Telimena chce wrócić na sklepowe półki

  • Alina Treptow
opublikowano: 11-06-2014, 00:00

Jest szansa, że peerelowska, luksusowa marka dla pań zostanie wskrzeszona. Nie za późno?

Moda na odkrywanie i odświeżanie marek rodem z PRL dotarła również do branży modowej. Do reaktywacji marki Telimena przymierza się Towarzystwo Akcyjne Telimena (TAT).

Zobacz więcej

Fot. Ashton, CC BY 2.0

— Rozważamy powrót na rynek masowy. Prowadzimy analizy, decyzja jeszcze nie zapadła. Pytanie, czy znajdzie się miejsce na polską markę biznesową z wyższej półki, z cenami powyżej 1 tys. zł i czy będzie miała ona szansę konkurować z międzynarodowymi koncernami — zastanawia się Tadeusz Wawrzyniak, prezes Telimeny.

TAT, razem z designem marki, będzie mogło sprzedać nie byle jaką historię. Dom Mody Telimena przez dekady był kojarzony z luksusem i najnowszymi trendami, które docierały nad Wisłę. W latach 80. w strojach łódzkiej marki można było zobaczyć Grażynę Szapołowską, Annę Seniuk czy Irenę Santor. W garsonce uszytej w zakładach Telimeny w 1996 r. Wisława Szymborska odbierała literacką Nagrodę Nobla. Wówczas marka miała już jednak kłopoty związane z zalewem tańszych ubrań. Ostatecznie nie poradziła sobie w nowej rzeczywistości i blisko dwie dekady temu zniknęła z rynkumasowego. Nadal działa, ale tylko B2B — projektuje i szyje uniformy dla wojska i firm — PKP czy PLL LOT. W 2011 r. przychody TAT wyniosły ok. 6 mln zł, a zysk netto był na poziomie kilkuset tysięcy złotych. Eksperci zwracają uwagę, że na rynku są marki odnoszące mniejsze lub większe sukcesy, których korzenie również sięgają PRL. Przykładami są Vistula czy Próchnik.

— Obie marki działają od początku transformacji, konsumenci nie zdążyli więc o nich zapomnieć, a młodsze pokolenie miało okazję je poznać. Na reaktywację Telimeny może być za późno. Nowe pokolenie w ogóle jej nie kojarzy, więc trzeba będzie budować wizerunek od nowa, co wiąże się z dużymi wydatkami. Nie wiem, czy w takiej sytuacji łatwiejsze nie byłoby zbudowanie nowego brandu — zastanawia się Jerzy Mazgaj, przewodniczący rady nadzorczej Vistuli.

— Wydaję się, że sentyment do marek z PRL przeminął. W odzieżówce istotne są obecnie dobry projektant, design, odpowiednia gama kolorystyczna i marketing. Przykład Reserved pokazał, że można z sukcesem stworzyć markę odzieżową od podstaw — dodaje Ryszard Wojtkowski, partner zarządzający w Resource Partners.

Innego zdania jest Lidia Kalita, założycielka Simple, a od kilku miesięcy właścicielka marki sygnowanej własnym nazwiskiem.

— Jestem z pokolenia, które pamięta Telimenę, i kojarzy mi się bardzo dobrze. Pytanie, ile procent potencjalnych klientek ją pamięta. Wydaje mi się, że marka ma szansę zaistnieć, pod warunkiem że produkt będzie atrakcyjny i uda się dotrzeć z nim do potencjalnych nabywców. Vistula, choć kiedyś nie miała dobrej opinii, obecnie ma dobrą prasę — mówi Lidia Kalita.

 

Sprawdzony trik

Telimena, jeśli ponownie spróbuje sił na szerszym rynku, nie będzie pierwszą spółką, która wykorzysta sentyment Polaków do ikon PRL. Stare marki postanowiła odświeżyć branża kosmetyczna. Biały Jeleń, kiedyś znany przede wszystkim z szarego mydła, ponownie zagościł w polskich łazienkach. Kilka lat temu w markę uwierzyło ośmiu biznesmenów z Ostrzeszowa — za ponad 18 mln zł kupili od skarbu państwa Pollenę, która jest właścicielem brandu. Giełdowe Miraculum (dawniej Kolastyna) liczy, że kremy Pani Walewska oraz perfumy Brutal i Chopin przekonają do siebie kolejne pokolenia. Wśród rynkowych liderów pamiętających czasy PRL jest Ludwik, płyn do mycia naczyń.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy