T·V-y wydają najwięcej ISO

Wojciech Surmacz
07-09-1999, 00:00

T†V-y wydają najwięcej ISO

Na polskim rynku jakościowym trwa niemiecka inwazja

MARKA PONAD WSZYSTKO: Janusz Grabka, prezes zarządu T†V Rheinland/Zetom Polska, twierdzi, że narodowe pochodzenie jednostki certyfikacyjnej ma drugorzędne znaczenie. Jego zdaniem, liczy się renoma firmy. fot. Grzegorz Kawecki

Firmy z Niemiec zdobyły już ponad 40 proc. polskiego rynku usług certyfikacji jakościowej. W tej grupie około 30 proc. zamówień zdobywają jednostki podległe firmie T†V Cert. Tak duży udział w rynku zachodni sąsiedzi zawdzięczają nie tylko szerokim stosunkom gospodarczym z naszym krajem, ale i panującemu wśród Polaków przekonaniu, że to, co niemieckie, jest dobre.

Niemieckie jednostki certyfikacyjne zdobyły już blisko 40 proc. polskiego rynku zarządzania jakością. Działają na nim w zasadzie dwie firmy: DQS i T†V Cert. Ta druga podzielona jest na cztery grupy, które funkcjonują samodzielnie: RW T†V, T†V Nord, T†V Rheinland/Berlin Brandenburg i T†V Sźddeutschland. T†V-y wspólnie posiadają prawie 30 proc. udziałów w rynku.

Dobre sąsiedztwo

Certyfikatorzy zza Odry zawdzięczają swoje powodzenie w Polsce głównie bliskiemu sąsiedztwu z krajem, w którym ISO do niedawna praktycznie było nieznane. Naturalnym efektem jest zatem zalew rodzimego rynku przez niemieckie certyfikaty.

— O tym, że niemieckie jednostki certyfikacyjne są tak popularne w naszym kraju, decydują głównie polsko-niemieckie kontakty handlowe — twierdzi Janusz Grabka, prezes zarządu T†V Rheinland/Zetom Polska.

— Niemcy to największy europejski partner handlowy Polski. Nie słyszałem, żeby na taką skalę układała się jej współpraca np. z Francją — potwierdza Henryk Lukaszczyk, prezes zarządu T†V Nord Polska.

Dodaje, że sporo polskich przedsiębiorstw świadczy usługi dla firm niemieckich. Usługobiorcy wymagają certyfikatów. Jego zdaniem, całkiem logiczne jest, że najlepiej gdyby były one wydawane przez jednostki niemieckie.

Masowość i prestiż

Ryszard Jaskólski, prezes Rummler-Brache Group Polska (RBG Polska), twierdzi, że polskiej firmie łatwo jest zdobyć ISO od jednostek podległych T†V Cert.

— Można powiedzieć, że są one nastawione na bardzo ekspansywną działalność. Są otwarci na klienta, a ich usługi nie są drogie — dodaje.

Taka opinia o T†V Cert panuje w prawie całej branży jakościowej.

— Wydaje mi się, że dużo lepszy poziom reprezentuje jednak niemiecki DQS. Jest firmą typowo praktyczną, bardzo dbającą o swoją i klientów reputację. Poza tym słaba firma może nie dostać tam certyfikatu — komentuje prezes RBG Polska.

Istnieje jeszcze inny czynnik, który T†V Cert i DQS dodaje w naszym kraju prestiżu. Polskie firmy wybierają niemieckie jednostki dzięki panującemu u nas poglądowi, że to, co niemieckie, musi być solidne i dobre.

— Z drugiej strony, jest to problem dla innych certyfikatorów działających na polskim rynku. Większość z nich to jeszcze firmy bez twarzy, które wciąż starają się zbudować swój wizerunek. Dlatego jeszcze długo będą przegrywać z Niemcami — twierdzi Ryszard Jaskólski.

POCZĄTEK WRZEŚNIA: Opublikowane dane pochodzą bezpośrednio od jednostek certyfikacyjnych działających w Polsce. Na początku września liczba wydanych norm jakościowych w naszym kraju wyniosła już ponad 1500 certyfikatów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wojciech Surmacz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / T·V-y wydają najwięcej ISO