Pokrzyżować to może ambitne plany szefa spółki Elona Muska, zakładające szybki rozwój firmy na największym na świecie rynku motoryzacyjnym.

W styczniu Tesla informowała, że spór o znak towarowy między nią a chińskim biznesmenem Zhanem Baoshengiem - długo postrzegany przez analityków jako bariera wejścia spółki do Chin - został rozwiązany. W kwietniu amerykański producent rozpoczął dostarczanie modelu sedana S do chińskich klientów.
Ale Zhan, który zarejestrował znak towarowy "Tesla", zanim firma przybyła do Chin, skierował sprawę do sądu, domagając się, zatrzymania wszelkiej sprzedaży i działań marketingowych w Chinach, zamknięcia salonów i punktów doładowania. Żąda także odszkodowania w kwocie 23,9 mln juanów (3,85 mln USD).
Zhan zarejestrował znak towarowy „Tesla” w języku angielskim i chińskim już w 2006 roku. Starał się go odsprzedać amerykańskiej firmie, ale negocjacje zakończyły się fiaskiem.
Sąd w Pekinie ma rozpatrzyć wniosek biznesmena 5 sierpnia.
Powyższa sprawa podkreśla jeden z najbardziej palących problemów z jakim borykają się zagraniczne firmy w Chinach. W spory dotyczące znaków towarowych zostały uwikłane setki firm w tym tacy giganci jak m.in. Apple, Koninklijke Philips czy Unilever. W ubiegłym roku Apple zapłaciło 60 mln USD by móc korzystać ze znaku towarowego iPad w Państwie Środka.
