- Z badań rynkowych wynika, że najwięcej obrotu zabierają dziś supermarketom i hipermarketom dyskonty. Musieliśmy na to zareagować. Dlatego zdecydowaliśmy się od tego miesiąca wprowadzić do sprzedaży 700 produktów pierwszej potrzeby w dyskontowych cenach pod 40 nowymi markami specjalnie w tym celu stworzonymi przez Tesco. Ustalając ich ceny, zawsze porównujemy je z cenami w Biedronce i Lidlu. Nasi klienci mają więc pewność, że nie płacą więcej niż w dyskontach - mówi Ryszard Tomaszewski, prezes Tesco Polska, które już pod koniec 2008 r. znacząco obniżyło ceny wielu produktów.
Zapewnia przy tym, że Tesco nie staje się dyskontem, lecz jedynie dostosowuje ofertę do aktualnych oczekiwań konsumentów, obawiających się m.in. skutków spowolnienia gospodarczego.
- Naszą intencją było wprowadzenie oferty dyskontowej na produkty pierwszej potrzeby. Oprócz tego, w przeciwieństwie do sieci dyskontowych, oferujemy w naszych sklepach szeroki wybór innych, markowych produktów i usług. To daje nam istotną przewagę w czasach spowolnienia - mówi Ryszard Tomaszewski.
To jednak nie wszystko. Tesco chce powalczyć o klientów także z sieciami sklepów delikatesowych.
Więcej w poniedziałkowym "Pulsie Biznesu".