Terminal LNG będzie nowym Grunwaldem

Anna Bytniewska
opublikowano: 2010-07-16 09:40

Budujemy pierwszy terminal na Bałtyku. Mamy szansę rozdawać gazowe karty w regionie. Czy uda nam się wyprzedzić Niemców?

Po latach dyskusji, jak uniezależnić Polskę od dostaw gazu z Rosji, jesteśmy jak nigdy dotąd bliscy realizacji inwestycji, która zdywersyfikuje dostawy błękitnego paliwa do naszego kraju. Wczoraj spółka Polskie LNG podpisała umowę z generalnym wykonawcą terminalu. To konsorcjum, w którego skład wchodzą włoskie firmy Saipem, Techint Compagnia Tecnica Internazionale, francuski Saipem, kanadyjska Snamprogetti oraz polskie PBG i PBG Export. Złożyły one najtańszą ofertę — 2,9 mld zł. Finansowanie inwestycji jest zapewnione. Mamy też 20-letni kontrakt z Katarem na dostawy 1,5 mld m sześc. LNG rocznie. Budowa gazoportu ruszy we wrześniu.

— Terminal będzie gotowy 30 czerwca 2014 r. Początkowo jego zdolności przeładunkowe wyniosą 5 mld m sześc. rocznie. Jeżeli jednak zapotrzebowanie na gaz będzie rosło, to w 2018 r możliwa jest rozbudowa terminala do 7,5 mld m sześciennych — mówi Zbigniew Rapciak, prezes Polskiego LNG.

Waga inwestycji jest ogromna dla bezpieczeństwa energetycznego Polski. Ale nie tylko.

— Będzie to pierwszy terminal LNG w rejonie Bałtyku. To projekt ważny także dla krajów leżących w sąsiedztwie Polski. Jestem pewien, że tej inwestycji nic już nie zatrzyma — podkreśla Aleksander Grad, minister skarbu.

Polska aspiruje do roli centrum obrotu gazem w regionie środkowej i wschodniej Europie. Jeśli wszystko się powiedzie, w naszym kraju będą krzyżować się szlaki handlu gazem z różnych źródeł, a polskie firmy, w tym przede wszystkim PGNiG, staną się aktywnymi graczami na europejskim rynku gazu.

Podobną rolę centrów handlu gazem widzą dla siebie również inne państwa Europy, także Portugalia i Hiszpania. Dzięki terminalowi LNG w Sines ceny gazu w Portugalii spadły o 20 proc. od 2007 r. Plany ekspansji w kierunku wschodnim mają też niemieckie firmy gazowe. Podpisanie umowy na wykonanie polskiego terminalu oraz terminowa realizacja inwestycji mają więc też niebagatelne znaczenie w wyścigu o palmę pierwszeństwa na rynku gazu w regionie.

— To będzie nasz kolejny Grunwald — obiecuje Zbigniew Rapciak.