Tańszy prąd dla inwestora w strefie

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2023-09-13 18:30
zaktualizowano: 2023-09-13 20:00

Planujesz budowę centrum obliczeniowego? Produkcję magazynów energii? Zrób to w specjalnej strefie energetycznej - zachęca Anna Łukaszewska-Trzeciakowska odpowiedzialna za strategiczną infrastrukturę energetyczną.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • na czym polega pomysł stworzenia specjalnych stref energetycznych
  • jaki profil inwestorów był sondowany przez rząd
  • co strefy mają do zaoferowania
  • jakie będą wymogi dla potencjalnych inwestorów
  • jaki jest harmonogram przyjmowania i wybierania wniosków
  • jak pomysł oceniają trzej eksperci
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Po raz pierwszy o koncepcji specjalnych stref energetycznych usłyszeliśmy w lipcu. Anna Łukaszewska-Trzeciakowska, pełnomocnik odpowiedzialna za strategiczną infrastrukturę energetyczną, zapowiedziała wtedy przyciąganie inwestorów do stref za pomocą niższych cen energii. Więcej obiecała ujawnić po wakacjach i obietnicę spełniła. Główne filary koncepcji przedstawiła w trakcie forum ekonomicznego w Karpaczu, a z „PB” porozmawiała o szczegółach.

Szybki plan działania

Wiemy już, że obniżenie cen energii będzie wynikać z obniżenia tzw. opłaty jakościowej oraz sieciowej zmiennej. Jak oszacowała Anna Łukaszewska-Trzeciakowska, powinno to zaowocować ceną energii niższą o ok. 30 proc. w stosunku do ceny standardowej.

Wiemy też, że specjalnych stref energetycznych będzie na początku sześć i wszystkie są zlokalizowane w północnej części kraju, w okolicach Słupska, Bydgoszczy, Torunia, Olsztyna i Suwałk.

Czekamy na wyniki konsultacji
Mirosław Kamiński
prezes Słupskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej

Śledzę doniesienia o pomyśle stworzenia specjalnych stref energetycznych, ponieważ jedna z nich ma powstać u nas. Pomysł jest dobry. Słyszę przecież często od inwestorów, że potrzebują taniego prądu, stabilnych dostaw i stabilnej ceny. Dodatkowo, zwłaszcza od inwestorów zagranicznych, słyszymy o poszukiwaniu prądu zielonego, ze źródeł odnawialnych.

Diabeł tkwi w szczegółach, więc będziemy czekać na wyniki konsultacji. Na pewno jednak oferta korzystnej ceny energii może być uzupełnieniem naszej oferty dla inwestora.

Plan zakłada przeprowadzenie szerszych konsultacji w drugiej połowie października, publikację informatora postępowania w listopadzie, przyjmowanie i rozpatrywanie wniosków od inwestorów w drugiej połowie grudnia i wejście w życie niższych stawek za energię już 1 stycznia 2024 r.

- Jeśli w pierwszej edycji wypełnimy wszystkie lokalizacje, to będziemy szczęśliwi – mówi Anna Łukaszewska-Trzeciakowska.

Zauważa też, że szybki harmonogram ma związek ze spodziewaną odbudową Ukrainy, wywołanym nią ruchem inwestycyjnym oraz popytem na pracowników czy sprzęt.

- Chcę zdążyć wcześniej – mówi Anna Łukaszewska-Trzeciakowska.

Czekając na lepsze sieci

Do pośpiechu skłania też stan sieci energetycznych w Polsce. Są wiekowe, nie dają rady przyłączyć wszystkich planowanych źródeł odnawialnych (stąd głośny problem odmów przyłączenia), ponadto wymagają rozbudowy, by w przyszłości przyjąć do systemu prąd z atomu i wiatraków na Bałtyku.

- Dlatego naszym celem jest zachęcenie firm do inwestowania w północnej części Polski. To tam powstanie elektrownia atomowa, offshore, tam też mamy najwięcej OZE. Warto zużywać energię tam, gdzie jest produkowana, bo to mniej obciąża sieci. Poza tym chodzi o to, by mieszkańcy Suwałk, Olsztyna i Słupska nie musieli już masowo wyjeżdżać do pracy do Warszawy, Gdańska, Wrocławia czy doliny lotniczej – tłumaczy Anna Łukaszewska-Trzeciakowska.

Przyznaje jednocześnie, że strefy energetyczne to rozwiązanie przejściowe.

- Liczę, że za 6-7 lat sieci przesyłowe i dystrybucyjne w Polsce będą zmodernizowane, elastyczne i pozwolą na bezproblemowe lokowanie biznesu w dowolnym miejscu naszego kraju – mówi Anna Łukaszewska-Trzeciakowska.

Ceny energii to tylko jeden z licznych parametrów
Rafał Pulsakowski
BIG TREE Consulting Group

Pomysł stworzenia specjalnych stref energetycznych wydaje się sensowny i naturalny, jeśli weźmiemy pod uwagę specyfikę polskiego systemu elektroenergetycznego. Skoro na północy ma powstać atom i wiatraki na morzu, to lepiej wykorzystać nadwyżki energii na miejscu, zamiast przesyłać na południe przy znanym wszystkim stanie sieci przesyłowych. Niższa cena energii to też atrakcyjny dodatkowy argument zachęcający do inwestycji właśnie w takich lokalizacjach.

Z punktu widzenia inwestorów wygląda to jednak mniej jednoznacznie. Wymóg zużycia 100 GWh rocznie oznacza, że mówimy o dużych inwestycjach. Dla takich przedsięwzięć ceny energii to tylko jeden z licznych parametrów, które są brane pod uwagę. Ważne są też drogi, lotniska czy tradycje przemysłowe, które przejawiają się w kwalifikacjach mieszkańców i doświadczeniu samorządowców w kontaktach z biznesem. Z takich powodów duże inwestycje lokują się w większości raczej na południu Polski. Trudno to zrównoważyć jednym administracyjnym ruchem w obszarze cen energii.

Ponadto ekonomika dużych inwestycji szacowana jest w perspektywie naprawdę wielu lat. Można się zastanawiać, czy przy tak długim horyzoncie analizy dzisiejsza niestabilność cen energii ma kluczowe znaczenie.

Harmonogram w cieniu wyborów

Pomysł zakłada przyciągnięcie na północ firm o rocznym zużyciu energii powyżej 100 GWh. Nie ma wymagań co do profilu działalności, choć Anna Łukaszewska-Trzeciakowska chętnie podkreśla, że chodzi o firmy innowacyjne. Wymaganie jest jedno – inwestor miałby wybudować magazyn energii, choć jego moc nie została sprecyzowana.

Potencjalni inwestorzy byli już sondowani.

- Inwestorów w konsultacjach było wielu. Zwracaliśmy się do firm innowacyjnych, energochłonnych, ale niekoniecznie hut. Dużo energii zużywają przecież data center, centra obliczeniowe czy zakłady produkujące magazyny energii. Pytaliśmy, czego potrzebują. W odpowiedzi słyszeliśmy: taniego prądu, w dużej ilości – opowiada Anna Łukaszewska-Trzeciakowska.

Oczekuje, że we wnioskach inwestorzy przedstawią, co w takich strefach chcieliby stworzyć. Wnioski oceniać będzie Urząd Regulacji Energetyki, w oparciu o zasady z opublikowanego wcześniej informatora. Operatorem stref będzie zaś Agencja Rozwoju Przemysłu.

Otwartym pytaniem pozostaje to, jak na zapowiedziany proces wpłyną wybory parlamentarne, które odbędą się 15 października. Z jednej strony URE, jako regulator, jest niezależny od rządu, z drugiej strony promotorem pomysłu jest obecny rząd.

Strefy dobrze wyposażone

Anna Łukaszewska-Trzeciakowska podkreśla, że wybrane lokalizacje mają bardzo dobre połączenie drogowe i kolejowe, dostęp do gazu i prądu, możliwość przyłączenia dużego odbiorcy prądu oraz 100-200 ha gruntu.

- Wyraźne granice tych stref jeszcze ogłosimy – mówi pełnomocniczka.

Wyjaśnia, że w pierwszej przymiarce do wyboru lokalizacji w grę wchodziło kilkadziesiąt miejsc.

- Potem dokładaliśmy istotne warunki, czyli np. bliskość sieci PSE, obecnej i planowanej, bliskość sieci gazowej, dróg oraz kolei. Poprosiliśmy też ARP o przeanalizowanie lokalizacji pod kątem własności gruntów. Zostało nam ok. 12 miejsc, które pokazaliśmy w nieformalnych rozmowach inwestorom. Wskazali sześć – opowiada Anna Łukaszewska-Trzeciakowska.

Piaskownice już czekają

- Z punktu widzenia legislacji podstawa jest już przygotowana, wymaga tylko drobnych korekt. Do prawa energetycznego ostatnia duża nowelizacja wprowadziła piaskownice legislacyjne, czyli konstrukcję, która pozwala URE wprowadzić na trzy lata, z możliwością przedłużenia o kolejne trzy, odstępstwa od zasad prawa energetycznego. To właśnie tej konstrukcji chcemy użyć – wyjaśnia Anna Łukaszewska-Trzeciakowska.

Zaznacza, że nie mówimy tu o łącznie sześciu latach od złożenia przez inwestora wniosku, ale o sześciu latach od zbudowania przez niego np. data center i rozpoczęcia kupowania energii.

Zachęty dla inwestorów są potrzebne
Wojciech Tyborowski
dyrektor Invest in Pomerania

Dla inwestorów, zwłaszcza dużych odbiorców energii, istotny może być okres, przez który zaproponowane instrumenty wsparcia miałyby obowiązywać. Okres 3-6 lat wydaje się krótki. Generalnie jednak zachęty dla inwestorów uważam za potrzebne. W wielu krajach widzimy przecież praktyki protekcjonistyczne, konkurencja o inwestorów się zaostrza. Jednocześnie dla inwestorów, poza ceną energii, ogromne znaczenie ma jej źródło. Poszukiwane są oczywiście źródła zielone.