Telepraca się opłaca

Marta Biernacka, Joanna Inorowicz
10-10-2005, 00:00

Wielu ceni sobie pracę w domowym zaciszu. Brak stresu podwyższa wydajność, a przy okazji jest więcej czasu dla rodziny.

Magdalena Klimek-Cieślak z działu human resources IBM Polska należy do nocnych sów, a nie rześkich i od świtu pełnych energii skowronków. Najlepsze pomysły przychodzą jej do głowy wieczorem. Wtedy jest najbardziej skupiona. Rankiem trudniej jej zebrać myśli. Dlatego pracuje koncepcyjnie w ten jeden dzień w tygodniu, kiedy zostaje w domu.

— Oszczędzam czas, bo nie jadę do biura i nie stoję w korkach. Mogę 40 minut dłużej pospać, wypić kawę i w domowym ubraniu zasiąść do komputera. Lepiej organizuję sobie dzień, część pracy mogę wykonać wieczorem — mówi Magdalena Klimek-Cieślak.

W systemie tzw. homeworkingu pracuje od półtora roku. Ma swój kąt przy biurku pod oknem i niezbędne narzędzia informatyczne, dzięki którym pozostaje w stałym kontakcie z firmą.

— Cisza i spokój sprzyjają koncentracji. W domu jestem bardziej wydajna. Kiedy mój młodszy syn wraca ze szkoły, mogę zamienić z nim dwa słowa. Czuję, że jestem bliżej rodziny — tłumaczy Magdalena Klimek-Cieślak.

Homeworking jest formą telepracy wykonywanej poza biurem na rzecz pracodawcy lub klienta za pomocą nowoczesnych środków przekazu: telekomunikacji i internetu. Może polegać na wykonywaniu części zadań w domu, a części w biurze. Może też być pełnowymiarową pracą wyłącznie w domu.

Według badań Centralnego Instytutu Ochrony Pracy (CIOP) w Polsce w 2002 r. co 50. pracownik zatrudniony był w systemie telepracy.

Pracownik zadowolony

W IBM Polska system telepracy wprowadzono w 2001 r. jako element międzynarodowej polityki korporacyjnej. Obecnie w polskiej spółce około 20 proc. zatrudnionych pracuje w domu, w jej siostrzanych spółkach za granicą — średnio 40 proc.

— Homeworking jest częścią strategii IBM. Ma ona na celu utrzymanie równowagi między życiem zawodowym a prywatnym pracownika. Odpowiada na zapotrzebowanie ludzi, z których wielu podróżuje czy jeździ do klienta. Powrót do biura byłby dla nich stratą czasu i dodatkowym kosztem. Poza tym jest to też duży plus dla firmy. Pracownicy są bardziej zmotywowani i wydajni — uważa Hanna Dereszyńska, dyrektor personalny w IBM Polska.

Telepraca stwarza szansę aktywności zawodowej kobietom wychowującym dzieci i osobom opiekującym się starszymi.

— Ułatwia ułożenie elastycznego harmonogramu dnia, zmniejsza poziom stresu związanego z codziennym pośpiechem — mówi Maria Konarska, prof. CIOP.

Katarzyna Janik, menedżer ds. marketingu w IBM, mieszka 20 km od siedziby firmy. W dni, w których pracuje w domu, oszczędza dwie godziny.

— Dla matki dwojga małych dzieci to bardzo dużo. Poza tym przebywanie w domu pozwala mi się wyciszyć i zrelaksować. W biurowej otwartej przestrzeni często nie mogę się skupić, bo jest za głośno — mówi Katarzyna Janik.

Telepraca ułatwia młodym mamom powrót do pracy po urlopie macierzyńskim. Nie tracą kontaktu z firmą.

— Po urlopie macierzyńskim pracowałam najpierw na pół, a później na trzy czwarte etatu. Część obowiązków służbowych wykonywałam w domu, kiedy dzieci poszły spać — opowiada Maria Oskroba, PR menedżer w Tchibo.

Pracodawca oszczędny

Z analiz CIOP wynika, że wydajność osób pracujących w domu zwiększa się o blisko 15 proc. Poza tym z punktu widzenia firmy są jeszcze inne plusy: zmniejszenie powierzchni biurowej, redukcja kosztów utrzymania stanowisk pracy, absencji chorobowej, spóźnień, liczby nadgodzin oraz miejsc parkingowych.

W dziale Sławomira Wronki, dyrektora ibm. com, z homeworkingu korzysta kilka osób.

— Oszczędzają czas na dojazdy do biura, a firma zmniejszyła liczbę biurek. Pracownicy mogą zmieniać się przy stanowiskach. Osoba przychodzi, loguje się na dowolny telefon i podłącza komputer. Taki sposób pracy potocznie nazywa się gorącymi biurkami — mówi Sławomir Wronka.

Grunt to organizacja

Pracodawca, który zdecyduje się wprowadzić system telepracy, musi przygotować się na inwestycje w sprzęt i stworzyć regulamin homeworkingu.

— Standardowe wyposażenie telepracownika w IBM to dodatkowa linia telefoniczna w jego domu. Jeśli nie da się jej zainstalować, podwładny może wykorzystywać prywatną linię, a następnie na podstawie billingu zwracamy mu koszty. Takiej osobie zakładamy również stałe łącze internetowe — tłumaczy Hanna Dereszyńska.

Magdalena Klimek-Cieślak bardzo chwali sobie firmowe komunikatory.

— Działają na zasadzie gadu-gadu. Obok maila i telefonu są środkiem komunikacji z szefem i zespołem. Dzięki nim mogę szybko skontaktować się z dowolnym człowiekiem z IBM — wyświetla się jego zdjęcie i krótki opis stanowiska. To ułatwia identyfikację rozmówcy — mówi Magdalena Klimek-Cieślak.

Istotne jest określenie zasad telepracy. W domu mogą być zatrudnieni tylko ci, których pracę można weryfikować według wykonanych w terminie zadań albo osiągniętych celów.

— Część moich handlowców dzwoni do klientów z domu. Rozmowy są rejestrowane. Rozliczam ich z liczby tygodniowych kontaktów z klientami, a pracowników wyjeżdżających w teren z wyników sprzedaży — wyjaśnia Sławomir Wronka.

Jak podkreśla Hanna Dereszyńska, decyzja o wprowadzeniu danej osoby do systemu jest rozpatrywana indywidualnie.

— Problemów nie ma np. z programistami, bo ich praca nie wymaga stałej obecności w biurze. Inaczej jest z asystentką czy kadrowcem. Ale pracownik nie może stracić kontaktu z firmą. Dlatego nasz regulamin pozwala na maksymalnie trzy dni telepracy — mówi Hanna Dereszyńska.

Pracownik składający wniosek o włączenie do programu musi zdawać sobie sprawę, że jego numer domowy będzie ogólnie dostępny w firmie. Wymogiem jest też to, że minimum 4-5 godzin musi być aktywny w czasie, kiedy w firmie toczy się normalne życie — na przykład od 9.00 do 12.00.

— Homeworking wymaga samodyscypliny. Wiem jednak, że muszę się wykazać, być dyspozycyjna. Nie chcę stracić możliwości pracy w domowym gnieździe — mówi Katarzyna Janik.

Okiem eksperta

Tylko dla zdyscyplinowanych

Zatrudniamy 20 osób, głównie informatyków. Pozwalamy pracownikom na telepracę pod kilkoma warunkami. Musi to być osoba zdyscyplinowana, która potrafi realizować wyznaczone zadania w terminie. Pracownik, który chce pracować w domu, zaczyna od pracy w biurze — inny model się nie sprawdził.

Na rynku usług IT jest dużo dobrych pracowników, którzy mogą sobie pozwolić tylko na pracę zdalną. Są to np. osoby mieszkające daleko od siedziby firmy. Mamy pracownika, który przyjedzie na trzy tygodnie wdrożenia, po czym będzie pracował w domu w Poznaniu i przyjeżdżał raz w miesiącu na spotkania projektowe.

Zaletami telepracy są m.in. oszczędność miejsca w firmie i elastyczność we współpracy z ludźmi.

Piotr Ogonowski prezes warszawskiej firmy Experter

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Biernacka, Joanna Inorowicz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / / Telepraca się opłaca