Tanio prawie jak w Rosji

Marcin Musioł
19-12-2005, 00:00

Zmartwienie branży badawczej? Niskie ceny badań i mała liczba wykwalifikowanych specjalistów.

Rynek badawczy w Polsce powoli rośnie. W 2004 r. branża oszacowana została na 414 mln zł. Wstępne przewidywania Organizacji Firm Badania Opinii i Rynku (OFBOR) wskazują, że mijający rok przyniesie wzrost przychodów o 10 proc.

Zdecydowaną większość zysków firm badawczych generują badania marketingowe dla klientów biznesowych. Ważnymi zleceniodawcami są producenci towarów szybkozbywalnych, firmy z sektora farmaceutycznego, telekomunikacyjnego oraz informatycznego.

Płynne cenniki

Jednym z problemów polskiej branży badawczej są niskie ceny badań. W 2003 r. Światowe Stowarzyszenie Badaczy Rynku i Opinii Esomar przeprowadziło zestawienie poziomu cen badań na świecie. Okazało się, że w Polsce są one niemal czterokrotnie niższe niż w krajach Europy Zachodniej. Czesi płacą za badania ponad dwa razy więcej. Polskie ceny badań kształtują się zaś na podobnym poziomie jak w Rosji, na Ukrainie czy w Bułgarii.

— Konkurencja na rynku wpływa na obniżenie cen badań. Jednak ten rok przyniósł niewielki wzrost cen niektórych ich rodzajów — zapewnia Mateusz Galica, dyrektor marketingu w firmie TNS OBOP.

Branża badawcza niechętnie mówi o cenach za usługi. Agencje badawcze starają się podkreślać, że ich ustalenie w przypadku badań robionych według indywidualnych potrzeb klienta może być trudne. Koszt zależy od wielu czynników: rodzaju badania, metody zbierania informacji, rozmiaru i dostępności próby oraz liczby zaangażowanych osób. Jednak brak jasno sprecyzowanych cenników to także element taktycznej gry agencji badawczych, które w ten sposób chcą zapewnić sobie możliwie największą swobodę przy negocjacjach z klientami. Dlatego zdarza się, że ceny proponowane przez różne firmy badawcze za to samo badanie znacznie się od siebie różnią.

Tymczasem zarówno dla klientów biznesowych, jak i instytucjonalnych najważniejsza jest wciąż sama kwota, jaką wydadzą na ich przeprowadzenie.

— Niepokoi nas sytuacja, w której organizatorzy przetargów publicznych traktują cenę jako jedyne kryterium oceny ofert, pomijając przy tym warstwę merytoryczną. Dlatego OFBOR podjął akcję informacyjną wśród instytucji publicznych zlecających badania, mającą na celu naświetlenie tych kwestii — mówi Łukasz Mazurkiewicz, prezes OFBOR.

Specjaliści na lekarstwo

Wpływ na cenę badań ma m.in. dostępność wykwalifikowanych badaczy. W krajach, gdzie specjalistów jest wielu, ceny spadają, zaś tam, gdzie ich brakuje — rosną. Jednak w Polsce ta zależność nie występuje. Ceny są niskie, a firmy badawcze narzekają na brak przeszkolonych badaczy.

— Potrzebujemy dobrych fachowców, tymczasem w Polsce mamy nieco patologiczne zjawisko polegające na tym, że w programach studiów kierunków społecznych i ekonomicznych mało uwagi poświęca się badaniom rynku i opinii. W konsekwencji firmy badawcze zmuszone są inwestować dużo czasu w konieczne przeszkolenie absolwentów — wyjaśnia Łukasz Mazurkiewicz.

OFBOR, chcąc przeciwdziałać sytuacji, podjął współpracę z kilkoma uczelniami — oferuje studentom możliwość odbycia praktyk w instytutach zrzeszonych w organizacji.

Kiedy ceny badań kształtują się na niskim poziomie i brakuje specjalistów, firmy badawcze muszą obniżać koszty własne.

Nieuczciwi ankieterzy

Jednym ze sposobów jest zlecanie realizacji wywiadów z respondentami podwykonawcom. Często są nimi małe firmy badawcze, które wykonują badania siłami zatrudnionych czasowo, na umowę o dzieło, ankieterów — często przypadkowych i niezwiązanych z zawodem ludzi.

Taki model realizacji badań może prowadzić do zafałszowania danych wyjściowych. Ponieważ ankieterzy otrzymują wynagrodzenie zależne od liczby wywiadów, które wykonają, niektórzy z nich, chcąc wyjść na swoje, oszukują przy wypełnianiu ankiet.

— Zdarzają się sytuacje, w których osoby zatrudnione jako ankieterzy oszukują przy ich wypełnianiu. Jednak każdy ośrodek badawczy ma wewnętrzny dział kontroli, który weryfikuje na bieżąco ich prace. W przypadku stwierdzenia fałszerstw dana osoba traci pracę i zostaje wciągnięta na ogólobranżową czarną listę. W ten sposób nie zostanie już zatrudniona w żadnym ośrodku badawczym — zapewnia Mateusz Galica.

Skala tego procederu jest trudna do ustalenia. Jednak problem istnieje, zaś ośrodki badawcze sukcesywnie rozbudowują wewnętrzne działy kontroli.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Musioł

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Tanio prawie jak w Rosji