Taksówkarze będą łączyć siły

opublikowano: 28-11-2019, 22:00

iTaxi, polska aplikacja taksówkowa, chce rozwinąć skrzydła dzięki „lex Uber”. Wczoraj wchłonęła Radio Taxi Barbakan, nie wyklucza kolejnych akwizycji

Przejęcie przez taksówkowy start-up iTaxi jednego z liderów krakowskiego rynku, działającego od 25 lat Radio Taxi Barbakan, to z pewnością nie koniec konsolidacji. Zapowiada ją Jarosław Grabowski, prezes iTaxi. Łączeniu sił przez taksówkarzy sprzyjać będzie zmiana prawa.

Lex Uber przetasuje układ sił na rynku taksówek. Jarosław Grabowski,
prezes iTaxi, spodziewa się konsolidacji polskiego rynku w najbliższych latach.
Twierdzi, że zarządzany przez niego start-up ma bardzo korzystną pozycję
startową.
Zobacz więcej

NOWE OTWARCIE:

Lex Uber przetasuje układ sił na rynku taksówek. Jarosław Grabowski, prezes iTaxi, spodziewa się konsolidacji polskiego rynku w najbliższych latach. Twierdzi, że zarządzany przez niego start-up ma bardzo korzystną pozycję startową. Fot. ARC

1 stycznia wchodzi w życie nowelizacja ustawy o transporcie drogowym, tzw. lex Uber. Do tej pory działalność globalnych start-upów dostarczających aplikacje kojarzące kierowców i pasażerów, takich jak Uber, nie była regulowana — przeciwko czemu gromko protestowali taksówkarze. Nowe przepisy wprowadzają definicję pośrednika usług taksówkowych, a także m.in. znoszą ścisły obowiązek instalowania w samochodach do przewozu osób taksometrów i kas fiskalnych. Od tej pory mogą być zastąpione aplikacjami na smartfony. Od kierowców nadal będzie wymagana licencja, ale zniesiony zostanie obowiązek zdawania egzaminu z topografii miasta. To oznacza nowe zasady gry. Rodzimy start-up iTaxi liczy, że dzięki temu ugryzie większy kawałek tortu.

Pół-Uber, półkorporacja

— To jest dla nas najlepszy moment w historii — mówi Jarosław Grabowski.

Już ponad 70 proc. przejazdów realizowanych za pośrednictwem taksówkowego start-upu jest zamawianych przez aplikację, co pozwala przypuszczać, że gros klientów woli tę formę od tradycyjnej.

— Gorzej niż dotychczas na rynku być nie mogło. Z jednej strony mamy firmy, które działają poza systemem prawnym, a z drugiej licencjonowanych taksówkarzy zrzeszonych w korporacjach. iTaxi jest gdzieś pośrodku. Opieramy biznes na rozwiązaniu technologicznym, dostarczając aplikację i świadcząc usługę jako pośrednik, ale jednocześnie współpracujemy wyłącznie z licencjonowanymi taksówkarzami. Po wejściu w życie lex Uber będziemy w dobrej pozycji startowej na tle innych graczy — ocenia Jarosław Grabowski.

Jego zdaniem dotychczasowe prawo ograniczało możliwości rozwoju aplikacji. Teraz technologia może już rozwinąć skrzydła.

Próg rentowności

iTaxi uważane jest za konkurenta Ubera w Polsce, choć w odróżnieniu od światowego giganta oprócz aplikacji ma call center, w którym też można zamówić taksówkę. Firma z siedzibą w Warszawie (dawniej Białymstoku), założona 7 lat temu przez Stefana Batorego (obecnie jest w niej wspólnikiem, a zarządza Booksy.pl), zarabia na prowizjach od przejazdów. Obecnie koncentruje się na rynku B2B, czyli umowach z klientami korporacyjnymi. Współpracuje z 8 tys. kierowców i świadczy usługi dla 3 tys. firm w całym kraju.

— W październiku osiągnęliśmy break-even [próg rentowności — red.]. Ostatni rok poświęciliśmy na doprowadzienie spółki do zyskowności, nawet kosztem nieco wolniejszego wzrostu. Pierwszy kwartał przyszłego roku powinien być już na plusie — mówi Jarosław Grabowski.

Jeszcze na koniec 2018 r. iTaxi miało ponad 9,7 mln straty (przy przychodach nieco przekraczających 28,1 mln zł). Uber, który od roku jest na giełdzie, nadal nie wyszedł nad kreskę. W III kwartale odnotował 1,2 mld USD strat na całym świecie. Amerykański gigant, podobnie jak estoński Bolt (do niedawna Taxify) i niemiecki FreeNow (kiedyś myTaxi), czyli aplikacja taksówkowa Daimlera, działają globalnie i są wspierane przez duże firmy. Często mówi się, że funkcjonują poniżej kosztów, na co pozwala im wsparcie inwestorów.

Kierunek: akwizycje

Oprócz aplikacji dla pasażerów i systemu do zarządzania przejazdami dla kierowców iTaxi oferuje rozwiązanie IT dla firm umożliwiające im zarządzanie kosztami usług taksówkowych.

— Swoją główną przewagę widzimy właśnie w technologii. Od początku koncentrujemy się na rozwijaniu działu deweloperskiego. To jeden z najważniejszych składników naszego kapitału. Staramy się wygrywać kompleksowością usługi i szybką reakcją na potrzeby klientów. Globalni gracze, którzy mają takie działy rozsiane po całym świecie, czasem nie są w stanie reagować szybko — twierdzi Jarosław Grabowski.

iTaxi szacuje swój udział w rynku w skali kraju na 10 proc., a w samej stolicy na 15 proc., podkreślając, że to „luźne szacunki”. Na rynku taksówkowym z aplikacjami konkurują lokalne firmy przewozowe i korporacje taksówkowe, często z wieloletnimi tradycjami, które coraz częściej rozwijają własne aplikacje (np. Elle Taxi z aplikacją Taxi Polska). W Krakowie, po połączeniu z Radio Taxi Barbakan, iTaxi będzie dysponować flotą 500 samochodów. Firma od lat przejmuje tradycyjne korporacje, co jest częścią jej strategii i odróżnia ją m.in. od Ubera, który nie łączy się z lokalnymi firmami.

— Spodziewam się, że w najbliższym czasie rynek taksówek będzie się znacznie intensywniej konsolidować. To ostatnia branża transportowa, która jest tak rozdrobniona, na lokalnych rynkach działają setki firm, które nie mają takiego zaplecza marketingowego i organizacyjnego jak duże podmioty — mówi Jarosław Grabowski.

Informuje, że iTaxi prowadzi obecnie rozmowy z kilkunastoma potencjalnymi partnerami z branży w kilku miastach w Polsce.

— Finalizujemy już nawet kilka umów. Nie wykluczamy kolejnych akwizycji. W konsolidacji widzimy największy potencjał tego rynku. Im większa flota, tym szybciej możemy kojarzyć kierowców z pasażerami, a przewaga technologiczna nabiera znaczenia wraz ze wzrostem skali — twierdzi szef iTaxi.

W polski start-up zainwestowało do tej pory kilka rodzimych funduszy, m.in. Dirlango Tech FIZAN (założony przez Łukasza Wejcherta i Macieja Żaka, byłych szefów Onetu), którego partnerem jest Ipopema TFI, oraz Experior VC i Insignis TFI.

— Zawsze jesteśmy otwarci na inwestorów. Nie wykluczamy wejścia na giełdę, jednak wcześniej chcemy zagwarantować sobie stabilne zyski — mówi Jarosław Grabowski.

OKIEM MENEDŻERÓW

Cel: zostać liderem

KRZYSZTOF URBAN, dyrektor zarządzający Free Now w Polsce

Dzięki zmianie przepisów Polska ma szansę być jednym z najbardziej innowacyjnych rynków przewozu osób w Europie. Aby jednak zadbać o bezpieczeństwo pasażerów, interes kierowców i sprawne funkcjonowanie pośredników, należy pilnie wprowadzić brakujące przepisy techniczne. W przeciwnym razie w pierwszych miesiącach 2020 r. wszystkich uczestników tego rynku czeka okres niepewności. Apelujemy do właściwych ministrów, aby traktowali ten problem priorytetowo. Oceniamy, że po reformie na rynku dojdzie do napływu kierowców. Szacujemy, że polska flota Free Now (obecnie 6 tys.) w ciągu roku powiększy się dwukrotnie. Naszym celem na 2020 r. jest bycie liderem na każdym rynku w Polsce i w pozostałych 10 krajach, w których operujemy.

Czas na duże zmiany

DOMINIK WOLSKI, szef Bolta w Polsce

Trudno wyrokować, jak zmieni się rynek przewozu osób po nowelizacji ustawy o transporcie drogowym. Na pewno stanie się bardziej konkurencyjny, nowoczesny i przyjazny dla pasażerów. To oni będą decydować, kto stanie się bardziej znaczącym graczem. Reforma znosi wiele wymagań dla całej branży, jednocześnie nakładając nowe obowiązki na platformy takie jak Bolt, który współpracuje dziś z 30 tys. kierowców. Musimy dostosować się do wymogów związanych m.in. z odpowiednim wyposażeniem aut i licencjami. Na razie brakuje kilku kluczowych rozporządzeń do ustawy. Pierwsze miesiące 2020 r. ze względu na brak okresu przejściowego będą trudne dla kierowców.

Korzyści dla pasażerów

MICHAŁ KONOWROCKI, odpowiedzialny za rozwój Ubera w miastach regionu

Wejście w życie nowego prawa zakończy spór między tradycyjnymi taksówkarzami a przewoźnikami korzystającymi z aplikacji. Zmiany przyniosą najwięcej korzyści pasażerom. Zarówno taksówkarze, jak i partnerzy współpracujący z aplikacją będą musieli konkurować w kwestii zapewnienia najwyższej jakości usług i dodatkowych korzyści związanych z wyborem transportu. W przypadku Ubera będą to funkcje związane z bezpieczeństwem przejazdów i zaplecze technologiczne, które — naszym zdaniem — odróżnia nas od konkurencji. Od samego początku postawiliśmy na wygodę i łatwość korzystania z aplikacji, a dostępność przejazdów sprowadziliśmy do jednego kliknięcia.

OKIEM TAKSÓWKARZY

Zła ustawa

JAROSŁAW IGLIKOWSKI, przewodniczący Związku Zawodowego Warszawski Taksówkarz

Lex Uber uderza w taksówkarzy i jest niekorzystne dla klienta. Naszym zdaniem ceny pójdą w górę, a jakość usługi spadnie. Rezygnacja z taksometru, czyli homologowanego urządzenia pomiarowego, i zastąpienie go aplikacją oznacza, że pasażer nie będzie miał pewności, czy odległość i cena są zmierzone prawidłowo. Jeśli kierowca nie zna topografii miasta, to pasażer nie ma też gwarancji wyboru przez kierowcę najkrótszej trasy, bo nawigacja pokaże najszybszą. To oznacza, że klient będzie dopłacać nawet za kilkanaście kilometrów, nie wspominając o tym, że nawigacja nie pokaże pasów przeznaczonych wyłącznie dla taksówek. Konsolidacja postępuje na tym rynku od 10 lat i ustawa nic nie zmieni. iTaxi kupiło już ponad 120 małych podmiotów w całej Polsce, a na rynku nie ma już miejsca dla nowych graczy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu