Telewizja Polska prognozuje, że w tym roku będzie miała 60 mln zł straty. W 2011 r. miała 88 mln zł pod kreską. TVP twierdzi, że część prognozowanej straty wynika z kosztów obsługi EURO 2012 i konieczności równoległego nadawania naziemnej telewizji cyfrowej i analogowej.
— Gdy będzie mecz finałowy z udziałem Polaków, nasz wynik finansowy się poprawi — żartuje Juliusz Braun, prezes TVP. Do śmiechu mu jednak nie jest. Władze TVP upubliczniły wczoraj listy skierowane do ministra finansów i ministra skarbu.
„W efekcie całkowitego załamania systemu publicznego finansowania, w tym w szczególności na skutek masowego nieprzestrzegania obowiązującego prawa w zakresie wnoszenia opłat abonamentowych, może nastąpić w naszym kraju bezprecedensowy w skali UE upadek mediów publicznych” — napisali Juliusz Braun i Stanisław Jekiełek, szef rady nadzorczej TVP, w liście do Jacka Rostowskiego.
Problemem TVP są malejące wpływy z reklam i abonamentu, stąd apel o uszczelnienie systemu abonamentowego. TVP, która jest najmniej efektywnym nadawcą na rynku, przeprowadza restrukturyzację. W ciągu ostatnich dwóch lat zatrudnienie zmniejszyło się o 650 osób, do 3560.
— W ciągu 3-4 lat koszty w firmie zostały zmniejszone o ponad 600 mln zł — mówi Stanisław Jekiełek. Spółka nie udzieliła jasnej odpowiedzi na pytanie, czy ma plan B, na wypadek gdyby politycy pozostali głusi na apele.
— Uczestniczymy w konsultacjach projektu ustawy medialnej z ministrem Bonim — mówi Juliusz Braun.
Z informacji „PB” wynika, że TVP dopiero zamierza się przygotować do stworzenia takiego scenariusza. Jednym z pomysłów jest podzielenie się udziałami własnościowymi w 16 ośrodkach regionalnych z samorządami. To kontrowersyjny pomysł, bo może uzależnić ośrodki TVP od lokalnych polityków. TVP, podobnie jak pozostali nadawcy, martwi się sygnałami, że rząd może przesunąć datę wyłączenia pierwszych nadajników analogowych.
— Rozważymy przyłączenie się do roszczeń innych nadawców i wniesienia sprawy o odszkodowanie za poniesione koszty — mówi Juliusz Braun.