Centrum Systemów Informatycznych Ochrony Zdrowia (CSIOZ) nie może podpisać z Unizeto Technologies kontraktu na wdrożenie dwóch systemów — szyny usług i administracji, mających umożliwić wymianę danych między jednostkami świadczącymi i opłacającymi usługi medyczne, np. szpitalami, NFZ i ZUS. To efekt decyzji Sądu Okręgowego w Warszawie o zabezpieczeniu roszczeń spółki Comp. Sąd zwolnił też Comp, podważający rozstrzygnięcie przetargu CSIOZ, z opłaty sądowej wynoszącej 5 proc. wartości oferty. Zamiast ponad 2 mln zł zadowolił się 100 tys. zł.
![Jacek Papaj, prezes Compu, nie może być pewny zwycięstwa w sporze z CSIOZ. Decyzja sądu gwarantuje jednak przynajmniej, że spółka nie będzie „walczyć o pietruszkę”. [FOT. TP] Jacek Papaj, prezes Compu, nie może być pewny zwycięstwa w sporze z CSIOZ. Decyzja sądu gwarantuje jednak przynajmniej, że spółka nie będzie „walczyć o pietruszkę”. [FOT. TP]](http://images.pb.pl/filtered/22f11751-bfc2-428a-8acf-22c38e40fedf/2d86feee-dfbc-5be2-8506-4415946e3fb3_w_830.jpg)
— Nie znam jeszcze szczegółów uzasadnienia, ale z naszego punktu widzenia to bardzo dobra informacja. To nadaje sens naszym dalszym działaniom — zazwyczaj w sądzie walczy się tylko o prestiż, bo kontrakt jest już dawno podpisany — mówi Krzysztof Morawski, wiceprezes Compu.
Comp złożył ofertę o 7,2 mln zł tańszą od Unizeto, ale przy ocenie ofert uzyskał 0,01 punktu mniej, ze względu na sposób „liczenia z dokładnością do dwóch miejsc po przecinku” zastosowany przez CSIOZ. Według Compu, ten zapis SIWZ (specyfikacji istotnych warunków zamówienia) powinno się interpretować jako zaokrąglanie zgodne z powszechnie przyjętymi zasadami matematyki. Dla CSIOZ oznacza to jednak odcinanie trzeciej i kolejnych cyfr po przecinku. W pierwszym przypadku oferty Compu i Unizeto uzyskują tyle samo punktów, a więc kontrakt zdobywa o 7,2 mln zł tańszy Comp. W drugim Unizeto, którego oferta uzyskała 0,01 punktu więcej.
Dziwna niekonsekwencja
KIO przyznała rację CSIOZ. Ale już po rozprawie wyszło na jaw, że w innych przetargach zapisy SIWZ o „liczeniu z dokładnością do dwóch miejsc po przecinku” CSIOZ traktowało dotychczas tak, jak interpretuje je Comp. Odrzucając odwołanie Compu, KIO przywróciła do gry jednego z sześciu wykonawców odrzuconych początkowo przez CSIOZ. Związane z tym ponowne przeliczenie wyników nie zmieniło sytuacji Compu i Unizeto. Dało jednak Compowi szansę ponownego odwołania się do KIO.
Za drugim razem Comp podnosił, że jeśli przyjąć interpretację KIO z pierwszego wyroku, to odcinanie trzeciej i kolejnych cyfr po przecinku powinno następować na każdym etapie wyliczania wyniku postępowania, a nie tylko na etapie wyniku końcowego. Uzyskałby wtedy 0,15 mniej, niż pierwotnie przyznało mu CSIOZ. Unizeto straciłoby jednak 0,16 punktu, a to oznaczałoby, że obie oferty uzyskałyby tyle samo punktów, czyli wygrałby tańszy Comp.
Arbitrzy Barbara Bettman, Bogdan Artymowicz i Piotr Kozłowski odrzucili drugie odwołanie Compu. Powód? Skoro KIO oddaliła pierwsze odwołanie, „nie nakazując żadnych zmian w zakresie sposobu naliczania punktacji”, to zamawiający „był zobowiązany” zastosować przy ponownej ocenie ofert „dokładnie taki sam sposób obliczenia punktacji ofert, jak przy pierwszej ocenie”.
Innymi słowy, KIO zaakceptowała stanowisko, w myśl którego w tym samym postępowaniu CSIOZ może „liczenie punktacji z dokładnością do dwóch miejsc po przecinku” interpretować zarówno jako klasyczne matematyczne zaokrąglanie, jak i odcinanie cyfr.
Instytucje umywają ręce
Wiceprezes KIO Anna Chudzik (funkcja prezesa nie jest obsadzona) nie odpowiedziała na nasze pytanie o to, jaki jest sens działania KIO, skoro izba sankcjonuje zupełną dowolność interpretacji pojęć zawartych w SIWZ przez zamawiających. Nie chciała też skomentować krytycznych głosów z branży IT, że KIO mogłaby nie istnieć, skoro jej działalność niczemu nie służy.
— Izba, podejmując rozstrzygnięcia w konkretnych sprawach odwoławczych, działa w graniach i na podstawie obowiązujących przepisów ustawy Prawo zamówień publicznych. Przepisy te w art. 189 ust. 2 wskazują na obowiązek odrzucenia odwołania bez możliwości jego merytorycznego rozpoznania w przypadkach enumeratywnie wymienionych w tym przepisie. Obowiązujące przepisy prawa przewidują także możliwość kontroli orzeczeń izby przez sąd powszechny — przekazała nam Małgorzata Stręciwilk.
Już po wydaniu drugiej decyzji przez KIO prezes UZP odmówił zaskarżenia pierwszego wyroku izby z urzędu. „(…) nie mamy w przedmiotowym postępowaniu do czynienia z zagadnieniami natury systemowej z zakresu zamówień publicznych” — uzasadniła odmowę w piśmie do Compu Brygida Brańko, zastępczyni dyrektora departamentu prawnego UZP.