Tańczą, jak zagra dolar

Anna Borys
opublikowano: 2009-02-09 00:00

Fundusze zagraniczne olśniewają wynikami, ale tylko dzieki różnicom kursowym. Zyski mogą stopnieć równie szybko, jak się pojawiły.

Produkty zagraniczne dały zarobić w styczniu ponad 15 proc. Uwaga, jest haczyk

Fundusze zagraniczne olśniewają wynikami, ale tylko dzieki różnicom kursowym. Zyski mogą stopnieć równie szybko, jak się pojawiły.

Na pierwszy rzut oka styczniowe wyniki funduszy inwestycyjnych napawają optymizmem. Wyglądają tak, jakby wróciła hossa, przynajmniej na rynkach zagranicznych. Świadczą o tym rezultaty DWS Ameryka Łacińska, który zarobił w styczniu 15,67 proc. Kusi Skarbiec rynków surowcowych, który chwali się wynikiem 15,62 proc. Dobrze wypadł także bezpieczniejszy AIG Zrównoważony Azjatycki. Jego klienci zarobili 11,76 proc. W czołówce styczniowej znalazły się także fundusze obligacji dolarowych. Najlepszy w pierwszym miesiącu okazał się Pioneer Obligacji Dolarowych Plus, który wypracował stopę zwrotu na 23,12 proc.

Zielony rządzi

Niestety, wyniki funduszy zagranicznych to nie tylko zasługa ciężkiej pracy zarządzających. W styczniu decydującą rolę odegrał osłabiający się złoty.

— Wyniki funduszy w znakomitej większości odzwierciedlają ruch dolara do złotego. Na rynku walutowym jest bardzo nerwowo. Jeśli złoty będzie się osłabiał, to takie stopy zwrotu będę się powtarzać — mówi Wojciech Górny, zarządzający Millennium Obligacji Amerykańskich Plus i Millennium BRIC.

— Kurs walutowy odegrał znaczącą rolę w wynikach ze stycznia — mówi Marcin Dąbrowski, zarządzający Skarbca rynków surowcowych.

Takie komentarze nie dziwią. Nasza waluta w styczniu straciła do amerykańskiej 17,18 proc., do euro zaś 7,52 proc.

— Dziś to różnice kursowe decydują głównie o zyskach lub stratach poszczególnych produktów. Zarówno w przypadku funduszy obligacyjnych, jak i akcyjnych — dodaje Krzysztof Stupnicki, prezes AIG TFI.

Przesilenie blisko

Zarządzający ostrzegają jednak, że tak dobre wyniki mogą się szybko nie powtórzyć. W kolejnych miesiącach różnice kursowe mogą zacząć dla odmiany działać na niekorzyść klientów TFI.

— Możemy przewidywać, że stopa zwrotu z aktywów wycenianych w walutach obcych jest do powtórzenia. Jednak różnice kursowe raczej nie będą już takie korzystne. W lutym wyniki mogą być dużo gorsze, jeśli nie ujemne — prognozuje Wojciech Górny.

Kiedy trend na rynku walutowym odwróci się? Tego nie wiadomo. Wiadomo jednak, kto o tym zdecyduje.

— Złoty powinien znaleźć dno przed wakacjami, ale czy będzie to jeszcze przed świętami wielkanocnymi, to trudno powiedzieć. Trzeba podkreślić, że zmiana wartości złotego nie jest kwestią czasu. To kwestia kursu. Kiedy kilku dużych zagranicznych graczy dojdzie do wniosku, że już czas realizować zyski i trend się odwróci — mówi Krzysztof Stupnicki.

To oznacza, że trzeba ograniczyć ryzyko inwestycji i przeskoczyć z funduszy zagranicznych walutowych na inne, zanim rekiny zmienią trend notowań złotego.

Alternatywy i wpadki

Wśród pozostałych funduszy na próżno szukać takich, które zarobiły w styczniu ponad 10 proc. i nie była to zasługa różnic kursowych. Warto jednak przyjrzeć się grupie najbezpieczniejszych produktów inwestycyjnych, czyli obligacji krajowych. Od kilku miesięcy na rynku obligacji trwa hossa. To rezultat decyzji Rady Polityki Pieniężnej o cięciu stóp procentowych. Potwierdzają to wyniki funduszy inwestycyjnych. Najlepszy w tej kategorii w pierwszym miesiącu zarobił 1,98 proc. To SKOK Obligacji zarządzany przez Arkadiusza Bogusza z Credit Suisse AM.

Wiceprezes Union Investment TFI Zbigniew Jakubowski przewiduje, że na tych produktach można będzie zarobić nawet 10 proc. w skali roku.

Nie obyło się bez niespodzianek. Ujemną stopę zwrotu (-3,61 proc.) odnotował AIG Obligacji, który inwestuje w większości w krajowe obligacje skarbu państwa. Tym razem waluty działały na niekorzyść klientów.

— Ujemna stopa zwrotu funduszu AIG Obligacji to skutek różnic kursowych. Część portfela zainwestowaliśmy w obligacje zagraniczne. Chodzi o papiery krajów z naszego regionu. Niestety, ich waluty były jeszcze słabsze niż złoty. Jeszcze w grudniu na tych papierach można było dobrze zarobić. W pierwszym tygodniu stycznia trend się zmienił i jeszcze się nie odwrócił. Zakładamy, że stanie się to w lutym bądź w marcu — tłumaczy Krzysztof Stupnicki.

Jaskółka na GPW

Powody do zadowolenia w styczniu mieli klienci Commercial Union Małych Spółek, którym zarządza Rafał Janczyk. Zarobili na warszawskim parkiecie 0,36 proc., choć WIG20 stracił w tym czasie 10 proc.

— W skład aktywów subfunduszu wchodzą głównie spółki o niewielkim zadłużeniu i bez problemów z opcjami walutowymi, oczywiście według deklaracji zarządów. Pomogło też przeważenie mniejszych spółek, zgodne ze statutową polityką inwestycyjną. Indeks sWIG80 spadał w styczniu trzy razy wolniej niż WIG20. Ważne było też czasowe przeważenie bran- ży deweloperskiej w portfelu — wyjaśnia Rafał Janczyk.

Dobry wynik pomogły wypracować także niewielkie aktywa produktu, które wynoszą zaledwie 3,7 mln zł.

Jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale sygnalizuje zmiany. Wielu zagranicznych analityków przewiduje, że indeksy odbiją wraz z ustaleniem dna na złotym, a to może się stać szybciej, niż się spodziewamy.

Anna Borys

Możesz zainteresować się również: