W piątek Główny Urząd Statystyczny podał, że ceny towarów i usług konsumpcyjnych w lutym wzrosły o 3,3 proc. w stosunku do lutego 2008 roku. Narodowy Bank Polski podał dane o lutowej podaży pieniądza i mniejszym w styczniu deficycie na rachunku obrotów bieżących.
Zdaniem głównego ekonomisty PKO BP Łukasza Tarnawy, inflacja w lutym jest głównie efektem wzrostów cen paliw i kosztów energii elektrycznej. "W zakresie usług i pozostałych dóbr nie widać tendencji niepokojących (...). Jeżeli będziemy mieli do czynienia z kontynuacją trendu umocnienia złotego i oczekiwanym osłabieniem popytu w sferze realnej, to będziemy stopniowo zmierzać do poziomu 2,5 proc." - powiedział Tarnawa. Według niego wskaźnik ten może być osiągnięty w drugim kwartale tego roku.
Ekonomista uważa, że pokazane przez NBP dane na temat deficytu na rachunku obrotów bieżących są dobre. Jego zdaniem za spadek ujemnego salda odpowiedzialny jest niższy deficyt handlowy, wynikający m.in. ze znacznego ograniczenia importu.
"Widać w danych, że ograniczenie popytu wpływa na import, jednocześnie słabszy eksport, który jest +importochłonny+, także osłabia dynamikę importu" - tłumaczy ekonomista.
Zwrócił uwagę na dane wskazujące na napływ inwestycji bezpośrednich. "To bardzo dobry sygnał. Nie widać też dramatycznego odpływu po stronie inwestycji portfelowych" - wyjaśnił.
Jego zdaniem z analizy przepływu środków na rachunku bieżącym nie wynika, że w styczniu mieliśmy do czynienia z "dramatyczną skalą odpływu kapitału z Polski", co uzasadniałby silne osłabienie złotego w pierwszych dwóch miesiącach roku. Według ekonomisty uzasadnione są oczekiwania umocnienia złotego w średniej perspektywie.
Odnosząc się do danych NBP na temat podaży pieniądza w lutym oraz wielkości kredytów i depozytów Tarnawa powiedział, że analizując te ostanie, trzeba brać pod uwagę silne osłabienie złotego, które wpływa na zmianę wartości już udzielonych kredytów wyrażonych w złotych.
"Z danych tych wynika, że wzrost kredytów dla przedsiębiorstw jest prawie zerowy. Widać zaostrzenie polityki kredytowej, zanik akcji kredytowej dla firm. To negatywna perspektywa, jeśli chodzi o przyrost inwestycji" - ostrzega ekspert.
Według niego gospodarstwa domowe są wciąż kredytowane, choć akcja w kredytach konsumpcyjnych i mieszkaniowych jest znacznie niższa niż w boomie.
Według opublikowanych w piątek danych GUS ceny towarów i usług konsumpcyjnych w lutym wzrosły o 3,3 proc. w stosunku do lutego 2008 roku, a w stosunku do stycznia o 0,9 proc.
Rynek oczekiwał inflacji w lutym na poziomie 3,3 proc. Ministerstwo Finansów szacowało, że w ujęciu rocznym ceny w lutym wzrosną o 3,4 proc.
Jednocześnie GUS zweryfikował swoje dane na temat inflacji styczniowej. Zdaniem urzędu, wyniosła ona 2,8 proc. a nie 3,1 proc. jak wcześniej wstępnie szacowano.
Zgodnie z danymi NBP deficyt w obrotach bieżących w styczniu wyniósł 1078 mln euro wobec 1920 mln euro w grudniu 2008 r. Analitycy oczekiwali deficytu na poziomie 1472,5 mln euro.
W lutym podaż pieniądza wzrosła o 1,4 proc. mdm i wyniosła 678 376,6 mln zł. Wartość depozytów wzrosła o 1,1 proc. wynosząc 580,940 mln zł. Wartość kredytów wzrosła o 2,3 proc. i wyniosła 681 697,8 mln zł.