Resort skarbu zapowiada nową falę prywatyzacji. Powstaje w nim lista firm, które wkrótce zostaną skomercjalizowane. Nie mogą jednak na to liczyć te, które dysponują infrastrukturą ważną dla kraju.
Małgorzata Ostrowska, podsekretarz stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa, ujawniła, że resort przygotowuje kolejną grupę firm do prywatyzacji.
— Na liście nie znajdą się spółki dysponujące jakąkolwiek infrastrukturą, która może okazać się ważna dla kraju — zaznaczyła minister.
Do grupy tej nie wejdą więc Porty Lotnicze czy Polska Żegluga Morska. Zmiany statusu właścicielskiego nie spodziewają się także Lasy Państwowe. Minister nie wykluczyła natomiast częściowej prywatyzacji Poczty Polskiej, choć zastrzegła, że komercjalizacja całej spółki nie wchodzi w grę.
Obecnie istnieje ponad 2 tys. przedsiębiorstw państwowych. Ich prywatyzację i zasady funkcjonowania reguluje ustawa z 1996 r. Rząd przygotował jej nowelizację, dążąc do zacieśnienia kontroli finansowej nad przedsiębiorstwami.
Co się zmieni? Rząd proponuje, by 15 proc. przychodów z prywatyzacji uzyskanych w danym roku budżetowym było przeznaczane na restrukturyzację firm. Obecnie 10 proc. trafia na zasilenie systemu ubezpieczeń społecznych.
Poważną zmianą będzie także zniesienie ograniczeń dla prywatyzacji bezpośredniej. W ustawie z 1996 r. zastrzeżono taką formę prywatyzacji dla spółek zatrudniających do 500 osób, o obrotach mniejszych od 6 mln EUR (24,4 mln zł) i funduszach własnych do 2 mln EUR (8 mln zł).
Posłowie opozycji uznali rządową propozycję nowelizacji ustawy za niewystarczającą i wnieśli własny projekt. Chcą m.in. wybierania członków rad nadzorczych (RN) w drodze konkursu. One z kolei organizowałyby konkurs na członków zarządu, do którego powinien wchodzić przedstawiciel załogi, ale spoza spółki. Wiesław Walendziak, szef sejmowej Komisji Skarbu, zwrócił uwagę na niedoskonałość obecnych przepisów dotyczących reprezentacji załogi w RN tych spółek, gdzie Skarb Państwa zbył ponad połowę akcji.
— Trybunał Stanu przyzna rację pracodawcy, który zakwestionuje obecne prawo pracowników do reprezentacji w radzie nadzorczej — argumentował.
Jego zdaniem, wyjściem z sytuacji jest przyznanie statusu uprzywilejowanego akcjom pracowniczym.