Tajemnica polskich funduszy obligacji

opublikowano: 12-11-2017, 22:00

Wzrost stóp procentowych zweryfikuje jakość zarządzania produktami dłużnymi polskich TFI. I wcale nie chodzi o bankructwa emitentów, ale mało znane słowo „duracja”

Sparzeni stratami sprzed dekady, w tym cyklu koniunkturalnym Polacy stronią od funduszy akcji. Pieniądze płyną do produktów opartych na papierach dłużnych — formalnie zaliczanych do kategorii obligacji i pieniężnych. W świecie niskich stóp procentowych kilka procent zysku z funduszu inwestującego w papiery dłużne jawi się jako inwestycja atrakcyjna, a przy okazji bezpieczna. Sęk w tym, że ten obraz jest dość złudny. I wcale nie chodzi o to, że emitenci zaczną masowo bankrutować. Przedsmak tego, co może się zdarzyć, mieliśmy już w końcówce 2016 r. Przecena obligacji zapoczątkowana na rynku amerykańskim została skopiowana u nas, na co nałożyły się obawy o obniżkę ratingu. W rezultacie potaniały jednostki większości funduszy dłużnych. PZU Papierów Dłużnych Polonez tak bardzo, że cały rok zakończył na 2-procentowym minusie, podczas gdy np. jeszcze w 2012 r. pomnożył pieniądze klientów o 15,9 proc. Zyski funduszy dłużnych w okolicach 10 proc., a nawet więcej, to efekt inwestowania w papiery o stałym oprocentowaniu. Gdy stopy procentowe spadały, wyceny takich obligacji rosły, bo lata do przodu gwarantowały stosunkowo wysokie odsetki. Przykładem są obligacje Warszawy, które w półtora roku zdrożały z 96 do 120 proc. nominału. Podwyżki stóp procentowych wywołają jednak efekt odwrotny. Wstrzemięźliwość NBP względem podnoszenia stóp procentowych nie ma przy tym większego znaczenia. Amerykański Fed i Europejski Bank Centralny już rozpoczęły zacieśnianie ilościowe polityki pieniężnej, i zwłaszcza w pierwszym przypadku wkrótce zaczną podwyższać stopy procentowe. To przełoży się na rentowność polskich papierów skarbowych, które nierzadko stanowią istotne pozycje również w funduszach obligacji korporacyjnych.

Zobacz więcej

Fot. Fotolia

— Obecnie nie jest to jeszcze problem, ale gdyby rentowność miała skoczyć o 1 proc., to średnia strata funduszu o duration 3-4 wyniesie około 4 proc., nie licząc kosztów zarządzania — wskazuje Grzegorz Pułkotycki, dyrektor inwestycyjny w spółce Starfunds, zajmującej się doradztwem w inwestowaniu w fundusze.

Duracja nasza nieznana

Duration, czy spolszczona duracja, to średni ważony okres do wykupu obligacji znajdujących się w portfelu funduszu. Jego ustalenie to niezłe wyzwanie dla przeciętnego klienta TFI. Przyjrzeliśmy się dziesięciu TFI o największych aktywach ulokowanych na rynku finansowym. Prowadzą 14 funduszy inwestujących w obligacje o aktywach przekraczających 1 mld zł. Łącznie ulokowano w nich 40 mld zł. O duracji informują jednak karty funduszy o aktywach wysokości 16,3 mld zł, prowadzonych przez cztery TFI — Aviva Investors Poland TFI, Investors TFI, Pioneer Pekao TFI, Union Investment TFI. NN Investments Partners TFI, mimo że nie używa terminu duracja, to tak rozpisuje w karcie udział instrumentów o zmiennym i stałym oprocentowaniu, by uwzględniał wszystkie obligacje. W nieco inny sposób pozwala to ustalić podatność funduszu na zmiany stóp procentowych. Po prostu — im mniej instrumentów o stałym oprocentowaniu, tym podwyżki stóp procentowych stanowią mniejsze zagrożenie. Ocena wpływu podwyżek stóp procentowych na wyniki funduszu na podstawie kilku największych pozycji, jakie często wskazywane są w karcie produktu, może jednak prowadzić do błędnych wniosków. W przypadku Arki Obligacji Korporacyjnych i Arki Prestiż Obligacji Korporacyjnych, wyliczony na podstawie dziesięciu największych pozycji z karty, stosunek obligacji o zmiennym oprocentowaniu do tych o stałym wynosi cztery do jednego. Łącznie obligacje wykazane na karcie odpowiadają za ponad jedną trzecią aktywów funduszy. Gdy jednak zajrzy się do sprawozdań finansowych i zliczy ponad 100 obligacji, jakie mają w portfelach stosunek obligacji o zmiennym i stałym oprocentowaniu, zmienia się na jeden do jednego. Nawet tym produktom dłużnym polskich TFI, które gros portfela lokują bezpośrednio w papierach dłużnych, zdarza się inwestować w fundusze zagraniczne. Tak jak inwestycja bezpośrednia w obligacje wyceniane w innej walucie niż złoty, może to wprowadzać dodatkowo element ryzyka walutowego. Fundusz może jednak to ryzyko zabezpieczać. Sam fundusz docelowy przenosi jednak na polski swoje ryzyko stopy procentowej.

Dobrowolność według KNF i NN

Z KNF nie udało nam się uzyskać odpowiedzi na pytanie, czy zamierza ona podjąć jakieś działania, by TFI w kartach produktów dłużnych zamieszczały informacje rzeczywiście pozwalające ocenić ryzyko, jakie wiąże się z inwestowaniem w te fundusze. Jacek Barszczewski, rzecznik KNF, podkreśla, że treść dokumentów określanych mianem kart produktu nie została określona przez ustawodawcę, a TFI, które je sporządzają, robią to dobrowolnie. Zastrzega przy tym, że informacje publikowane przez TFI, w tym informacje reklamowe, powinny rzetelnie przedstawiać sytuację funduszy.

— W przypadku gdyby komisja powzięła wiedzę, że informacje zawarte w karcie danego funduszu inwestycyjnego naruszają przepisy prawa, mogłaby podjąć działania nadzorcze, jednakże działania takie musiałyby odnosić się do ściśle zindywidualizowanego przypadku danego funduszu — zaznacza Jacek Barszczewski.

Generalnie więc klienci będą nadal powierzać funduszom dłużnym pieniądze w ciemno. Analiza sprawozdań finansowych daje bowiem mocno przybliżony obraz rzeczywistości. Powstają dwa razy do roku, a publicznie dostępne są nawet ponad dwa miesiące po zakończeniu okresu, którego dotyczą. Aviva Investors Poland TFI, Pioneer Pekao TFI oraz Union Investment TFI zastrzegają, że podają kurację na podstawie sprawozdań finansowych, a więc na dziś mocno nieaktualną, bo bazującą na danych z końca czerwca 2017 r.

— Nasza duracja jest aktualizowana co miesiąc — zapewnia Grzegorz Dróżdż z Investors TFI, które nie wyjaśnia tego jednoznacznie w publikowanych materiałach. To o tyle istotne, że może zmienić skład portfela. Doskonałym przykładem jest NN Lokacyjny Plus. Jeszcze w połowie 2017 r. dwie największe pozycje jego portfela stanowiły pięcioletnie stałokuponowe obligacje skarbu państwa. Tylko te dwa papiery zapadające w 2019 i 2021 r. odpowiadały za 28 proc. aktywów. Na koniec października 2017 r. obligacje skarbowe o stałym oprocentowaniu nie stanowiły nawet 4,5 proc. portfela. Udział indeksowanych inflacją wzrósł zaś z 9,6 do 15 proc. Skąd to wiadomo? Bo fundusz, choć nie musi, to na karcie produktu co miesiąc uaktualnia strukturę portfela podawaną według sposobu ustalania kuponu (największe pozycje są podawane za sprawozdaniem finansowym). Przykłady Investors TFI i NN Investment Partners TFI pokazują więc, że wystarczy tylko chcieć i można klientowi przekazać informacje o w miarę aktualnym ryzyku stopy procentowej funduszu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Tajemnica polskich funduszy obligacji