Taksówki z nogą na gazie

Mytaxi i iTaxi czują się mocne na polskim rynku. Chcą przejmować tradycyjne korporacje i zapowiadają szalone zwyżki w 2017 r.

800 mln USD wydanych na zdobywanie rynku przez Ubera w trzecim kwartale 2016 r. robi wrażenie. Nad Wisłą to jednak nie Uber najmocniej postawił na wzrost napędzany potężnymi pieniędzmi. To wyróżnik Mytaxi, należącego do Daimlera.

GRA EFEKTÓW:
Zobacz więcej

GRA EFEKTÓW:

Lech Kaniuk taksówki iTaxi widzi w Sztokholmie, gdzie biznes chętnie korzysta z tego typu usług. — Z konkurencją wygrywamy m.in. efektywniejszym marketingiem — twierdzi współtwórca sukcesu Delivery Hero Marek Wiśniewski

— Inwestujemy bardzo dużo w rozwój. Znamy swój maksymalny koszt pozyskania użytkownika, przy którym ten biznes ma sens. Kampanie efektywnościowe, programy poleceń użytkowników za pomocą kodów zniżkowych czy promocję -50 proc. sprawdzamy właśnie w ten sposób. Rośniemy bardzo szybko i w 2017 r. nie zamierzamy zwalniać — mówi Krzysztof Urban, dyrektor zarządzający Mytaxi w Polsce. Efekt? Dzięki akcjom promocyjnym przez kilka miesięcy w roku Mytaxi jest tańsze od Ubera i w 2016 r. zwiększyło obroty o 300 proc.

W 2017 r. cele są na podobnym — o ile nie wyższym — poziomie.

Krzysztof Urban twierdzi, że w Warszawie, odpowiadającej za połowę rynku taksówkarskiego w Polsce, Mytaxi jest już na podium. Więksi są jedynie dwaj tradycyjni gracze, budujący biznes od kilkudziesięciu lat — sieci Sawa i Ele. Jeśli jednak spółka Daimlera zrealizuje zapowiedzi, to za rok będzie liderem w przychodach.

Kurs na zysk

— Idziemy swoją drogą. Zatrudniłem grupę menedżerów z dużym doświadczeniem rynkowym, znających lokalną specyfikę. Mamy jasny plan: finansowania wystarczy nam na kolejne kilka kwartałów, a do tego czasu, jeszcze w 2017 r., będziemy rentowni. Dlatego bardzo dbamy o efektywny marketing — podkreśla Lech Kaniuk, który właśnie został prezesem iTaxi (dotychczasbył szefem operacyjnym spółki). Za Lechem Kaniukiem przemawia mocne CV — to współtwórca sukcesu i udziałowiec Pizza Portalu oraz Delivery Hero, idącego właśnie na giełdę z wyceną nawet około 5 mld USD.

— Pozostajemy na kursie b2b i rozbudowujemy call center, bardzo ważne dla naszych klientów. Zaczynamy też współpracę z producentami samochodów hybrydowych, będziemy je oferować naszym kierowcom na atrakcyjnych warunkach — twierdzi Lech Kaniuk. Patrząc na mapę dostępnych taksówek w aplikacji iTaxi, przyznaje, że już teraz mógłby zagospodarować nawet dwa razy więcej samochodów w sieci — i to z zachowaniem wskaźników bliskich rentowności.

Śląsk i Sztokholm

Pomysły na rozwój iTaxi to m.in. przejęcia lokalnych graczy i ich umów biznesowych. Spółka ma już za sobą kilka takich ruchów, a w Pizza Portalu Lech Kaniuk przeprowadził kilkanaście takich operacji.

Na tym nie koniec — osiągnąwszy rentowność, polska spółka chce pokazać się na innych rynkach, gdzie przewozy taksówkarskie dla biznesu są mocno rozwinięte. Jednym z faworytów jest Szwecja, w której Lech Kaniuk spędził młode lata. — Jest kilka rzeczy, które robimy lepiej niż reszta rynku. Możemy to wykorzystać w innych krajach — uważa menedżer.

Mające 1300 aktywnych kierowców Mytaxi po Trójmieście i Krakowie przymierza się do ofensywy na Górnym Śląsku, m.in. poprzez akwizycje sieci mających kłopoty z rentownością w czasach technologicznej nawałnicy. Rynek wart 2 mld zł kusi kolejnych, którym niestraszna wojna cenowa — w grze wciąż są Gett i Yandex.Taxi, sondujące możliwość startu z usługami nad Wisłą. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Taksówki z nogą na gazie