Zaprojektować w Polsce, zlecić produkcję w Azji, przywieźć do kraju i sprzedać w dyskontach — taka jest strategia biznesowa giełdowego TelForceOne, które m.in. dzięki współpracy z Biedronką wyrósł na jednego z największych dystrybutorów telefonów, smartfonów i akcesoriów. Plan spółki na ten rok jest prosty — zwiększyć przychody, które w 2013 r. urosły o 28 proc., do 155,7 mln zł. I to znacznie.
— Jesteśmy w stanie utrzymać dwucyfrowe tempo wzrostu przychodów na bazie jedynie wzrostu organicznego — a możemy urosnąć jeszcze szybciej, gdy uda nam się podpisać umowę na dostawy smartfonów z którymś z operatorów komórkowych. Wszyscy gracze znają naszą ofertę i rozmowy się toczą. Być może już w drugim kwartale zaczniemy współpracę z jednym z telekomów, choć jeszcze za wcześnie na twarde deklaracje — mówi Wiesław Żywicki, wiceprezes TelForceOne.
Spółka ogłosiła w tym tygodniu „plan rozwoju grupy kapitałowej w 2014 r.”. Konkretnych prognoz wzrostu przychodów i zysków w nim nie ma, ale są m.in. zapowiedzi rozwoju na rynkach zagranicznych (dziś odpowiadają za niespełna 50 proc. sprzedaży grupy) czy rozbudowy franczyzowej sieci Teletorium, w której na koniec ubiegłego roku było 151 punktów. W tym roku ma być co najmniej 200.
— Na giełdzie akcje TelForceOne są mocno niedowartościowane, a na spotkaniach z analitykami ciągle słyszeliśmy, że jesteśmy „mali”. Przez to naszymzdaniem zainteresowanie spółką było zbyt niskie, jak na jej potencjał i stabilny wzrost wskaźników w ostatnich latach — mówi Wiesław Żywicki.
„Zwiększanie masy” ma pozwolić spółce na realizację większych zamówień i dostarczanie szerszego asortymentu.
— Będziemy sprzedawać więcej produktów znanych marek, bo jest na nie popyt. Ich marżowość jest oczywiście niższa niż produktów marki własnej, ale pozwolą nam zwiększyć skalę działania — mówi Wiesław Żywicki. Od trzeciego kwartału ubiegłego roku przychody spółki — która w ubiegłym roku miała 4,2 mln zł zysku netto — pompuje też sprzedaż elektronicznych papierosów.
— E-papierosy i wkłady sprzedają się bardzo dobrze — w ostatnim kwartale odpowiadały już za ok. 5 proc. przychodów grupy. Ich sprzedaż rośnie wyraźnie szybciej niż innych kategorii — mówi Wiesław Żywicki.