T-Systems ma chrapkę na rynek publiczny

Informatyczne ramię Deutsche Telekom uwierzyło w Polskę. Rozmawia o przejęciach i liczy na podwojenie przychodów.

Tydzień temu plany podboju rynku informatycznego ogłosiła Telekomunikacja Polska (TP). Najstarszy polski operator telekomunikacyjny rozpoczął ekspansję od przejęcia. Kupił małą firmę integratorską Datacom System. Stanie się ona częścią spółki Integrated Solutions, która w giełdowej grupie odpowiada za informatykę. TP nie jest jedynym telekomem nad Wisłą, który łakomym okiem patrzy na rynek IT. Także niemiecki gigant — Deutsche Telekom — ma na niego chrapkę. Koncern również ma informatyczne ramię — T-Systems.

Maciej Plebański, od kilku tygodni szef T-Systems Polska, tłumaczy, że do tej pory firma nie traktowała Polski jak kluczowego rynku. Świadczy o tym m.in. liczba pracowników zatrudnionych na Wisłą — niecałe 100 osób. Dopiero gdy do Europy Zachodniej zapukał kryzys, centrala zaczęła szukać nowych źródeł dochodów. Jej wzrok padł m.in. na Polskę. — W ubiegłym roku zanotowaliśmy 258 mln zł przychodów. W ciągu kilku lat chcemy co najmniej podwoić tę wartość. W tym roku chcielibyśmy osiągnąć 300 mln zł — zapowiada Maciej Plebański.

Będzie temu towarzyszyć wzrost liczby etatów. Docelowo spółka ma w Polsce zatrudniać tylu pracowników, ilu ma w innychdużych państwach europejskich (z wyjątkiem Niemiec), czyli 0,5-1 tys. osób. Jednym ze sposobów budowy pozycji T-Systems mają być przejęcia. Koncern jest zainteresowany zakupem zarówno małych, jak i większych spółek informatycznych. Prowadzi rozmowy z dwoma podmiotami. Jak podkreśla Maciej Plebański, najchętniej odkupiłby od dużych firm działy IT i przejął ich obsługę informatyczną. Oprócz tego T-Systems jest zainteresowany wejściem na rynek publiczny.

Ponieważ nie zajmuje się tworzeniem od zera systemów IT, zainteresował się pomysłem Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji. Szef resortu Michał Boni chce, by administracja zaczęła stosować outsourcing. Dlatego zaproponował stworzenie centrów usług wspólnych, które przejęłaby część obowiązków od urzędów, w tym także w obszarze IT.

— Jesteśmy także zainteresowani każdym obszarem, w którym mamy referencję z rynków zagranicznych — mówi Maciej Plebański.

Wymienia służby mundurowe, ratownicze, ochronę zdrowia, koleje czy też pocztę.

— Nie będzie to łatwy kawałek chleba — ostrzega Ewa Zborowska, analityk IDC Poland. Podkreśla, że większość firm IT w Polsce twierdzi, że rynek publiczny jest perspektywiczny i tam zamierza starać się o kontrakty. To sprawia, że konkurencja o poszczególne zamówienia jest ostra, a procedury przetargowe sprawiają, że wybór wykonawcy może ciągnąć się miesiącami.

— Ubiegły rok był słaby na rynku publicznym. Wiele zamówień zostało wstrzymanych lub się przeciągało. Ten będzie podobny. Dopiero w przyszłym roku, wraz z początkiem nowej perspektywy unijnej, może nadejść ożywienie — dodaje Ewa Zborowska.

Podobnego zdania jest Konrad Księżopolski z Banco Espirito. Według niego, na samej integracji ciężko będzie T-Systems samodzielnie zaistnieć na rynku publicznych. — Kontraktów na same usługi integracyjne już nie ma albo zdarzają się bardzo rzadko. Potrzebne są kompetencje w obszarze oprogramowania i własne produkty, by ubiegać się zlecenia — mówi analityk.

Dlatego właśnie widzi on T-Systems w roli partnera w konsorcjach, ubiegających się o kontrakty publiczne. Według Ewy Zborowskiej, bardziej naturalnym środowiskiem dla spółki jest sektor przedsiębiorstw. Dlatego powinna koncentrować się na usługach outsourcingu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu