Telekomy celują w milenialsów

opublikowano: 09-05-2019, 22:00

Orange uruchamia ofertę, w ramach której usługi i pakiety można włączać i wyłączać z poziomu aplikacji. W pierwszym kwartale urósł szybciej niż T-Mobile.

Trzeba zainstalować aplikację, zrobić sobie selfie i zeskanować dokument tożsamości, potem wystarczy podpiąć kartę kredytową i już można wybierać pakiety gigabajtów mobilnego internetu i uruchamiać nielimitowane rozmowy, a jeśli coś się nie spodoba — to po miesiącu zrezygnować. Taką ofertę — pod nazwą Flex — uruchamia właśnie Orange Polska. Telekom nazywa to „zmianą reguł gry na rynku”.

Orange Polska, którym
kieruje Jean-François Fallacher, przedstawił wstępne wyniki za II kwartał.
Zobacz więcej

W górę:

Orange Polska, którym kieruje Jean-François Fallacher, przedstawił wstępne wyniki za II kwartał. Fot. WM

— To nie oferta pre-paid i nie oferta post-paid, tylko cyfrowy operator bez zobowiązań — mówi Jean-Franćois Fallacher, prezes Orange Polska.

Sprowadzenie usług telekomunikacyjnych do szwedzkiego stołu z pakietami w aplikacji to nie nowość. Na początku ubiegłego roku wystartował operator wirtualny Folx, stworzony przez wieloletnich pracowników Playa i celujący w tzw. milenialsów. Folx opierał się w całości na aplikacji, w której można wybrać numer i zamówić kartę SIM, ustawić płatności za rachunki kartą kredytową i skonsultować się z biurem obsługi klienta. Jego przedstawiciele otwarcie mówili o inspiracji modelem subskrypcyjnym stosowanym przez Spotify czy Netflix i zapowiadali międzynarodową ekspansję, wystarczyło jednak pół roku, by ogłosili zakończenie działalności. Potem, w październiku ubiegłego roku, ofertę Next uruchomił Play, który nazywał to „pierwszą siecią komórkową w aplikacji na zasadzie subskrypcji”.

— Pracowaliśmy nad tą ofertą prawie dwa lata, opierając się na badaniach preferencji klientów. Na razie kierujemyją tylko do klientów indywidualnych, ale wierzymy, że pełna obsługa z poziomu aplikacji to przyszłość branży telekomunikacyjnej i chcemy oferować te funkcje innym klientom — mówi Artur Stankiewicz, dyrektor marketingu rynku konsumenckiego w Orange Polska.

Orange, który w ubiegłym tygodniu przedstawił wyniki kwartalne, miał w pierwszym kwartale tego roku 2,78 mld zł przychodów, o 2,6 proc. więcej, niż rok wcześniej, natomiast jego wynik EBITDA (po uwzględnieniu kosztów leasingu) skurczył się o 2,4 proc., do 643 mln zł. Na wynik ten pracowało — poza klientami telefoniii internetu stacjonarnego — 14,84 mln użytkowników telefonii komórkowej, o 3,3 proc. więcej niż rok wcześniej. To szybszy wzrost niż ten, którym może pochwalić się mniejszy konkurent Orange — T-Mobile Polska. Kontrolowany przez Deutsche Telekom operator miał na koniec pierwszego kwartału 10,82 mln użytkowników usług mobilnych, co oznacza wzrost o 3 proc. Przychody skurczyły się o 4,7 proc., do 1,496 mld zł, wynik EBITDA (również po odliczeniu leasingu) skoczył natomiast o 0,5 proc., do 398 mln zł.

— W porównaniu z ubiegłym rokiem wykazaliśmy spadek przychodów, za sprawą zmiany strategii biznesowej w obszarze działalności hurtowej oraz negatywnego wpływu siły wyższej — pożaru, który zakłócił działania naszego data center w lutym tego roku. Jednak najważniejsze jest dla nas, że przychody z usług mobilnych wzrosły w ujęciu rocznym o 2,8 proc., co odzwierciedla wzrost bazy klientów i pozwoliło nam wypracować stabilny wynik EBITDA w bardzo trudnym z punktu widzenia operacyjnego kwartale — mówi Juraj Andras, szef finansów T-Mobile Polska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy