Tbilisi czeka na polski biznes

Rynki zagraniczne: Zasady prowadzenia biznesu w Gruzji są niekiedy lepsze niż w naszym kraju. Przedsiębiorcy, którzy tego doświadczają, dziwią się, że wciąż jest tam mało polskich firm. Relacje te może zmienić najbliższe dwustronne forum inwestycyjne

200 tys. EUR — tyle na koniec 2012 r. było polskich inwestycji w Gruzji. Statystyki poprawi ubiegłoroczna transakcja Asseco, które za 1,5 mln USD kupiło 51 proc. udziałów w Onyx Consulting. To jednak wciąż zaskakująco mało.

FOT. Bloomberg
Zobacz więcej

FOT. Bloomberg

— Polscy biznesmeni po kilku dniach na miejscu często mówią, że tu pieniądze leżą na ulicy. To przesada, ale na pewno niezagospodarowanych nisz jest mnóstwo. Polscy przedsiębiorcy aktywnie działają na Ukrainie i Białorusi, w Rosji, nawet w Mołdawii. Liczę, że przyszedł czas na Gruzję — uważa Maciej Chrzanowski, II sekretarz ds. ekonomicznych Ambasady RP w Tbilisi. O świetnych warunkach przeświadczony jest ambasador.

— Gruzja jest liderem reform wśród krajów postsowieckich. Zarejestrowanie firmy zajmuje jeden dzień, a rozliczenia z fiskusem odbywają się w całości online. To wszystko składa się na naprawdę korzystny klimat inwestycyjny i przekłada się na obecność dużych unijnych inwestorów: Czechów w energetyce, Niemców w budownictwie, Włochów w rolnictwie. W ciągu najbliższych miesięcy, dzięki pogłębionej i wszechstronnej umowie o wolnym handlu z UE (DCFTA), Gruzja uzyska praktycznie pełny dostęp do ogromnego unijnego rynku — mówi Andrzej Cieszkowski, ambasador RP w Tbilisi.

— Gruzja daje dostęp do ponad 350 potencjalnych klientów dzięki umowom o wolnym handlu z krajami CIS i Turcją. 27 czerwca podpiszemy umowę stowarzyszeniową i umowę DCFTA. Zajęła 8. miejsce w tegorocznym rankingu Banku Światowego Doing Business. W inwestycjach pomogą państwowy Partnership Fund i prywatny Georgian Co-Investment Fund — zachęca Kristine Meparishvili z Invest in Georgia.

Polsko-gruzińskie relacje może zmienić pierwsze Forum Inwestycyjne Polska-Gruzja, które odbędzie się 1 lipca w Warszawie.

Baza na Kaukaz

Przedsiębiorcy uważają, że to rynek wart grzechu.

— Nie ma w Gruzji wielu polskich firm. Działamy tu od 2010 r., weszliśmy na ten rynek przez przypadek. Mój szef zatrudniał Gruzina, który przekonał go, że warto spróbować. Jemu się nie udało, ale mnie — tak. Mam doświadczenia z Ukrainy, gdzie otwierałem oddział Tedex w 2003 r. Nie ma porównania. Gruzja jest bardzo dobrze zorganizowana, uruchamianie działalności odbywa się tak jak w Polsce — opowiada Dariusz Palonka ze spółki Tedex Gruzja, producenta i dystrybutora olejów smarowych.

Potwierdza to Ireneusz Derek, od czterech lat właściciel Plastics Georgia, producenta plastikowych produktów reklamowych, budowlanych, opakowaniowych, przemysłowych i dekoracyjnych.

— Zasady prowadzenia biznesu są europejskie, czasem nawet lepsze niż w Polsce. Dzięki prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu nastawienie Gruzinów do Polaków jest bardzo ciepłe. Rynek jest jeszcze na bardzo wczesnym etapie rozwoju, więc warto spróbować tu swoich sił. Gruzja jest niewielka, liczy 4,4 mln mieszkańców, ale to centrum Kaukazu, z którego działamy na Armenię (3 mln mieszkańców) i Azerbejdżan (9,1 mln) — mówi Ireneusz Derek.

Także Lanvar, dostawca wyposażenia i produktów kosmetycznych dla hoteli, traktuje Gruzję jako bazę na Kaukaz. Grzegorz Prokopiuk z Lanvaru potwierdza, że rynek jest niewielki, ale ma duże perspektywy i możliwości.

Pod górkę

Jednak nie wszystkie doświadczenia zebrane przez 10 lat działalności na tym rynku są pozytywne. — Minusem jest zmieniająca się sytuacja polityczna, co oznacza zmiany dla przedsiębiorców. Kredyt obrotowy dla firmy jest oprocentowany na 20 proc. lub więcej. Ubezpieczenie kredytu kupieckiego w Polsce jest drogie, więc większość wymiany handlowej odbywa się na podstawie 100-procentowych przedpłat lub z bardzo krótkimi terminami płatności — opowiada Grzegorz Prokopiuk.

Jego zdaniem, Gruzini prowadzą biznes na podstawie dżentelmeńskich umów. — Gdy przedstawiliśmy dystrybutorowi bardzo restrykcyjną umowę, gdzie wymienione są kary i punkty odpowiedzialności, nasz partner był urażony, zmieniliśmy dokument.

Z drugiej strony, gdy trzy lata temu nasz dystrybutor stracił płynność i wsparliśmy go finansowo, przedsiębiorca obiecał zwrócić pieniądze i zrobił to. Niekiedy gruzińskie firmy gubi brak specjalizacji, jedna spółka np. importuje samochodyi mięso. Dużym utrudnieniem są niekorzystne połączenia lotnicze z Polski do Gruzji, loty odbywają się tylko nocą — wymienia Grzegorz Prokopiuk. Tedex, który ma w Gruzji drugą nogę — transport, narzeka, że z Gruzji nie ma co wywozić.

— Na razie samochody jadą z Gruzji do Turcji puste i dopiero tam je ładujemy. Z Gruzji wywozi się głównie wodę i wino. Polscy importerzy win nie byli jednak zainteresowani tak dużym transportem, więc wciąż szukamy klientów — przyznaje Dariusz Palonka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Tbilisi czeka na polski biznes