Tajemniczy mistrzowie

Małgorzata GrzegorczykMałgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2013-10-23 00:00

Napędzają gospodarkę. Średnie firmy, globalni gracze, powszechnie nieznani. Powinno ich być 150, było sześć, są cztery

Kto jest największym eksporterem na świecie? Chiny. Kto jest liderem, gdy przeliczyć eksport na głowę mieszkańca? W 2012 r. z 17,1 tys. USD były to Niemcy. Druga, Korea, miała 11,3 tys. USD. Polska w tym zestawieniu nie wypada źle — 4,8 tys. USD.

— Niemcy i Chiny, liderzy eksportu, mają unikatową wspólną cechę: większość sprzedaży zagranicznej realizują tam firmy średnie. W przypadku Niemiec jest to 70 proc., a w przypadku Chin — 68 proc. — mówi Hermann Simon, założyciel firmy doradczej Simon Kucher & Partners, który ponad 20 lat temu ukuł wyrażenie „ukryci mistrzowie”.

Sól ziemi

Ukryci mistrzowie to małe i średnie firmy, liderzy w wąskiej branży (1.-3. pozycja na świecie), którzy na ogół nie są powszechnie znani. Do 2012 r. Hermann Simon znalazł ich na świecie 2734. Za badania w 18 krajach Europy Środkowej i Wschodniej odpowiada Marek Dietl, wykładowca SGH i współautor książki Hermanna Simona o tajemniczych mistrzach.

— Zmieniliśmy kryterium — bierzemy też pod uwagę firmy, które są numerem jeden w naszym regionie. Takie kryteria spełnia w Polsce 47 firm. Natomiast czyste kryteria Hermanna Simona tylko cztery — mówi Marek Dietl.

Na polskiej liście ukrytych mistrzów są Watt (kolektory słoneczne), HTL-Strefa, Selena i spółka, której nazwy badacz nie może podać. Na liście były też Ivona Software, twórca technologii text-to-speech, która została przejęta przez Amazon, i Morpol, firma zajmująca się przetwórstwem ryb, którą kupił norweski Marine Harvest. W gronie 47 firm są m.in. Bohamet (okna do statków), Novol (szpachle samochodowe) czy Mercator Medical (czytaj obok).

— To świetnie, że udało wam się ściągnąć inwestycję Amazona, ale globalizacja nie jest już kwestią rozmiaru. Państwo powinno zachęcać studentów do praktyk, zakładania biznesów.

Polska powinna się starać, by mieć jak najwięcej ukrytych mistrzów, bo to oni są motorem eksportu — uważa Hermann Simon. Jeśli wziąć pod uwagę potencjał gospodarczy, w Polsce powinno być 150 tajemniczych mistrzów.

— Ale średnia wieku naszych tajemniczych mistrzów — i to biorąc pod uwagę spółkę Pesa założoną w połowie XIX w. — wynosi 18 lat, a w Niemczech — 60. Dlatego powinniśmy się zastanowić, co zrobić, żeby za 40 lat mieć w Polsce 150 takich firm. Odpowiedzią są zagłębia przedsiębiorstw specjalizujących się w danym produkcie, ułatwienie firmom wyjścia za granicę i nakierowanie wsparcia na firmy, które mają dużą część łańcucha wartości w Polsce — twierdzi Marek Dietl. Według Sebastiana Paszka, założyciela spółki Watt, warunki do tworzenia firm są sprzyjające.

— Dziś dotacje na rozwój firmy sięgają 40 tys. zł, a moja firma powstała za 20 tys. zł pożyczki. Gdybym 15 lat temu miał takie wsparcie, początki byłyby zupełnie inne. Granice są otwarte, a pamiętam czasy, gdy czekaliśmy dwa miesiące, bo celnicy nie wiedzieli, co importujemy, i trzymali towar na granicy. Trzeba więc mieć pomysł, znaleźć niszę i realizować marzenia — uważa Sebastian Paszek.

Cechy mistrza

Hermann Simon wymienia pięć cech ukrytego mistrza. Pierwsza to ambitne cele — od początku właściciel zakłada, że chce zostać numerem jeden na świecie. Druga sprawa to koncentracja i specjalizacja. Hermann Simon przytacza przykład firmy Winterhalter, producenta zmywarek dla firm. 10 lat temu spółka stwierdziła, że nie wystarcza jej 3-5 proc. rynków zmywarek dla szpitali, restauracji itd. Skoncentrowała się na zmywarkach dla hoteli i restauracji. Ponieważ duże znaczenie ma jakość wody, spółka dodała uzdatniacze. Sprzedaje własne detergenty i oferuje usługi całą dobę przez siedem dni w tygodniu. W swoim segmencie jest dziś nr 1, a jej klientami są m.in. McDonald’s, Burger King i Hilton. Ukryci mistrzowie myślą globalnie. Firma Karcher, której nazwa jest w Polsce używana do określenia myjek ciśnieniowych, jest dziś w 100 krajach świata, ale jej prezes chce być we wszystkich 206. Kolejna cecha czempionów to silny przywódca, którego średni czas urzędowania to 20 lat (w dużych firmach: 6,2 roku). Ostatni element to innowacyjność. Z badań Hermanna Simona wynika, że ukryci mistrzowie wydają na B+R dwukrotnie więcej niż średnia w ich branży, a liczbą patentów na 1 tys. pracowników przewyższają pięciokrotnie większe firmy.

Piąty element

Mogłoby się wydawać, że o ten piąty element będzie łatwiej. Ministerstwo Rozwoju Regionalnego chce zachęcać firmy do nakładów w badania i rozwój i przeznaczy na to lwią część unijnych funduszy na lata 2014-20. W Programie Operacyjnym Inteligentny Rozwój, który ma wartość 7,6 mld EUR, na B+R pójdzie 5,2 mld EUR. Niestety, to wcale nie oznacza, że wzrośnie innowacyjność.

— Całe lata zajmowałem się oceną wniosków o unijne dotacje. Zawsze chętniej przyjmowany jest taki, który daje duże szanse powodzenia, a więc przewiduje zastosowanie istniejącej technologii. To nie są inwestycje w nowe technologie, które gwarantują największą wartość dodaną. Gdyby w Polsce urodził się pomysłodawca Google’a czy iPhone’a i złożył wniosek, nie dostałby dotacji — uważa Jarosław Tworóg, wiceprezes Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji. Jego zdaniem, nieodłączną cechą innowacyjności jest ryzyko.

— Gdy w Polsce rozwijał się przemysł telewizorów, uparliśmy się, żeby produkować płaskie nowoczesne urządzenia, a nie wspierać produkcję „sprawdzonych” kineskopowych odbiorników. Dziś jesteśmy jednym z większych eksporterów telewizorów — mówi Jarosław Tworóg.

Polscy mistrzowie odkryci

Watt — spółka założona przez Sebastiana Paszka,
absolwenta Wydziału Automatyki Politechniki
Gliwickiej, który pierwszą instalację solarną zamontował
na dachu swojego domu. Od 1998 r. zaczął instalować
kolektory słoneczne. W 2003 r. stworzył jako
pierwszy producent w Polsce kolektor próżniowy, a w
2009 r. — kolektor 4020 S, który ma 85 proc. efektywności,
czyli najwięcej na świecie. Dziś firma jest trzecim
producentem kolektorów słonecznych na świecie.

Selena — spółkę założył w 1992 r. Krzysztof Domarecki.
Początkowo zajmowała się dystrybucją chemii budowlanej.
W 1996 r. już miała pierwsze zakłady produkcyjne: w
Dzierżoniowie i Siechnicach pod Wrocławiem. Zagraniczna
ekspansja zaczęła się w 2000 r. Dziś jest to trzeci pod
względem wielkości producent piany poliuretanowej na
świecie. W skład grupy wchodzi dziś 30 spółek krajowych
i zagranicznych, w tym fabryki na trzech kontynentach.

HTL-Strefa — spółka powstała w 2000 r., choć historia
narzędzi do pobierania krwi sięga 1994 r., gdy PZ HTL,
spółka założona przez Andrzeja Czerneckiego, poprzedniego
prezesa HTL-Strefy, uzyskała patent na pierwszy
nakłuwacz. Od 2009 r. kontrolę nad spółką ma szwedzki
fundusz private equity EQT V. Spółka jest największym
na świecie producentem nakłuwaczy i lancetów
— ma ponad 50 proc. rynku.