Żyrardów kusi loftami. Liczy, że dzięki nim odżyje całe miasto i znów zacznie tętnić życiem.
Siedzimy w budynku dawnej fabryki. Ściany grube, solidne, ceglane. Za oknem ogromna monumentalna bryła dawnej przędzalni lnu.
— Przyjechałem tutaj wiosną. Miałem tylko doradzić. Po namyśle zostałem. Odezwała się we mnie dusza historyka — mówi Zygmunt Stępiński, twórca miesięcznika „Murator”, jego wieloletni redaktor naczelny, potem prezes wydawnictwa, a dziś dyrektor generalny budującej lofty w Żyrardowie Green Development.
Nie potrafi siedzieć bezczynnie, a tutaj widzi ogromne pole do działania. Uważa miasto za atrakcyjne miejsce do zamieszkania. Węzeł planowanej autostrady A2 powstanie zaledwie 7 km stąd, a do trasy szybkiego ruchu Warszawa — Katowice tylko 9 km. Biegnie tędy również linia kolejowa.
— Pociągiem z Warszawy jedzie się pół godziny. Po modernizacji magistrali czas skróci się do kilkunastu minut. 800 m stąd rozciąga się wspaniała Puszcza Bolimowska — przekonuje o walorach okolicy dyrektor Green Development.
O wyjątkowości miasta przesądza jedyna w Polsce i jedna z nielicznych w świecie zachowana osada fabryczna z XIX w., przykład modelowego miasta ogrodu, z czytelnym podziałem na część mieszkalną i fabryczną.
Przeszłość przypomina o sobie w Żyrardowie na każdym kroku. Solidne ceglane mury robotniczych domów, przejrzysty układ ulic otoczonych szpalerem drzew, a w środku strzeliste wieże neogotyckiego kościoła wzorowanego na katedrze w Kolonii, z witrażami projektu Józefa Mehoffera. Zajmująca blisko 70 ha dawna robotnicza osada obejmuje fabryki, osiedle domów dla robotników, dzielnicę willową dla kadry kierowniczej i właścicieli zakładów. A także trzy kościoły, szkoły, przedszkole, szpital, resursę, dom kultury, pralnię, łaźnię miejską, a nawet park.
Powstanie i rozwój miejscowość zawdzięcza fabryce lniarskiej, która pojawiła się tu w 1829 r., jednej z największych i najnowocześniejszych w ówczesnej Europie. Jej pierwszym dyrektorem był Philippe de Girard, francuski inżynier i wynalazca, któremu miasto zawdzięcza nazwę. Okres największego rozwoju i rozbudowy przypadł na drugą połowę XIX w., kiedy żyrardowskie zakłady kupili dwaj przemysłowcy z czeskiej miejscowości Schönlinde — Karol Hielle i Karol August Dittrich, którzy rozbudowali miasto. Do pracy ściągnęli fachowców z całej Europy. Oprócz Polaków pracowali tu m.in. Niemcy, Czesi, Rosjanie, Anglicy, Szkoci, Francuzi i Irlandczycy.
Koniec marazmu
Żyrardów prawie w nienaruszonym stanie przetrwał do XX w. W 1997 r. po 180 latach pracy zakłady lniarskie zbankrutowały. Miejscowi zbieracze złomu wynieśli stąd wszystko, co dało się wymontować. Wydawało się, że już nic dobrego tutaj się nie wydarzy. Marazm trwał do 2003 r. Wówczas miasto przyjęło ambitny program rewitalizacji.
— Pieniądze z Unii poszły najpierw m.in. na poprawę infrastruktury drogowej, kanalizacyjnej, remont kilku szkół podstawowych i przede wszystkim na rewitalizację zabytkowego parku Dittricha w stylu angielskim — opowiada Jarosław Komża, były rzecznik prasowy urzędu, obecnie szef firmy konsultingowej doradzającej samorządom.
W ramach gruntownej modernizacji parku odtworzono w nim elementy dawnej architektury ogrodowej, mostki, amfiteatry, fontanny i alejki. Pojawił się też plac zabaw, altana ogrodowa, a w odtworzonych ciekach wodnych popłynęła woda.
— Ostateczny rezultat zobaczymy wiosną, kiedy nowo nasadzona roślinność obudzi się do życia — mówi Monika Walczak z biura promocji i kultury Żyrardowa.
Na gruntowny remont czeka zabytkowe centrum i dawne fabryki. Pomogła moda na lofty. Wszystkie fabryki mają nowych właścicieli. Po gruntownej modernizacji powstaną w nich komfortowe mieszkania.
Ogromny hol. Reprezentacyjna klatka schodowa i dwie boczne po obu stronach budynku. Poza tym wiele cennych detali, starych drzwi, klamek i uchwytów. Monumentalny budynek Nowej Przędzalni przypomina bardziej pałac niż dawną fabrykę. Wrażenie potęgują ogromne okna i imponująca wysokość wnętrz — około pięciu metrów. Warunki wprost wymarzone dla architektów wnętrz.
— Dzięki antresoli każdy loft może stać się dwupoziomowym mieszkaniem. Dodatkowa przestrzeń daje nieograniczone możliwości aranżacji — mówi Zygmunt Stępiński.
Wewnątrz budynku praca wre. Każda cegła jest czyszczona specjalnym pędzelkiem, a fragmenty uzupełniane postarzaną ceramiką. Wszystko pod czujnym okiem konserwatora zabytków.
— Budynek Nowej Przędzalni powstał w 1913 r. Był wówczas jednym z najnowocześniejszych gmachów. Konstrukcja żelbetowa, przystosowana do dużych obciążeń — tłumaczy dyrektor Green Development.
W fabrycznych halach powstanie 200 mieszkań od 47 do 120 mkw. i 30 luksusowych penthouse’ów. Ciekawym rozwiązaniem będzie wielopoziomowy garaż zaprojektowany w sąsiadującym z budynkiem magazynie, na którego dachu pojawi się ogród. Galeria handlowa, około 2 tys. mkw., powstanie na parterze.
Dla wymagających
Projekt architektów Krzysztofa Janikowskiego i Macieja Kneblewskiego zakłada nie tylko odrestaurowanie budynku, lecz także nadbudowę dwóch kondygnacji mieszkalnych cofniętych od zabytkowej elewacji o 3 metry. Powstanie w nich 30 luksusowych penthouse’ów.
Sprzedaż Loftów de Girarda, bo tak nazywa się inwestycja, już ruszyła. Ceny od 6 tys. zł za mkw. Kto w nich zamieszka?
— Wymagający ludzie. Liczy się dla nich nie tylko komfort mieszkania, ale również jego oryginalność. Lofty to gwarantują — przekonuje Zygmunt Stępiński.
W przyszłości na pofabrycznym terenie ma szansę powstać tętniąca życiem dzielnica mieszkaniowa i centrum kulturalno-handlowo-usługowe.
— Marzy mi się, aby ulica sąsiadująca z Loftami de Girarda ożyła i pojawiły się tutaj kawiarnie z klimatem oraz sklepy. Żeby powstał taki Nowy Świat w Żyrardowie — mówi z zapałem dyrektor Green Development.
Czy Żyrardów wypromuje się tak jak wcześniej Łódź? Zygmunt Stępiński głęboko w to wierzy, ale specjaliści kręcą głowami. Przypominają, że w Łodzi strategią miasta zajął się zespół profesjonalistów z McKinsey. Poza tym lofty nie mogą istnieć w próżni. W ślad za nimi powinny iść kolejne inwestycje, nowe punkty usługowe i sklepy.
— Lofty to dopiero pierwszy krok do wypromowania miasta. W Łodzi za podobnymi inwestycjami szła potężna promocja. W Żyrardowie na razie mało ją widać — uważa Marcin Jańczuk z agencji Polanowscy.
Jego zdaniem, mieszkania w Żyrardowie są oferowane w oderwaniu od miejsca, w którym powstają. Za mało jest też przekazu o atutach miasta i okolicy.
— Jednak lofty są dla miasta szansą na rozwój i wyjście z marazmu. Być może dzięki nim pojawi się tutaj większy kapitał — ocenia ekspert.
Z kolei zdaniem Jarosława Komży, miasto powinno się bardziej zaangażować w zdobywanie pieniędzy na rewitalizację, w tym również funduszy z Unii. Może też zdecydować się na współpracę z kapitałem prywatnym w systemie partnerstwa publiczno-prywatnego. Przede wszystkim jednak nie wolno mu spocząć na laurach, bo taka szansa już się nie powtórzy. n
Pechowy wynalazca
Philippe de Girard, pierwszy dyrektor fabryki lniarskiej w Żyradowie, skonstruował m.in. maszynę do przędzenia lnu. Stało się to po wprowadzeniu blokady kontynentalnej w 1810 r. Napoleon wyznaczył wtedy milion franków nagrody za jej wynalezienie. Girard zgłosił wynalazek w miesiąc po dekrecie cesarskim, co wzbudziło nieufność władz, które wyznaczyły trzyletni termin konkursu i zaostrzyły warunki. Niezrażony założył w Paryżu za resztki rodzinnej fortuny zakład przędzalniczy, a wkrótce za pożyczone pieniądze drugi. Produkcja szła dobrze. Upadek cesarstwa pozbawił go nagrody, a wytwórnie były bliskie ruiny. Nękany przez wierzycieli Girard wyjechał za granicę. W 1827 r. trafił do Polski. Spędził tu blisko 20 lat.
Wybitny witrażysta
Józef Mehoffer (1869-1946), malarz i grafik był jednym z najwybitniejszych twórców Młodej Polski. Studiował w Krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych, m.in. u Jana Matejki, a także na uczelniach wiedeńskich i paryskich. Stworzył wiele witraży kościelnych, m.in. w katedrze wawelskiej, we Fryburgu i w kościele Matki Bożej Pocieszenia w Żyrardowie.
Żyrardów w liczbach
40
tys. Tyle mieszkańców liczy miasto.
1433
ha Taką zajmuje powierzchnię.
45
km Taka odległość dzieli miasto od Warszawy.
Oni byli pierwsi
Lofty powstają też w budynku Starej Przędzalni II w Żyrardowie. Inwestorem jest Matbud. Na jego wniosek pod koniec 2004 r. radni miasta podjęli uchwałę o przystąpieniu do zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla terenu po dawnych zakładach lniarskich. Jej celem było wprowadzenie zapisów umożliwiających adaptację fabryk na funkcje mieszkaniowe. Uchwałę zatwierdzającą zmiany w planie podjęto pod koniec 2005 r. W Starej Przędzalni II powstaje 86 loftów, z czego większość sprzedana. Matbud realizuje również projekt Stara Przędzalnia. W kompleksie zabytkowych obiektów z charakterystyczną wieżą powstaną m.in. lokale handlowo-usługowe oraz najprawdopodobniej również restauracja i hotel.
Agnieszka
Zielińska
