirosław Michna, partner w dziale doradztwa podatkowego w KPMG w Polsce.
